Kronika zdarzeń muzycznych — 1953
Muzyka popularna w Krakowie (1953–1965)
Wybór i opracowanie: Andrzej Bogunia-Paczyński

Styczeń

31 XII 1952 - 1 I 1953
Kawiarnia Warszawianka*, godz. 19
* ul. 1 Maja (obecnie: J. Dunajewskiego) 4
Sylwester w „Warszawiance”. Impreza sylwestrowa Artosu [01]

Zabawę sylwestrową zapoczątkował recital Marii Koterbskiej; piosenkarce towarzyszyli – Krystyna Marynowska i Leszek Szymocha, akompaniował zespół Mariana Radzika. Całkowity dochód z imprezy (w wysokości 1300 zł) przekazano na budowę Pomnika Wdzięczności dla Armii Radzieckiej.

31 XII 1952 – 1 I 1953
Dom Oficera* [02], godz. 22.30
* ul. Lubicz 48
Uśmiech zawsze się opłaca. Rewia sylwestrowa

W programie estradowym – przygotowanym z inicjatywy Oddziału wojewódzkiego Obywatelskiego Komitetu Budowy Warszawy – wystąpili artyści scen krakowskich; z towarzyszeniem zespołu Henryka Krakowiaka śpiewała Maria Koterbska.

31 XII 1952 - 1 I 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 22.30
Stary Teatr, godz. 22.45
Teatr im. J. Słowackiego, godz. 23
Spacerkiem przez Kraków. Rewie sylwestrowe

W opracowanych muzycznie przez Mariana Radzika widowiskach wystąpili – obok aktorów scen krakowskich z Antonim Fertnerem na czele – Trio wokalne „Siostry Do-Re-Mi”, pianista Tadeusz Smagowicz i multiinstrumentalista Kazimierz Turewicz; reżyserował Władysław Krzemiński.

„Spacerkiem przez Kraków” – rewię pod tym tytułem urządzają artyści krakowskich teatrów w noc sylwestrową, chcąc wprowadzić krakowian w Nowy Rok z humorem, pieśnią i w rytmie tanecznym. Zobaczymy: Chaniecką, Kuźniakównę, Niwińską, Więcławównę, Dwornickiego, Jastrzębskiego, Macherskiego, Meresa, Mrożewskiego, Sadeckiego, Szuberta i Zaczyka. A „wziąwszy się popod boki eleganckie stawiać będzie kroki” doświadczony i ulubiony przodownik humoru – sam Antoni Fertner. (…) (kos) [ Janusz Kosiński ], W noc sylwestrową…, „Dziennik Polski” 30 XII 1952

1, 8 I 1953
Teatr Młodego Widza*, godz. 19.30
* ul. Karmelicka 6
Bigos noworoczny odgrzewany z dodatkiem nowych przypraw. Widowisko muzyczne

Pomysłodawcami spektaklu – przygotowanego pod muzycznym kierownictwem Anny Kitschmann – byli członkowie teatralnego koła TPPR*; dochód z obu przedstawień przekazano na budowę Pomnika Wdzięczności dla Armii Radzieckiej. * Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej

2-4 I 1953
Teatr Studio* [03], godz. 16.30
* ul. Skarbowa 2
Przegląd zespołów Pracowników Budownictwa, Ceramiki i Pokrewnych Zawodów

amatorskich

artystycznych Związku Zawodowego

3-4 I 1953
Kawiarnia Powszechna* [04][05], godz. 19
* ul. Szczepańska 3a
Dancingi karnawałowe
4 I 1953
Akademia Górniczo-Hutnicza, godz. 11
Teatr Rapsodyczny*, godz. 18
* ul. Bohaterów Stalingradu (obecnie: Starowiślna) 21
Młodzieżowy Dom Kultury*, godz. 11
* ul. Krowoderska 8
5 I 1953 Występy dziecięcego zespołu tanecznego i dziecięcej kapeli góralskiej z Milówki k. Żywca
8 I 1953
Dom Żołnierza*, godz.18
* ul. Lubicz 48
Humor i piosenka – impreza artystyczna PSS. Koncert Artosu dla członków i pracowników Powszechnej Spółdzielni Spożywców

Występującym w koncercie solistom towarzyszyła Mała Orkiestra Rozgłośni Krakowskiej Polskiego Radia pod dyrekcją Adama Wiernika.

(…) Ciekawy program zgromadził w sali teatralnej Domu Żołnierza ponad 1000 osób. Publiczność gorąco oklaskiwała m. in. śpiewaczkę Helenę Taborską i znanego krakowskiego humorystę Alojzego Potempę. (…) (red.), Przyjemna impreza artystyczna, „Echo Krakowskie” 10 I 1953

12-14 I 1953
Dom Żołnierza, godz. 18
Występy Zespołu Pieśni i Tańca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego WP

Kierowany przez mjr. Stanisława Wereszczyńskiego 125-osobowy zespół, działający przy Centralnym Domu Oficera KBW w Warszawie, przedstawił utwory kompozytorów polskich, radzieckich i krajów demokracji ludowej.

„Tam za górą jest granica / przy granicy jest strażnica / a w strażnicy do swej lubej / żołnierz pisał list. / Tego listu wszystkie treści / w swej piosence żołnierz zmieścił / i powstała ta piosenka…” … którą wszyscy dobrze znacie z audycji radiowych czy występów zespołów wojskowych. A wiecie dla kogo została ona specjalnie napisana? Właśnie dla jednego z najlepszych takich zespołów w Polsce – dla Zespołu Pieśni i Tańca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie tylko jednak stolica zna i ceni tych artystów w mundurach. Ogromne powodzenie zdobyli sobie podczas objazdu wielu miast. Krakowianom i mieszkańcom Nowej Huty dali się poznać w roku ubiegłym. Ucieszy więc na pewno wszystkich wiadomość, że zespół ten przybywa znów do Krakowa i wystąpi w Domu Żołnierza. (…) Ujrzymy członków baletu i orkiestry, usłyszymy solistów, chórzystów, recytatorów i muzyków – artystów, których talent odkryło Wojsko i zapewniło im rozwijanie uzdolnień. (c) [ Władysław Cybulski ], Występ artystów w mundurach, „Dziennik Polski” 11-12 I 1953

Trudno było przecisnąć się przez labirynt kulis Domu Żołnierza wśród tłumów schodzących ze sceny artystów. Stu dwudziestu pięciu „chłopa” (przesadzamy bardzo niewiele, nieliczny bowiem procent zespołu stanowią kobiety), to przecież niezły oddział wojskowy. (…) Publiczności podobał się występ zespołu artystycznego KBW, który objeżdżając obecnie Polskę przypomniał się Krakowowi (po pobycie tu w roku ubiegłym). (…) Usłyszeliśmy dobrze zgraną Orkiestrę Z. Wasylewicza żołniersku i doskonale zdyscyplinowany 30-osobowy chór męski (kierownik M. Domański), na którego tle przyjemnie brzmiał dobrze postawiony mezzosopran solistki Ireny Pełki. Pozostali soliści to F. Nowicki (tenor) i J. Tyll (bas-baryton). W trzech tańcach zaprezentował swą dużą klasę ze świetnym technicznie solistą st. strz. F. Lepikiem na czele. Oryginalny ich układ (krakowiak o łączonych elementach tańca ludowego i klasycznego oraz bogaty w różne motywy taniec rosyjski) to dzieło J. Gogóla i K. Radzisza. (…) Resztę programu wypełniły recytacje, występy sekstetu akordeonistów i produkcje kwartetu wokalnego. (…) Z całego występu zebrani odnieśli nie tylko wrażenia artystyczne. Dowiedzieli się również czym żyje żołnierz KBW – od spraw wielkich, jak walka o pokój i braterstwo między narodami, po sprawy zwyczajne (miłość do dziewczyny, przyjaźń z wiernym towarzyszem służby

rozśpiewany, po

– psem). Trudno oczywiście stosować do zespołu wojskowego, złożonego z elementu przepływowego, kryteria używane w stosunku do artystów zawodowych. Ale żołnierze KBW pokazali jak piękne wyniki osiągnąć można w pracy kulturalnej, do której tak wiele wagi przykłada się w wojsku. Zaopiekowano się tu uzdolnionymi synami robotników i chłopów, wyszukując talenty m. in. spośród zespołów istniejących w jednostkach wojskowych. (…) (cyb) [ Władysław Cybulski ], Żołnierze-artyści, „Dziennik Polski” 16 I 1953

(…) Gorąco oklaskiwano zarówno pieśni chóralne i solowe, jak tańce i recytacje. Chór, bardzo starannie przygotowany przez M. Domańskiego, z towarzyszeniem Orkiestry Z. Wasylewicza, wykonał szereg pieśni kompozytorów polskich, radzieckich i NRD. Niemniej podobała się skomponowana przez E. Olearczyka i odegrana przez zespół orkiestry „Uwertura KBW” oraz śpiewane przez chór pieśni KBW. (…) (bp) [ Bogna Płatowicz-Koubowa ], Występ Zespołu Pieśni i Tańca KBW bardzo podobał się w Krakowie, „Echo Krakowskie” 16 I 1953

18 I 1953
* II Dom Akademicki, al. 3 Maja 5 ** obecnie: CK „Rotunda”
Otwarcie Międzyuczelnianego Klubu Studenckiego*/**

Uroczystego przekazania Związkowi Studentów Polskich wyremontowanej i przebudowanej sali dawnej Rotundy dokonał rektor UJ prof. T. Marchlewski; w części artystycznej wieczoru inaugurującego działalność MKS wystąpiły studenckie zespoły artystyczne – recytatorskie, śpiewacze, muzyczne i taneczne, a spotkanie zakończyła wspólna zabawa.

Jeszcze jednym przejawem troski rządu ludowego o stałe polepszanie warunków życia studiującej młodzieży jest otwarcie w dawnej sali „Rotundy” – Międzyuczelnianego Klubu Studenckiego. Lokal został pięknie odnowiony i dobrze wyposażony. (…) Przy urządzaniu go i planowaniu jego działalności korzystano ze wzorów radzieckich. (…) Rektor UJ prof. Marchlewski wyraził nadzieję, iż Klub skupiać będzie szerokie rzesze studentów, którzy będą tu czytać książki i czasopisma, wzbogacać swe wiadomości, korzystać z rozrywek kulturalnych. Ponieważ otwarcie Klubu zbiegło się w czasie z ósmą rocznicą wyzwolenia Krakowa, przedstawiciel Związku Studentów Polskich zwrócił szczególną uwagę na uczucia wdzięczności, jakie żywi młodzież polska dla bohaterskich ludzi radzieckich, którzy pokonali faszystów hitlerowskich, przynieśli nam wolność, a obecnie walczą o sprawiedliwy pokój na świecie, o szczęśliwe jutro dla młodego pokolenia. (…) Ten pierwszy wieczór artystyczny zainaugurował niewątpliwie jeszcze piękniejsze, jeszcze bardziej ciekawe i urozmaicone wieczory artystyczne w „Rotundzie”. Na zakończenie uroczystości otwarcia MKS odbyła się radosna, młodzieżowa zabawa taneczna. (red.), Otwarcie Międzyuczelnianego Klubu Studenckiego, Krakowska” 20 I 1953

„Gazeta

18 I 1953
* ul. Miechowska 1 ** obecnie: hala Wisły
Otwarcie hali Zrzeszenia Sportowego „Gwardia”*/**

Rozegraniem pierwszych zawodów bokserskich (meczu II ligi Gwardia Kraków – Kolejarz Opole) zainaugurowano działalność nowej hali sportowej (oddanej do użytku w stanie surowym), która w kilkanaście miesięcy później, po ostatecznym zakończeniu prac budowlanych i wykończeniowych*, stała się także największą w Krakowie, mogącą pomieścić 5000 widzów, salą widowiskową – miejscem występów artystycznych, imprez estradowych i koncertów. * 10 V 1954

Od wielu już lat daje się odczuwać w naszym mieście katastrofalny wprost brak sal i hal sportowych. (…) Używane do tej pory w tych celach dwie jedyne w Krakowie sale w MDK* i WKKF** były niewystarczające: nie mogły zaspokoić potrzeb zarówno samych sportowców, jak i publiczności krakowskiej. (…) Już w najbliższych dniach Kraków otrzyma jednak nowy, piękny i nowoczesny obiekt sportowy – dzięki staraniom Zarządu Wojewódzkiego ZS Gwardia oraz opiece i subwencjom Rządu Polski Ludowej otwarta zostanie nowa hala sportowa, stanowiąca pierwszą część budującego się Ośrodka Sportowego ZS Gwardia, powstającego wokół dawnego stadionu. (…) Hala – która zostanie oddana do użytku w niedzielę 18 bm. – służyć będzie również jako miejsce do wielkich zebrań i wieców. (…) Pracami przy budowie hali, które wykonywało ZBM*** II, kierowali: inż. Jędrysek, por. Suszkiewicz oraz Galiszkiewicz. (…) Oddanie do użytku hali ZS Gwardia powitają krakowscy sportowcy i sympatycy sportu z wielką radością, widząc w fakcie pozyskania przez Kraków nowego, wzorowego obiektu – dalszy objaw troski naszego rządu i partii o stały rozwój sportu i kultury fizycznej w Polsce. Z niecierpliwością też czekać będziemy na dalsze części budowanego przez ZS Gwardia Ośrodka Sportowego – krytą pływalnię, salę gimnastyczną, korty tenisowe, strzelnicę sportową i stadion piłkarski mający pomieścić 50 tys. widzów. Zakończenie budowy przewidziane jest na jesień 1954 r. (T) [ ], Otwarcie hali sportowej ZS Gwardia, „Gazeta Krakowska” 14 I 1953 * sala YMCA, ul. Krowoderska 8 ** sala TG „Sokół”, ul. Manifestu Lipcowego (obecnie: J. Piłsudskiego) 27 *** Zjednoczenie Budownictwa Miejskiego

Kraków od dawna odczuwał brak odpowiedniej hali sportowej. Hala przy ul. Zwierzynieckiej* czy sala WKKF przy ul. Manifestu Lipcowego nie czynią zadość wymaganiom współczesnego sportu, ani pod względem wymiarów, ani też pod względem higieny i widoczności. Dopiero ZS Gwardia przystępując do budowy na swych terenach wielkiego Ośrodka Sportowego jako pierwszą inwestycję wzniosła wspaniałą i na najnowocześniejszych wzorach opartą halę sportową. Całość hali zajmuje 16000 m sześć. i pomieści 4000 osób na miejscach siedzących i 1000 na miejscach stojących. Doskonała zaś widoczność z każdego miejsca i celowo urządzone tak zawodnikom, jak i publiczności maksimum higieny i wygody. Hala służyć będzie takim dyscyplinom sportowym jak boks, koszykówka, siatkówka, tenis, szermierka, a nadto odbywać się w niej będą masowe zebrania i imprezy artystyczne. (…) Kostan [ ], Nowa hala sportowa w Krakowie, „Dziennik Polski” 20 I 1953 * hala CWKS „Wawel”, ul. Zwierzyniecka 24

instalacje świetlne, ogrzewanie

i wentylacje, zapewniają

21 I 1953
Dom Młodego Hutnika*, godz. 18
* Nowa Huta – os. C-2

Recytacje, skecze i pieśni. Koncert Artosu

25 I 1953
Wojewódzki Dom Kultury*, godz. 20
* Wojewódzki Dom Kultury Związków Zawodowych, Rynek Gł. 27
Wieczór rozrywki i piosenki. Występ zespołów artystycznych WDK ZZ

połączony z karnawałową zabawą taneczną

26 I 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 19.30
Akademia rocznicowa i koncert jubileuszowy z okazji 5-lecia istnienia Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia

Podczas uroczystości wręczono wysokie odznaczenia państwowe kierownictwu zespołu: jego dyrektor i założyciel, Jerzy Gert, odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, kierownik chóru Alojzy Kluczniok – Złotym Krzyżem Zasługi, dyrygent Adam Wiernik – Srebrnym Krzyżem Zasługi; 36 członków zespołu otrzymało dyplomy uznania.

(…) Twórcą i pierwszym dyrygentem zespołu jest Jerzy Gert, którego zasługi na polu stworzenia nowego typu pieśni i piosenki masowej są naprawdę wielkie. Soliści chóru to popularni dzisiaj w całej Polsce śpiewacy: Wanda Frogni, Włodzimierz Kotarba, następnie Kazimierz Rogowski, Eugeniusz Ostafin, Stanisław Zych i zmarły przed rokiem Piotr Kruszewski (dzięki utrwaleniu koncertów na taśmach magnetofonowych do dzisiaj jeszcze można nieraz na fali radiowej słyszeć jego piękny basowo-barytonowy głos wykonujący znane i przyjemne dla każdego słuchacza pieśni masowe). Gert, Gajdeczka, Kluczniok, Dobrzański i Bury – oto kompozytorzy wielkiej ilości nowego typu pieśni wykonywanych i wprowadzanych w życie przez krakowski zespół. (…) W ciągu pięciu lat istnienia zaszły olbrzymie zmiany w działalności zespołu – początkowo wykonywał on piosenki ludowe i pieśni masowe – utwory wyłącznie rozrywkowe, lekkie. Dzisiaj zespół ten, nie tracąc swego charakteru kuźni nowego typu pieśni i piosenki wykonuje także dzieła z repertuaru klasycznego i nowe, wielkie utwory symfoniczne. (…) W dniu jubileuszu, a więc ściśle w dniu jutrzejszym, popłyną z całej Polski życzenia dalszej i pożytecznej pracy, życzenia które znajdą wyraz w depeszach i listach, w serdecznej myśli i szczerym spojrzeniu w kierunku radioodbiornika: pracujcie tak dalej dla nas wszystkich, dla dobra sztuki Polski Ludowej! Witold Zechenter, Krakowska Orkiestra i Chór Polskiego Radia – kuźnia polskiej pieśni masowej, „Echo Krakowskie” 25 I 1953

Krakowska Orkiestra i Chór Polskiego Radia – powstała w 1947 r. przy krakowskiej rozgłośni jako niewielki trzydziestokilkuosobowy zespół – to dziś 87- osobowa orkiestra i blisko 100-osobowy chór, największy w Polsce radiowy zespół muzyczny i wokalny. Na jego czele stoi Jerzy Gert, założyciel, zasłużony dyrygent i kompozytor (któż nie zna jego „Piosenki o Nowej Hucie”?). Inni zasłużeni współpracownicy to: Alojzy Kluczniok – kierownik chóru, jego zastępca Tadeusz Dobrzański oraz Adam Wiernik i Stanisław Has – dyrygenci. Nazwiska solistów znamy wszyscy: Wanda Frogni, Włodzimierz Kotarba, Adam Szybowski. „Komórkę kompozytorską” tworzą: T. Dobrzański, S. Gajdeczka, J. Gert, S. Has. Współpracują też z zespołem liczni kompozytorzy „z zewnątrz” (m. in. Malawski, Perkowski, Wiechowicz, Bury). (…) Pierwsze osiągnięcie dzisiejszego Jubilata to wzbogacenie naszego repertuaru muzycznego. Dość powiedzieć, że 60 proc. pracy zespołu stanowią prawykonania. Szczególne zasługi w tej dziedzinie ma zespół w zakresie pieśni masowej. Hasłem obchodu jubileuszowego jest „Historia pieśni masowej to historia naszego zespołu”. Hasło to ma pełne pokrycie w rzeczywistości. Można istotnie śmiało powiedzieć, że Krakowska Orkiestra i Chór PR stworzyła polską pieśń masową – stworzyła nie tylko jako nową formę muzyczną, ale też stworzyła w sensie przyswojenia jej społeczeństwu, sprawienia, iż stała się ona potrzebną, codzienną strawą masowego odbiorcy. Podstawowym zadaniem zespołu kierowanego przez J. Gerta jest produkcja taśmowa – nagrywanie na taśmę. Słyszymy odtwarzaną z nich muzykę często w radio – krakowski zespół muzyczny przygotowuje 14 pozycji miesięcznie. Nagrywania takie wymagają specjalnej precyzji i żmudnego opracowania. (…) Takich wzorowych nagrań ma dzisiejszy Jubilat na swym koncie aż 600. Nie można się tedy dziwić, że niewiele produkuje się „osobiście”, że nieczęsto urządza koncerty zespół publiczne. Dla entuzjastów przygotowuje koncert chóru „a cappella”, który da przegląd rozmaitych rodzajów swych produkcji. (…) Krystyna Zbijewska, Muzyczny Jubilat. 5-lecie Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia, „Dziennik Polski” 25-26 I 1953

takich występów miła wiadomość:

zespołu,

tymczasem wybór

Przepełniona do ostatniego miejsca siedzącego i stojącego sala Filharmonii Krakowskiej, pod bramą wejściową tłumy amatorów na bilety… – oto jeszcze jeden dowód wielkiej popularności naszego zespołu radiowego. (…) Krakowscy miłośnicy muzyki pragnęli skorzystać z rzadkiej okazji i zobaczyć na estradzie swoich ulubieńców radiowych, świetny chór i orkiestrę, popularnych solistów. Ci, którym udało się dostać, rzęsistymi oklaskami wyrażali swoje uznanie dla wykonawców programu. (…) Założeniem koncertu było dać przegląd 5-letniego dorobku z najwartościowszych pozycji repertuaru rozsadzał ramy 2-godzinnego koncertu. (…) Program pierwszej części koncertu zawierał obok kantaty „Korea walczy” (komp. Li-Ten-En) same pieśni masowe i ludowe kompozycje, w opracowaniu Gerta, Klucznioka, Dobrzańskiego i Burego. (…) Krakowska Orkiestra i Chór PR odegrała wielką rolę w gruntowaniu pozycji pieśni masowej w Polsce Ludowej, nic więc dziwnego, że tak silny nacisk położono w programie na ten gatunek muzyczny. Samo wykonanie stało tu na wysokim poziomie. W orkiestrze uderzało staranne wypracowanie poszczególnych partii, w chórze czystość intonacji, zaś soliści – Wanda Frogni, Tadeusz Szybowski, Włodzimierz Kotarba – rozwiali mit o małych, radiowych głosach; śpiewali oni pełnymi, nośnymi a przy tym pięknymi głosami. Miłą niespodziankę sprawiła swym śpiewem Hanna Wenzel. (…) Okazja

procentu

zaledwie

nikłego

do specjalnego popisu chóru znalazła się w drugiej części programu, kiedy to wykonano „a cappella” (…) 4 pieśni ludowe, stylizowane. Wprost imponujące było zdyscyplinowanie chóru, idealna intonacja, szlachetne brzmienie, dobra dykcja, wyczucie rytmu i umiejętne władanie efektami dynamicznymi. Nic dziwnego, że Polskie Radio w Krakowie zajmuje – wraz z chórem Krakowskiej Filharmonii – dwa pierwsze miejsca wśród polskich chórów zawodowych. (…) Przy końcu programu koncertu pokazano jeszcze jeden odcinek pracy zespołu – realizacje operowe; wykonano wyjątki z oper Moniuszki i Stefaniego*. (…) Osobna uwaga należy się dyrygentowi koncertu, Jerzemu Gertowi. Zasłużony ten założyciel i kierownik artystyczny Krakowskiej Orkiestry i Chóru PR nie jest zasadniczo dyrygentem „estradowym” (jeśli można tu takiego określenia użyć), nie przeszkadza mu to jednak w umiejętnym przygotowywaniu programów nagrań radiowych. Zresztą jubileuszu usprawiedliwia pewne przerysowanie w ruchach dyrygenta na koncercie. (…) Wielka szkoda, że zespół Gerta tak rzadko występuje publicznie na estradzie. Jego repertuar mógłby spełniać wielką rolę w pracy upowszechniania muzyki na naszym terenie. (…) (La) [ Stanisław Lachowicz ], Jubileuszowy koncert Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia, „Dziennik Polski” 30 I 1953 * Jan Stefani (1746-1829) – polski kompozytor, skrzypek i dyrygent Opery Narodowej

emocjonalne

przeżywanie

uroczystości

(…) Koncertowi nadano uroczystą oprawę, co wyrażało się licznym udziałem solistów – zaproszonych i własnych – oraz bardzo obszernym i wielostronnym programem, na który złożyły się pieśni masowe z orkiestrą i a capella, fragmenty z opery „Straszny dwór” oraz kompozycje czysto instrumentalne. (…) Podkreślić zwłaszcza należy staranny dobór pieśni masowych, posiadających zasadnicze zalety utworów tego rodzaju, a więc melodyjność, żywą rytmikę i zwięzłą formę. Autorami wielu tych pieśni są kompozytorzy związani bezpośrednio z zespołem Orkiestry i Chóru PR (Gert, Dobrzański, Kluczniok). (…) Chór jest doskonałym wykonawcą pieśni masowych: brzmienie intonacyjne pełne i czyste, cieniowania dynamiczne i interpretacja każdego utworu przemyślana. Jeśli chodzi o solistów zespołu, to zarówno Wanda Frogni, jak i Włodzimierz Kotarba posiadają typ głosu radiofonicznego, który inaczej brzmi do mikrofonu, a inaczej wypada na sali. (…) (J. P.) [ Jerzy Parzyński ], Z sali koncertowej: Koncert jubileuszowy Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia, „Echo Krakowskie” 1-2 II 1953

Słuchałem jubileuszowego koncertu Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia. Od pierwszego do dwudziestego czwartego numeru, tzn. od kantaty „Korea walczy” po „Oberka” Stefaniego. Koncert ten był niejako umuzycznioną kroniką zespołu J. Gerta. Bo jeśli odwrócić program to ofensywa muzyczna krakowskiej rozgłośni rozpoczęła się przed pięciu laty od takich to tanecznych i przyśpiewkowych wypadów na mikrofon, dla urozmaicenia programu, a potem znaki nutowe uszeregowały się jakby w bojowe formacje, operujące już na szerokim froncie walki o kulturę socjalistyczną. Jeśli audycje rozrywkowe czynią trud naszego dnia lżejszym, to utwory w rodzaju kantaty koreańskiej czynią go celowym. I na tym, sądzę, polega spełniająca rola muzyki i Krakowska Orkiestra uczy takiej właśnie muzyki, a nie encyklopedycznej znajomości biblioteki muzycznej. Tak pracuje zespół Gerta od roku 1948, kiedy kierownictwo dokonało pewnego przełomu programowego, wprowadzając na estradę pieśni masowe, a

wśród nich radzieckie, rok wcześniej niż inne zespoły. Rozwój Orkiestry dokonał się środkami i w warunkach rewolucji kulturalnej naszego kraju budującego socjalizm: od garstki wolontariuszy w 1947 r. po liczbę 180 członków chóru i orkiestry w 1952 r., od solowej piosenki z akompaniamentem fortepianu po wielogłosową kantatę z towarzyszeniem chóru i orkiestry. Odbiorcami audycji Krakowskiej Orkiestry bądź to z transmisji, bądź z nagrań magnetofonowych są dziś robotnicy Moskwy i Chrzanowa, Bielska i Budapesztu, Starachowic i Pragi, Chełmka i Bukaresztu, Jaworzna i Berlina. Czy tylko dlatego, że zespół osiągnął wysoki poziom wykonawczy? Chyba również dlatego, że jego program został zestawiony według podsłuchu zamówienia masowego odbiorcy. (…) Kazimierz Barnaś, Jubileusz i słowiki w Halle, „Życie Literackie” 8 II 1953

Zob.: II. – A. Polewka, Pięciolecie…

1-31 I 1953

W 10. rocznicę śmierci tow. Marcelego Nowotki – 28 listopada 1952 r. – mieszkańcy Nowej Huty spotkali się na uroczystej akademii w nowohutnickim Domu Kultury*. W drugiej części wieczoru wziął udział zespół artystyczny, złożony z młodzieży Nowej Huty, wśród której nie brakło także młodzieży cygańskiej. Zespół wykonał pieśni ludowe, a następnie wystąpili akordeoniści. Występ ten – to żywy przykład troski ludowego państwa o młodzież. W naszym kraju nie ma i nie będzie już „Janków muzykantów”, którzy umierali z nędzy, nie mając możliwości rozwijania swych talentów. (red.), Spotkanie w Domu Kultury, „Budujemy Socjalizm” 1 I 1953 * Nowa Huta – os. A-1

Radośnie witali krakowianie Nowy Rok, czwarty rok Planu Sześcioletniego. Mieszkańcy naszego miasta bawili się wesoło na rewiach zorganizowanych w teatrach krakowskich i na licznych zabawach sylwestrowych: artyści w Domu Plastyków, inżynierowie i technicy w Domu Technika, pracownicy MPK u Hawełki… Zaglądnijmy do Domu Technika. Cały budynek rzęsiście oświetlony, we wszystkich salach rojno i gwarno. Wirują w tańcu dziesiątki par, w świetle różnokolorowych reflektorów migają wesołe, uśmiechnięte twarze… Jest godzina 23.59… Ostatnie minuty starego roku! Gwar na sali przycicha. Orkiestra gra „tusz”, a potem hejnał z wieży Mariackiej. Przez otwarte okna słychać bicie zegara… I oto już mamy Nowy Rok! Na wszystkich twarzach widać wzruszenie, ludzie składają sobie życzenia i zaczynają śpiewać: „wiwat! sto lat! niech żyje żyje nam…!”. Jaki będzie ten Nowy Rok?... Zależy od nas samych, od naszej pracy. Im więcej i wydajniej będziemy pracować, tym silniejsza i piękniejsza będzie nasza Ojczyzna. (…) Dlatego już od pierwszego dnia Nowego Roku – czwartego roku Planu Sześcioletniego – musimy pamiętać, że obowiązkiem każdego z nas jest jak najszybsze i jak najlepsze wykonanie powierzonych zadań produkcyjnych. (k) [ Krystyna Kamińska ], W sylwestrową noc, „Dziennik Polski” 2 I 1953

„Witamy Nowy Rok” – migają światła żarówek, układając się w ten napis. Codziennie ok. 1200 dzieci z powiatów: krakowskiego, miechowskiego i myślenickiego, przeżywa wiele emocji i radości na organizowanej (i to świetnie!) przez oddział grodzki Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Noworocznej choince” w budynku szkolnym przy ul. Oleandry. Cały dzień bawią się tu mali przodownicy nauki. (…) Wita ich dziecięcy zespół taneczny z Milówki (pow. Żywiec), która ma swoją własną dziecięcą kapelę – tańczą zbójnickiego-beskidzkiego, tańce

żywieckie „hajduk” i „kolusko”. (…) W sali tańców orkiestra przygrywa wesołe krakowiaki, kujawiaki i polki. Wraz z dziećmi wiruje dokoła swej osi olbrzymia choinka przystrojona licznymi zabawkami. Zabawę umila chrupanie słodyczy i gra na loterii fantowej. (…) (red.), Na „Noworocznej choince”, „Dziennik Polski” 2 I 1953

(…) W roku 1952 kompozytorzy nasi stworzyli wiele cennych i wartościowych utworów muzycznych. Na przykład – Witold Lutosławski osiągnął w swym „Tryptyku śląskim” i licznych pieśniach duży postęp na drodze do muzyki realizmu socjalistycznego. (…) Aleksander Rowiński, Rok 1952 – rokiem dalszego rozwoju literatury i sztuki polskiej, „Echo Tygodnia” 3 I 1953

W dniu 20 grudnia ub. roku przyznane zostały w Moskwie MIĘDZYNARODOWE NAGRODY STALINOWSKIE „Za utrwalanie pokoju między narodami” za rok 1952; laureatami zostali: Yves Frage (Francja), Elisa Branco (USA), Paul Robeson (USA), Johannes Becher (NRD), James Endicott (NRD) i Ilia Erenburg (ZSRR). (red.), Z dnia, „Tygodnik Powszechny” 4 I 1953

Kilkaset dzieci Nowej Huty w wieku od 3 do 7 lat uczestniczyło w „Choince noworocznej” w Młodzieżowym Domu Kultury. Po wysłuchaniu bajki Andersena o „Dziewczynce z zapałkami” malcy wypełnili salę zabaw. Po tańcach i inscenizowanych wierszykach zaczęła się wspólna zabawa. Na zakończenie Dziadek Mróz rozdał wszystkim zabawki. Jeszcze przez kilka dni dzieci pracowników nowohutnickich zakładów pracy będą uczestniczyć w „Noworocznych choinkach” w MDK. (al) [ ], „Choinka noworoczna” dla nowohutnickich dzieci, „Dziennik Polski” 6 I 1953

(…) Potężny polip rozrósł się w Stanach Zjednoczonych, zagarnął całą władzę, ustanowił rządy wyzysku i bezprawia. Trusty – Morgana, Rockefellera, Mellona i paru innych miliarderów decydują o całym życiu gospodarczym USA. Na nich to pracują dziesiątki milinów prostych Amerykanów, do ich kieszeni idą co roku dodatkowe miliardy płynące z wyzysku robotników murzyńskich, którzy otrzymują połowę zarobku białych robotników. Ta garstka drapieżców dzierży w swym ręku cały aparat ucisku. Sądy są bezwzględnym narzędziem panowania monopoli, policja służy przede wszystkim do walki z ludem. Władcy monopoli w imię własnych interesów wyznaczyli armii USA zbrodniczą role agresorów. Oni organizują amerykańskie komedie wyborcze, polegające na ogłupianiu prostych ludzi, a wszystko po to, by pod maską „demokracji” na czele państwa ustawić „najpewniejszych” ludzi, ludzi „swoich”. Na usługach Wall Street znajduje się cała potężna machina propagandowa: prasa, radio, film i wydawnictwa… Na wystawie „Oto Ameryka”* pokazano książki, którymi karmi się społeczeństwo amerykańskie; popatrzcie na okładki: „Trup w narożnym barze”, „Byłem mężem najpiękniejszego trupa w mieście”, „Poradnik dla każdego, jak popełnić polityczne przestępstwo, jak zdobyć bogactwo w Waszyngtonie”, „Winien ci jestem morderstwo”… A obok wielkich, krzyczących tytułów na wpół nagie, zakrwawione ciała kobiet lub gangsterskie ręce uzbrojone w pistolet. Spójrzcie, oto pomoce naukowe służące imperialistom amerykańskim do masowej produkcji coraz to nowych zastępów katów i zbrodniarzy. Te precyzyjnie wykonane miniaturki czołgów, samochodów pancernych, dział przeciwlotniczych i samolotów – to zabawki najmłodszych Amerykanów. (…) W. D. [ ], „Oto Ameryka”, „Gazeta Krakowska” 5 I 1953 * Wystawa Oto Ameryka – otwarta w Warszawie 12 października 1952 r. – w roku następnym prezentowana była w Katowicach, a w marcu 1954 r. w Krakowie.

Minęły święta, minął Nowy Rok, a te okazje upłynęły pod znakiem dziecka. Nie tylko dlatego, że był to okres podarunków i choinki, ale także dlatego, że w dniach tych odbywał się wielki dziecięcy festiwal artystyczny. Centralnym jego miejscem był gmach szkoły TPD w

Oleandrach, gdzie w ciągu kilku dni występowały zespoły z Krakowa i z całego województwa. Pełno było tam barwy i melodii, aż kipiało od radości, od tańców, od śmiechu… Pośród zespołów dziecięcych wyróżnił się zwłaszcza dziecięcy zespół regionalny z Milówki. (…) Witold Zechenter, Felieton tygodniowy: Krakowskie przechadzki, „Dziennik Polski” 8 I 1953

Za kilka dni nastąpi otwarcie klubu studentów w Rotundzie. Program imprez został już częściowo opracowany. I tak przewidziane są występy zespołów artystycznych, jakie istnieją przy poszczególnych wyższych uczelniach Krakowa, przewiduje się również organizowanie wieczornic i zabaw tanecznych. (…) (red.), Wkrótce otwarcie klubu studentów w Rotundzie, „Echo Krakowskie” 8 I 1953

7 stycznia br. Państwowy Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze” zainaugurował swoje występy w Moskwie koncertem w Pałacu Kultury im. Gorbunowa. Zebrana publiczność gorąca oklaskiwała polskich artystów – na zakończenie koncertu wręczono im kosze kwiatów. W odpowiedzi kierownik artystyczny „Mazowsza” prof. Tadeusz Sygietyński wyraził gospodarzom wdzięczność za tak serdeczne przyjęcie. (red.), Występ zespołu „Mazowsze” w Moskwie, „Dziennik Polski” 9 I 1953

Wielką atrakcją pierwszego programu krakowskiego Teatru Satyryków jest występ popularnej artystki radiowej, Marii Koterbskiej. Śpiewa ona kilka piosenek, przy czym wielkim powodzeniem cieszy się przemiła piosenka „Wio, koniki…”*. Poza nią bywalcy Teatru przy ul. Grzegórzeckiej słyszą piosenkę o Wrocławiu, wesołą piosenkę sportową i piosenkę Dunajewskiego o lotnikach. Maria Koterbska śpiewa również poszczególne kwestie w numerach zbiorowych, na przykład w prologu i w półfinale, zawsze serdecznie przyjmowana i gorąco oklaskiwana przez widownię. (red.), Wio, koniki…*, „Echo Krakowskie” 10 I 1953 * tak w oryginale

(…) Inne kłopoty nastręcza zbliżający się karnawał. Jako podstarzały …latek mam szczery zamiar go przetańczyć. Aby sobie całą rzecz przypomnieć, nastawiłem na Sylwestra radio i rozsunąłem meble, tworząc pośrodku pokoju coś w rodzaju klepiska na półtora metra kwadratowego powierzchni. Ale cóż: na balu sylwestrowym zabawa owszem, cacy cacy, tylko, że lansowane są obecnie tańce wirowe. Wirować całą noc – brrr… czy to ja bąk?! I w ogóle, pytam się, skąd w moim wieku wziąć siły na taką mordęgę – toż po prostu ciężkie roboty, a czekać od tanga do tanga, to trochę za długo. Bywały wprawdzie czasy, gdzie w ciągu balu przetańczono 20 walców, 15 polek, 3 galopady i na odpoczynek 2 „lanciery”, tancerze pływali w pocie, danserki wachlowały się do omdlenia i zwichnięcia ręki, wypijano beczki kruszonu i tak dalej, i dalej. Walc, polka taka i owaka, oberek, kujawiak, krakowiak i raz na godzinę tango – tego przecież i koń nie wytrzyma, zwłaszcza gdy, jak niżej podpisany, tańczy tańce wirowe tylko w jedną stron. Dziesięć minut walca w prawo wystarcza mi, aby zwalić się łbem na posadzkę, co w moim wieku może okazać się ostatnim upadkiem (a chciałbym przecież upaść jeszcze choć parę razy). Tak więc apeluję o częściowe przynajmniej ułaskawienie tańców chodzonych lub suwanych: porcyjkę foxtrotta, dzwonko slowfoxa, plasterek rumby – niechże i stary, nudny felietonista sobie potańczy. (…) Kisiel [ Stefan Kisielewski ], Łopatą do głowy: Kłopoty małe, „Tygodnik Powszechny” 11 I 1953

Agencja TASS donosi: 12 stycznia br. w Teatrze Wielkim w Moskwie odbył się wielki koncert wybitnych artystów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Wzięli w nim udział: Orkiestra, Chór i Balet Państwowej Opery Poznańskiej im. S. Moniuszki oraz Państwowy Zespół Pieśni i Tańca

„Mazowsze”. (…) Na koncercie obecni byli członkowie Rządu ZSRR: J. W. STALIN, W. M. Mołotow, G. M. Malenkow, Ł. P. Beria, K. J. Woroszyłow, N. S. Chruszczow i inni. (…) Rząd wyraził wdzięczność uczestnikom koncertu i postanowił przyznać im nagrodę w sumie 200 tysięcy rubli. (red.), Generalissimus Stalin był obecny na wielkim koncercie artystów polskich w Moskwie, „Gazeta Krakowska” 14 I 1953

Nasze obecne karnawały nie są przywilejem ludzi bogatych, ale mają charakter zabawy powszechnej. Toteż bawimy się wszyscy w świetlicach fabrycznych, na zabawach akademickich, na zabawach szkolnych. Nie licytujemy się najkosztowniejszą toaletą, lecz staramy się przystosować do możliwości naszego budżetu. (…) Włada [ Danuta Władyczańska ], Moda: Bawimy się, „Echo Krakowskie” 17 I 1953

(…) Świetlice – te przysparzają najwięcej kłopotu. Przede wszystkim nie wiadomo dokładnie ile ich w ogóle jest. (…) Byłem w kilku z nich. W świetlicy przy Zarządzie ZBM 1 (Osiedle A- 0), mieszczącej się w baraku i bratersko dzielącej się miejscem ze stołówką – wylewnie przyjął mnie bardzo sympatyczny świetlicowy. Niestety, nie posiadał żadnych planów pracy świetlicowej, ani wstecz, ani naprzód. Wyliczył z pamięci dwa wykłady prelegenta TWP: jeden o alkoholizmie, drugi o dzieciach. Był podobno poza tym jakiś zespół chóralny, ale się rozleciał, bo się coś nie powiodło z instruktorem. Jedyną atrakcją brudnej i zimnej sali, atrakcją ściągającą zupełnie przypadkowych i codziennie innych ludzi z ulicy – jest ryczący adapter, przy którym czasem można się „pokręcić”. (…) Jerzy Lovell, O pełny rozmach pracy kulturalnej w Nowej Hucie. Artykuł dyskusyjny, „Życie Literackie” 18 I 1953

Przy pięknej, słonecznej pogodzie i na dobrym lodzie rozegrała drużyna hokejowa Gwardii Kraków towarzyski mecz ze Spójnią Nowy Targ. Drużyna podhalańska (…) odniosła w tym roku kilka sukcesów. Jej debiut jednak na lodowisku krakowskiego Ogniwa* nie wypadł imponująco. (…) Mimo to po twardej i czasami za ostrej grze zwyciężyli Gwardię 7: 1. Bardzo miłą innowację wprowadzili kibice podhalańscy, którzy tłumnie zjechawszy, po każdym strzelonym golu śpiewali regionalne piosenki. Po którymś golu chór zaśpiewał: „Wywijoj, wywijoj / Nowy Torżeg mijoj / Nowy Torżeg miniesz / Nie bój się nie zginiesz…”. Innowacja godna naśladowania, bo przyjemniej jest słuchać śpiewu, niż gwizdów i ryków kibiców. Kostan, Maciejkowa drużyna, „Dziennik Polski” 20 I 1953 * lodowisko Cracovii, ul. Manifestu Lipcowego (obecnie J. Piłsudskiego) 27

(…) W niedzielę poszliśmy na ślizgawkę na „Kolejarza”*. (…) Zanim zdążyłam założyć łyżwy, mój synek już śmigał po lodowisku. (…) Nagle z chrapiącego głośnika doleciał „miły” głos z mutacją zapowiadający: „A teraz nadamy płytę dla koleżanki X…”. Tu następowało parę „dowcipnych” uwag. Za chwilę wstrząsnęła mną konwulsyjna melodia jakiegoś foxtrotta, a nogi jak opętane zaczęły wykonywać niesamowite pas. Z trudem zdołałam wycofać się na mnie zagrożone pozycje, gdyż na lodowisku kłębiły się już w podrygach dziesiątki postaci… * KKS „Olsza”, ul. M. Siedleckiego 7 Krystyna [ ], Nasz felietonik: Nosołamacze”, „Piłkarz. Tygodniowy Przegląd Sportowy” 26 I 1953

(…) Około 10 lutego – po sesji egzaminacyjnej – w Międzyuczelnianym Klubie Studenckim „Rotunda” rozpoczną się imprezy rozrywkowe, występy artystyczne i zabawy taneczne. Jak się dowiadujemy, poszczególne studenckie zespoły artystyczne przygotowują się już do

aktywnej pracy na odcinku kulturalno-oświatowym. (…) (BC) [ Czesław Breit ], W Klubie Studenckim rozpoczną się imprezy rozrywkowe, „Echo Krakowskie” 28 I 1953

Luty

7 II 1953
Restauracja Pod Trzema Rybkami*, godz. 21
* ul. Szczepańska 5
Bal lotników, szybowników i modelarzy

Karnawałową zabawę taneczną – urządzoną przez Oddział krakowski Ligi Lotniczej – poprzedził występ Tria wokalnego „Siostry Do-Re-Mi”; akompaniował Tadeusz Smagowicz.

14 II 1953
Wojewódzki Dom Kultury, godz. 20
Występ zespołów artystycznych WDK ZZ połączony z zabawą taneczną
14-15 II 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 18
Wieczornice artystycznych [06][07][08][09]

taneczne połączone z występami

studenckich zespołów

Pierwsze imprezy klubowe inaugurujące cotygodniowe (sobotnio-niedzielne) zabawy taneczne – przerywane krótkimi występami studenckich zespołów artystycznych (skecz, monolog, piosenka) – w nowo otwartym (po remoncie i modernizacji), mogącym pomieścić do 1000 bawiących się MKS; do tańca grała Orkiestra Tadeusza Prejznera.

23 II 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
Uśmiech zawsze się opłaca. Rewiomontaż Artosu

W przygotowanym przez Delegaturę krakowską Artosu koncercie wystąpili artyści scen warszawskich.

Czy „uśmiech zawsze się opłaca” trudno nam powiedzieć, bowiem podczas imprezy zorganizowanej przez krakowski Artos (siłami warszawskiej dyrekcji tej instytucji), uśmiechnęliśmy się tylko raz – wtedy, gdy na sali zgasło światło (można sobie było wtedy opowiedzieć kilka dowcipów na temat Artosu). Podczas poszczególnych punktów programu na widowni panowała złowróżbna cisza: przypuszczalnie krakowianie zastanawiali się, czym zasłużyli sobie na takie

lekceważenie. (…) Trudno nam operować nazwiskami wykonawców ponieważ (…) nie przygotowano drukowanych programów. (…) Teksty piosenek, o ile można było pojąć ich treść (dykcja!), w żadnym wypadku nie odpowiadały naszym pojęciom o stołecznym poziomie, a dowcipy w nich zawarte miały kaliber co najmniej artyleryjski. Skromny zespół dwoił się i troił, aby wypełnić cały program, słuchaliśmy więc w kółko chóru rewelersów, zespołu harmonistów i pieśniarki odtwarzającej słabe i Słowackim, których wciągnięto także na listę męczenników Artosu). Ambitny konferansjer (anonim) czynił co mógł, aby ożywić smętny program i jemu w dużej mierze zawdzięczać należy, że rewia nie skończyła się kompletnym „miejscem na odznakę” czyli klapą. (…) (mk) [ Maria Krupowa ], Szpilki: Uśmiech przez łzy, „Dziennik Polski” 24 II

teksty anonimowych autorów (poza Mickiewiczem

1953

28 II 1953
Dom Żołnierza, godz. 18
Uroczystość wręczenia odznak Przodowników Pracy

W części artystycznej akademii zorganizowanej przez Spółdzielnię Metalowców „Zjednoczenie” wystąpił Robotniczy Zespół Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy” – nazywany „krakowskim Mazowszem”.

1-28 II 1953

Rok rocznie w okresie świąt, aż do pierwszych dni lutego, łazikują po kawiarniach, restauracjach i barach dzieci-szopkarze z licho sklejoną szopką, wykrzykując fałszywe i wrzaskliwe melodie, które mają przypominać kolędy. Po kilku słowach takiej „pieśni” podchodzi do stolika kolędnik ze szopką i w sposób natarczywy a często bezczelny domaga się datka. Po jego otrzymaniu łazikowa gromadka odchodzi z życzeniem: „Byście państwo zdrowi byli i rok cały wódkę pili… Na ten Nowy Rok!”. Ta żebranina musi ustać! To demoralizuje młodzież – zachęca do łatwego zarobku, z którym nie wiadomo, co robią. Może by aktyw społeczny zajął się małoletnimi kolędnikami, zalecającymi melodyjnie wyroby monopolu spirytusowego? A może by także i MO wglądnęła w tę sprawę? (kos), Natarczywi łazicy, „Dziennik Polski” 4 II 1953

(…) Centrum Nowej Huty będzie to zespół ogromnych gmachów 6 i 7-kondygnacyjnych przeznaczonych na siedzibę organizacji politycznych, społecznych, administracyjnych, usługowych i kulturalnych. (…) W tym roku rozpocznie się również w śródmieściu budowę wielkiego Centralnego Domu Kultury z salami: teatralno-koncertową, kinową, odczytową oraz świetlicą, biblioteką i czytelnią. (…) (red.), Jeszcze w tym roku otrzyma Nowa Huta Centralny Dom Kultury, „Echo Krakowskie” 4 II 1953

Z okien lokalu Klubu Techniki i Racjonalizacji w kombinacie dochodzi skoczna melodia polki. Zaintrygowany przechodzień, który zajrzy do klubu zobaczy zespół orkiestralny odbywający

właśnie kolejną próbę. Zespół to niecodzienny, gdyż jego członkowie – kierownik i twórca zespołu Zbigniew Cieplik, Henryk Gajdarski, Roman Ruciński, Adolf Podsiadło, Jan Sroka, inż. Matysik i Adam Seń – grają na… harmonijkach ustnych. Akompaniują im: akordeon, dwie gitary i skrzypce. Orkiestra ta – zorganizowana zaledwie trzy miesiące temu – składająca się z pracowników Nowej Huty, ma już za sobą liczne występy. Występowała na uroczystości otwarcia Domu Młodego Hutnika, w czasie wizyt „Dziadka Mroza” i na kilku akademiach oraz – i to był chyba najmilszy występ – przy wręczaniu legitymacji nowym członkom ZMP. Ukoronowaniem osiągnięć i bodźcem do dalszej pracy stał się dla zespołu występ na przeglądzie kół artystycznych w Teatrze Studio – mimo silnej konkurencji występ orkiestry z Nowej Huty wypadł bardzo dobrze. Należałoby, aby Dzielnicowa Rada Narodowa zainteresowała się bolączkami zespołu i pomogła je usunąć. (J. D.) [ ], Z wizytą u zespołu orkiestralnego w Nowej Hucie, „Echo Krakowskie” 6 II 1953

Na kioskach naszego miasta ukazały się niedawno afisze zapowiadające, że Teatr Satyryków daje ostatnie przedstawienia swojego pierwszego programu „Obecność obowiązkowa”*. Najbliższy poniedziałek, wtorek, środa i czwartek – oto cztery dni, w których ci wszyscy, którzy nie wypełnili „obowiązku obecności” w tym najweselszym teatrze Krakowa będą mogli jeszcze zobaczyć pierwszy program (zespół wyruszy wkrótce z drugim programem). (…) Ostatnio wprowadzono kilka zmian w „Obecności obowiązkowej”. Tak na przykład ulubiona pieśniarka Krakowa, jaką stała się po występach w Teatrze Satyryków Maria Koterbska, śpiewa poza piosenkami znajdującymi się w programie, jeszcze na bis piosenki – o „Zakochanym pociągu” i o „Brzyduli i rudzielcu”. (…) W ubiegłym tygodniu sala Teatru przy ul. Grzegórzeckiej wypełniona była po brzegi i równie dobrze pod względem frekwencji zapowiadają się ostatnie cztery przedstawienia, w których bierze udział pełna obsada Teatru Satyryków, a więc: Maria Koterbska, Barbara Łozińska, Krystyna Marynowska, Irena Orska, Ewa Stolzman, Jerzy Fitio, Zygmunt Miłkowski, Leszek Szymocha, Bogumił Zatoński i Witold Zechenter. Zapowiada Stefan Otwinowski, przy fortepianach: Krystyna Kopańska i Zygmunt Grawicz. (…) (red.), Teatr Satyryków dogrywa swój pierwszy program przy wypełnionej widowni, „Echo Krakowskie” 8 II 1953 * prem. 22 XI 1952

(…) Dziedzina muzyki to jeden z najbardziej zaniedbanych odcinków pracy. (…) Adeptów w tej dziedzinie jest dużo więcej niż stojących do dyspozycji instrumentów, a instrumentów o wiele za dużo jak na stojącą do dyspozycji ilość instruktorów. (…) Należy nasycić Nową Hutę dobrą muzyką. Jednorazowy przyjazd Filharmonii Krakowskiej w miesiącu – to mało. Każda świetlica, choćby najskromniejsza, powinna stać się cowieczornym ośrodkiem muzycznym. (…) Głód muzyki wyprzedza potrzebę teatru i książki. Stała, nieustępliwa infiltracja kultury muzycznej w teren nowego miasta (…) to poważne zadanie Krakowa. (…) Jan Kurczab, Dług Krakowa, „Życie Literackie” 8 II 1953

(…) W najbliższych dniach rozpocznie pracę prowizoryczny radiowęzeł klubu, który nadawać będzie prasówki, meldunki z frontu nauki i pracy społecznej oraz koncerty życzeń dla przodowników nauki. Specjalna audycja – tzw. „ośla deska” – będzie piętnować bumelantów krakowskich uczelni. (k), Ciekawe imprezy w Międzyuczelnianym Klubie Studenckim, „Dziennik Polski” 8-9 II 1953

Żywe słowo, śpiew, taniec i muzyka – to najbardziej powszechne i masowe zajęcia dzieci w pracy pozaszkolnej. Krakowski Młodzieżowy Dom Kultury przygotowuje się już dziś do

udziału w Festiwalu Dziecięcych Zespołów Artystycznych pod hasłem – „Rośniemy w szczęściu i radości dla Ludowej Ojczyzny”. Spośród wielu form, jakie przewidują organizatorzy Festiwalu – Zarząd Główny ZMP*, Ministerstwo Oświaty i Ministerstwo Kultury i Sztuki – młodzi artyści z MDK wybrali formę festynu. Wykorzystanie tej formy jest swego rodzaju eksperymentem. (…) Będzie to lekki, słowno-muzyczny montaż, o tematyce związanej z Krakowem i Nową Hutę, przeplatany tańcem. (…) Centralne eliminacje Festiwalu odbędą się w lipcu br. (t) [ ], Młodzież MDK przygotowuje się do Festiwalu, „Echo Krakowskie” 10 II 1953 * Związek Młodzieży Polskiej

(…) Sierpień 1952. Spoglądam dziś wstecz z perspektywy dwóch lat z górą i jakże odległa wydaje mi się owa narada robocza, na której pracownicy Rejonowego Urzędu Telefonów i Telegrafów oraz Obwodowego Urzędu Pocztowego Kraków-1 postanowili z dwóch dotychczas istniejących świetlic, stworzyć jedną wspólną dla obu naszych zakładów pracy*. Było to nasze zobowiązanie 1-Majowe. Bardzo niezdarne wydają mi się dzisiaj te pierwsze próby stworzenia stałych zespołów artystycznych. Mieliśmy wtedy tylko orkiestrę dętą. Dzisiaj patrzę na doskonale pracujące koło dramatyczne (…), na 30-osobowy chór żeński, balet, zespół recytatorski, koło sportowe… U nas w świetlicy czas mierzy się entuzjazmem, rozmachem i uporem. (…) Listopad 1952. Nasze zespoły dały ponad 40 występów artystycznych na zebraniach wyborców. Balet, chór i zespół recytacyjny były w tych gorących tygodniach w ciągłym ruchu. (…) Luty 1953. Marzę już od dawna o tym, żeby świetlicę jakoś powiększyć. Prawdziwe urwanie głowy z pomieszczeniem wszystkich naszych zespołów, w sali liczącej co prawda 300 miejsc i w małej, przyległej do niej salce odczytowej. Największy kłopot mam z orkiestrą. Słuszna i potrzebna jest inicjatywa kapelmistrza Aleksandra Remiszewskiego, który, chcąc powiększyć orkiestrę, dwa razy w tygodniu daje lekcje muzyki uczniom Technikum Telekomunikacyjnego. Korzyść z tego podwójna – dla zespołu i dla uczniów. (…) Barbara Gemrot, Notatki z dziennika instruktora K. O., „Gazeta Krakowska” 22 II 1953 * Klub Pocztowców „Łącznościowiec”, ul. Kolejowa (obecnie: Westerplatte) 20

i wychylenie. (…) Co męczy najbardziej narciarza w Zakopanem? Podchodzenie Podchodzenie do stolika w „Watrze” czy u „Jędrusia”, wychylenie w stronę osoby płci przeciwnej, w stosunku do której żywi się jakieś zamysły z gatunku choreografii stosowanej, czyli łącznych pląsów na rozłogach błyszczącego parkietu. (…) Każdy sezon w Zakopanem różnicuje lokale rozrywkowe w ich charakterze. W tym roku „Watra” skupia spokojnych, starszych, tchnących dosytem wypoczynku wczasowiczów: orkiestra gra tu miłe, rzewne szlagiery z wczesnych lat dwudziestych, z „Tangiem Milonga” i „Pamiętam twoje oczy dzikie” na czele. Ma to swój bezsprzeczny urok i niejedna łezka wyciśnięta przez wspomnienia porywów młodości błyśnie w oku tegorocznych bywalców „Watry”, zanim stoczy się do kieliszka z winem owocowym marki „Familijne”. (…) Zupełnie inaczej wygląda w tym roku w przebudowanym „Jędrusiu”, na pierwszym piętrze, zdobnym w stylizowany bar z surowego drzewa oraz w stylizowane kwiaty i gwiazdy lodowe z drucianych prętów na tle matowych, podświetlonych szyb. Tu jesteśmy w królestwie narciarsko-zakopiańskiej egzotyki, tu tańczy ze swymi kobietami ogorzały, surowy szczep chłopców gór, szatanów Gubałówki, upiorów Kasprowego, widm południowego stoku, plemię czarnych swetrów, kolorowych chust na krzepkich szyjach, ciężkich butów zjazdowych, spinanych gumkami od pomidorowych lub kompotowych weków; co drugi z podkasanymi rękawami, łyskając muskularnym przedramieniem i groźnymi spojrzeniami. Ich kobiety, odziane w kraciaste, kanadyjskie koszule, o twarzach wysmarowanych aż do błysku kremami, aby ulżyć spieczonej przedpołudniowym, wyżynnym słońcem i schłostanej przez skalne wichry skórze, zachowują się spokojnie i godnie, starając się ulżyć swym mężczyznom w ich ciężkim znoju żywota. No,

jest

litości. A że u „Jędrusia” brak

bo to nie chichy – trzy zjazdy z Kasprowego za dnia, a wieczorem na parkiet, nie ma rady. Zakopane nie zna jakichkolwiek urządzeń klimatyzacyjnych i najprymitywniejszej nawet wentylacji przeto harówka jest co się zowie i cały zapas ozonu, wchłonięty za dnia w drodze na Gąsienicową, ledwie wystarczy na obowiązki wieczoru. Do tańca grają tu młodzi, przyjemni chłopcy w czerwonych pulowerach i to grają z pewnym „biglem”. Przykuwa wzrok ich perkusista, młody blondyn o przystojnej twarzy, który od czasu do czasu ujmuje ręczny mikrofon i śpiewa refreny. W tych chwilach staje się zjawiskiem nieprzeciętnym, jakimś idealnym upostaciowaniem szmiry, przerysowuje mimiką twarzy i modulacjami głosu kiczowate słowa o jakiejś seniorze, takiej czy owakiej senioricie, w coś tak zabawnego, że jeśli czyni to świadomie, to należy mu pogratulować talentu parodystycznego, natomiast o ile wydaje mu się, że wyraża tym jakieś piękno lub uczucia – nie pozostaje nic innego jak pokiwać nad nim z politowaniem głową. (…) Leopold Tyrmand, Początek sezonu 1953, czyli zakopiański honor stosowany, „Tygodnik Powszechny” 22 II 1953

(…) W prowizorycznym i ciasnym pomieszczeniu tymczasowego Domu Kultury, który mieści się na A-1, kątem, nad pocztą, ćwiczą z zapałem ochotnicy zespołu akordeonistów. Są wśród nich Cyganie, którzy mają szczególny pociąg do muzyki. Jest wśród nich „cudowne dziecko” – mały chłopiec grający znakomicie na skrzypcach. (…) Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Sprawa kultury w Nowej Hucie. Dalszy ciąg dyskusji, „Życie Literackie” 22 II 1953

Marzec

1 III 1953
Kawiarnia Warszawianka, godz. 18
Rewia mody wiosennej połączona z występami artystycznymi

W koncercie towarzyszącym zorganizowanemu przez Powszechny Dom Towarowy pokazowi – piosenki śpiewali: Maria Koterbska i Zygmunt Miłkowski.

Na pokazie mody wiosennej w „Warszawiance” podobały się ładne modele płaszczy, kapeluszy (damskich i męskich), sweterków, pomysłowo uszytych sukien, podobała się doskonała organizacja imprezy przez PDT i gospodarzy lokalu, jak również dobra orkiestra i… piosenki Koterbskiej i Miłkowskiego, którzy z trudem zdołali się wybronić przed niemilknącymi „bisami”. (l) [ ], Notujemy, „Dziennik Polski” 3 III 1953

1-2 III 1953
Teatr Studio, godz. 10
III Wojewódzkie Eliminacje Zespołów Artystycznych PO „Służba Polsce” i Ludowych Zespołów Sportowych

W przeglądzie eliminacyjnym wzięło udział 20 najlepszych zespołów tanecznych i instrumentalno-śpiewaczych województwa krakowskiego. Pierwsze miejsce przyznano zespołowi z Milówki (pow. Żywiec), drugie – zespołowi z Zabierzowa, trzecie – zespołowi z Poronina, czwarte – zespołowi z Jelenia (pow. Chrzanów), piąte – zespołowi z Kamienicy (pow. Limanowa); nagrody indywidualne otrzymali: Eugeniusz Kądziołka z Biegonic i Stanisław Węgrzyn z Zabierzowa.

5, 15-16 III 1953
Dom Żołnierza, godz.19.15
Melodyjne spotkanie. Koncert Orkiestry Zygmunta Karasińskiego [10]

W ponad 2-godzinnym programie z Orkiestrą Z. Karasińskiego wystąpili soliści: Elisabeth Charles, Jerzy Chomicki, R. [ ] Frączek i E. [ ] Mroczek oraz gościnnie węgierski stepujący perkusista Imré Szénes; zapowiadał Karol Szpalski.

9 III 1953
Kawiarnia Warszawianka, godz. 17
Finał konkursu redakcji „Echa Krakowskiego” Zakładów Gastronomicznych „3 x Najlepszy”

i dyrekcji Krakowskich

Po ogłoszeniu wyników plebiscytu – w którym czytelnicy „Echa Krakowskiego” za najlepszy lokal gastronomiczny uznali restaurację Warszawianka (I kat.) – program zaprezentowano

artystyczny, z udziałem solistów i zespołu instrumentalnego Mariana Radzika.

okolicznościowy

przygotowany

przez Artos

11 III 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 19.30
Flis. Operomontaż Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia

Estradowa prezentacja nowej pozycji repertuarowej – 1-aktowej opery Stanisława Moniuszki „Flis”, w opracowaniu Jerzego Gerta.

(…) Radiowcy nasi wystąpili z „Flisem” Moniuszki. Ten drobiazg operowy, komedyjka ludowa, nie jest skrojona na miarę takich arcydzieł moniuszkowskich jak „Straszny dwór” czy „Halka”, ma jednak wiele wdzięku, pogody, liryzmu. Cechy te zostały przez zespół należycie podkreślone. (…) (La), Z sal koncertowych: „Flis” S. Moniuszki, „Dziennik Polski” 15-16 III 1953

(…) Nie brak we „Flisie” motywów i tańców ludowych, zdarzają się też momenty popisowe dla śpiewaków choć całość jednoaktówki nie wykracza poza, niewielką w zamyśle kompozytorskim (…) formę zbliżoną bardziej do ludowego wodewilu, aniżeli do opery komicznej. (…) Operomontażem dyrygował Jerzy Gert. Estradowym wystawieniem jednoaktówki Moniuszki w Filharmonii Krakowskiej Orkiestra i Chór PR wzbogaciła swój repertuar. (J. Par.) [ Jerzy Parzyński ], Operomontaż „Flis” Orkiestry i Chóru PR, „Echo

Krakowskie” 21 III 1953

12 III 1953 [11]
Dom Żołnierza, godz. 18
Koncert dla świata pracy. Rewiomontaż Artosu
17-18 III 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 11
Eliminacje uczelniane II Festiwalu studenckich zespołów świetlicowych i grup agitacyjno-artystycznych

W pierwszym dniu przeglądu wystąpiły zespoły: AM*, PK, UJ i WSE**, w drugim – zespoły AGH, PWSA***, PWSP****, WSWF*****

*Akademia Medyczna, **Wyższa Szkoła Ekonomiczna, ***Państwowa Wyższa Szkoła Aktorska, ****Państwowa Wyższa Szkoła Plastyczna, *****Wyższa Szkoła Wychowania Fizycznego

(…) W drugim dniu eliminacji studenckich zespołów artystycznych występowały zespoły AGH. Wszystkie zespoły tej uczelni: chór, orkiestra, kwartet akordeonistów, zespół pieśni i tańca zostały zakwalifikowane do eliminacji środowiskowych. Z montażu pt. „Ziemia Krakowska w tańcu i śpiewie” zobaczyliśmy tylko fragmenty: menuet, krakowiak i świetną parodię tańców bikiniarskich. (…) Specjalnie podobał się też zebranym rosyjski taniec ludowy „Kalinka” w wykonaniu koleżanek z Wydziału Ceramicznego AGH. (red.), Dobre są zespoły artystyczne AGH, „Dziennik Polski” 20 III 1953

Grupy I i II roku inżynierii PK opracowały dobry program satyryczny (…), który bardzo się podobał i nic dziwnego, że został zakwalifikowany do eliminacji środowiskowych. Z zespołów uczelnianych PK na wyróżnienie zasłużyły: chór, orkiestra, balet i trio żeńskie. (red.), Studentom Politechniki Krakowskiej nie brak humoru, „Dziennik Polski” 24 III 1953

22 III 1953
Teatr Satyryków* [12], godz. 19.15
* spektakle w sali Domu Kultury ZBMiA im. Szadkowskiego, ul. Grzegórzecka 71
Tu przypiął, tu przyłatał. Premiera II programu TS

Pierwszy program oparty na tekstach satyryków krakowskich (B. Brzezińskiego, S. Mrożka, K. Szpalskiego, M. Załuckiego i W. Zechentera), z udziałem: H. Cieszkowskiej, B. Łozińskiej, K. Marynowskiej, E. Stolzman, L. Szymochy, W. Śmigielskiego, D. Wojciechowskiego; piosenki śpiewali: Maria Koterbska i Jerzy Komorowski, akompaniowali: Henryk Krakowiak i Marian Radzik; reżyserował i zapowiadał Stefan Sojecki, opracowanie plastyczne L. Minticz, K. Mikulskiego i J. Skarżyńskiego, kierownictwo muzyczne M. Radzika, kierownictwo artystyczne Stefana Otwinowskiego.

(…) Wkrótce krakowski Teatr Satyryków wyruszy z nową, drugą premierą. W pewnym sensie będzie to zarazem pierwsza premiera naprawdę krakowska. O ile bowiem pierwszy program TS był w olbrzymiej mierze wzięty z programów analogicznego warszawskiego teatru, o tyle ten drugi jest prawie w całości napisany przez krakowskich satyryków: Brzezińskiego, Mrożka, Szpalskiego, Załuckiego i piszącego te słowa. (…) Z nowych artystów na tej scenie ujrzymy: Halinę Cieszkowską, Jerzego Komorowskiego, Wiktora Śmigielskiego, Dariusza Wojciechowskiego – w otoczeniu większości dawnego zespołu z Marią Koterbską na czele. Pieśniarka ta, która podbiła serce Krakowa, wystąpi w tym programie również jako artystka dramatyczna w skeczu „Nienagrana piosenka”. (…) Witold Zechenter, Felieton tygodniowy: Krakowskie przechadzki, „Dziennik Polski” 12 III 1953

Już jutro krakowski Teatr Satyryków wystąpi z nową premierą (…) Debiutuje dramatyczno-satyrycznie Sławomir Mrożek. Śpiewać będzie Koterbska, a także Komorowski i Szymocha. (…) A więc jutro – na Grzegórzecką! (red.), Nowa premiera w Teatrze Satyryków, „Dziennik Polski” 21 III 1953

W związku z dzisiejszą premierą w krakowskim Teatrze Satyryków wysłanniczka naszego pisma rozmawiała z kilkoma aktorami na jednej z ostatnich prób. Oto tak, aby tych rozmów: – Program nasz został opracowany fragmenty uwzględniając maksimum humoru i momentów komediowych wychowywać widza… – mówi reżyser Stefan Sojecki, którego pamiętamy jeszcze z „Siedmiu Kotów”*, a który teraz powrócił do Krakowa. – Szczególnie bowiem zależy nam na publiczności robotniczej. Dlatego też słuszna była koncepcja założenia w Krakowie, pod którego bokiem powstaje Nowa Huta, tego właśnie rodzaju teatru. (…) Publiczność krakowska zna już dobrze Marię Koterbską, mimo że artystka jest tu dopiero od kilku miesięcy. Z zadowoleniem więc przyjmie wiadomość, że jej ulubienica wystąpi w drugim programie Teatru Satyryków. Na razie posłuchajmy, co mówi na ten temat sama Koterbska: – Z radością przygotowuję się do nowego występu. Tym bardziej, że śpiewam w nim trzy nowe, nieznane jeszcze piosenki. Dla mnie wszystkie trzy są urocze. Ciekawa jestem tylko, co powie publiczność…? Piosenki te zostały specjalnie dla mnie napisane, jest również skecz, w którym występuję nie tylko jako piosenkarka. Ale to na razie jest jeszcze tajemnicą… (…) – Właściwie w Krakowie występuję już po raz drugi… – mówi piosenkarz Jerzy i Komorowski – Po raz pierwszy byłem występowałem w koncertach „1000 taktów”. W Teatrze Satyryków zaśpiewam nowe piosenki. Jedna z nich jest nie tylko aktualna, ale zarazem związana z Nową Hutą, a więc znów z Krakowem. Ponadto występuję też jako aktor, nie tylko piosenkarz. Mam tremę przed tym występem, ale zarazem cieszę się zeń bardzo… (…) W Teatrze Satyryków usłyszymy również humorystę Wiktora Śmigielskiego. – Ciekawi jesteśmy, co pan przygotowuje na dzisiejszą premierę…? – Felietony i udział w kilku skeczach… – Występowanie przed krakowską Wiecha publicznością nie jest dla pana nowością? – Nie, znam już Kraków i krakowską widownię z czasów moich występów w „Siedmiu Kotach”, ale mimo to mam porządną tremę… (…) Program, który przygotowujemy jest całkowicie oryginalny i oparty na naszych pomysłach i koncepcjach… – mówi kierownik muzyczny Teatru Satyryków, Marian Radzik. – Chciałbym przy tym podkreślić, że nasz teatr stwarza specjalne pole do popisu dla wykonawców w zakresie muzyki lekkiej… (…) Musimy jeszcze dodać, że część programu opracowana jest i skomponowana wyłącznie przez Mariana Radzika. Będziemy go mogli słyszeć na każdym przedstawieniu, gdyż grać będzie – wraz Henrykiem Krakowiakiem – na dwóch fortepianach. (…) Bogna Płatowicz-Koubowa, Dziś premiera w Teatrze Satyryków, „Echo Krakowskie” 22-23 III 1953 * Kabaret „Siedem Kotów” (1946-47) K. I. Gałczyńskiego i M. Eilego

tu z Orkiestrą Karasińskiego

Pięć lat od zamknięcia „Siedmiu Kotów” oczekiwał Kraków na nowy teatr satyryczny. I trzeba powiedzieć – wyglądał go niecierpliwie, nadstawiając pilnie uszu na wieści, które niosły zapowiedź jego poczęcia. Wystarczy pójść na którykolwiek spektakl krakowskiego beniaminka, aby przekonać się, jak bardzo potrzebny jest nam ten typ teatru, jak chętnie garną się ludzie do dobrego dowcipu i ciętej satyry. (…) W Polsce Ludowej satyrę wprzęgamy w służbę walki o nowy ład społeczny, o socjalistycznego człowieka. Funkcja ta wyznacza

satyrykom obowiązek bojowej oceny faktów życia ze stanowiska klasy robotniczej, ukazywanie najważniejszych społecznie spraw w bitwie z wrogiem klasowym. (…) Powtórzmy, satyra jest potężną bronią w tępieniu wad i zła życia społecznego. Nie wolno jej wypaczać w krzywym odbiciu. A tak dzieje się na przykład w skeczu o ironicznie ocenionymi „produkcyjnymi płytach gramofonowych z owymi piosenkami”. Proszę zajrzeć do pierwszej lepszej świetlicy, nadstawić ucha na Plantach – czy nie posłyszycie piosenki o Nowej Hucie, o Warszawie o Emdeemie? To dowód, że dobre „piosenki produkcyjne” wpadają w ucho, stają się popularne. Złe natomiast jest to, że tych z dobrymi tekstami jest zbyt mało. Że zbyt dużo natomiast jest piosenek o niedorzecznych tekstach i melodii nie nadającej się do śpiewu. O czym to świadczy? Świadczy przede wszystkim o zbyt słabym powiązaniu autorów – z życiem; o tym, że nie widzą oni zwykłego, codziennego życia człowieka pracy i dlatego nie mogą ukazać go w dobrej piosence. (…) Ryszard Kosiński, O drugim przedstawieniu w Teatrze Satyryków, „Gazeta Krakowska” 11-12 IV 1953

teatru warszawskiego,

(…) Z wielkim zainteresowaniem czekaliśmy na drugi program Teatru Satyryków. Pierwsza próba była ad hoc przygotowanym widowiskiem zmontowanym z tekstów jaskółką zapowiadającą dopiero przyszłe osiągnięcia. Niestety w drugim programie powtórzono błędy pierwszego (…), zadowolono się jak i poprzednio składanką przypadkową. (…) Porównując obydwa programy musimy uznać na ogół wyższość drugiego. Jest to oczywiście krok naprzód. (…) Bardziej wyeksploatowano M. Koterbską (dobry pomysł jej udziału w skeczu Zechentera wraz z J. Komorowskim, kulturalnym śpiewakiem), postarano się o wstawki taneczne (bardzo dowcipne blekauty pantomimiczne w układzie J. Kaplińskiego), przy fortepianach działają lepsi specjaliści od lekkiej muzyki – H. Krakowiak i M. Radzik. (…) Nie ma jednak melodii, która by pozostała w pamięci po wyjściu ze spektaklu, tak jak zapamiętaliśmy „Wio, koniku”… Obok Koterbskiej, najlepiej wypadły kuplety K. Szpalskiego, a M. Załucki okazał się równie dobrym artystą estradowym, jak i pisarzem. Natomiast obydwa skecze S. Mrożka najwyraźniej „nie wyszły” – ani satyrycznie, ani reżysersko. (…) Tadeusz Kwiatkowski, Tu przypiął, tu przyłatał, „Dziennik Polski” 14 IV 1953

(…) Wielu się martwiło, czy pierwsze przedstawienia nie odbędą się przy przysłowiowej „wacie”. Bo to teatr daleko od śródmieścia, na końcu ulicy Grzegórzeckiej, poza tym święta za pasem, koniec miesiąca… A tu tymczasem – miła niespodzianka: krakowianie wypełniają salę po brzegi, już potrafią korzystać z „prawa do śmiechu”, gdy tylko nadarzy się sposobność, już przyzwyczaili się do swego Teatru Satyryków… (…) Koterbska zachwyca jak zawsze, w piosenkach, zwłaszcza w ślicznym „Rodzinnym miasteczku”, a specjalną uwagę zwraca w uroczym skeczu Zechentera „Nienagrana piosenka”. Przy walnej pomocy Komorowskiego nie pominęła ona żadnej okazji, by artystycznie wzbogacić ten scenariusz, niewątpliwie dla niej napisany, w którym wykazuje duże wyczucie aktorskie. (…) Ostrze satyryczne w tym obrazku zwrócone jest przeciwko schematyzmowi piosenki i zbytniej monotonności jej tematyki. (…) Kazimierz Barnaś, „Tu przypiął, tu przyłatał”. Drugi program Teatru Satyryków, „Echo Krakowskie” 18 IV 1953

(…) Drugi program Teatrów Satyryków jest dość sobie niezły. Są świetne wiersze satyryczne Załuckiego, recytowane z aktorską wprawą przez autora, jest Maria Koterbska, która nawet przy braku piosenek o dostatecznej ekspresji tekstu i melodii potrafi zawsze urzekać ciepłym i subtelnym liryzmem ich podania (…), jest udany skecz Zechentera „Nienagrana piosenka”, w którym obok Koterbskiej przedstawia się publiczności krakowskiej ujmujący piosenkarz Jerzy Komorowski. (…) Henryk Vogler, W sprawie Teatru Satyryków, „Życie Literackie” 1 V 1953

Drugi program Teatru Satyryków święci swoje ostatnie dni powodzenia. Zejdzie z afisza jeszcze przed 15 czerwca, by ustąpić miejsca trzeciemu już programowi tego najmłodszego, a tak lubianego w Krakowie teatru. W tym trzecim programie nie wystąpi Maria Koterbska, artystka, której Teatr przy Grzegórzeckiej w niemałym stopniu zawdzięcza swe powodzenie, popularność i sympatię publiczności. Maria Koterbska opuszcza nasze miasto, ale obiecała powrócić. Poza koncertami w Krakowie, w jakich niewątpliwie tu wystąpi, wejdzie Koterbska w skład zespołu Teatru Satyryków w jego czwartym, zimowym programie. (red.), Z Teatru Satyryków, „Echo Krakowskie” 6 VI 1953

25 III 1953
Teatr Młodego Widza, godz. 17
* Miejski Handel Detaliczny
Rewia mody i piosenki. Wiosenna rewia odzieżowa MHD*

W imprezie wzięli udział artyści scen krakowskich.

28 III 1953
Teatr Nowy* [13], godz. 18
* ul. Grzegórzecka 71
Koncert dla świata pracy. Koncert Artosu dla pracowników Zakładów Budowy Maszyn i Aparatury im. S. Szadkowskiego

1-31 III 1953

Leopold GRZYB (dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury ZZ): Większość mieszkańców Krakowa utożsamia naszą działalność z programem imprez uwidocznionym na afiszach u wejścia do WDK ZZ. Jest to jednak mylna opinia – organizowanie odczytów, spotkań i imprez, praca sekcji artystycznych i technicznych, poradnictwo i prowadzenie biblioteki (3000 czytelników!) to tylko jeden dział naszej pracy. Nazwijmy tę pracę – zaspokajaniem potrzeb kulturalno-oświatowych Krakowa. Oprócz tego specjalny nacisk kładziemy na współpracę z terenem (wizyty naszych instruktorów w świetlicach wiejskich i zakładowych oraz w powiatowych domach kultury). (…) Wreszcie trzeci nurt naszej działalności – to udzielanie pomocy radom zakładowym większych zakładów pracy w ich walce o realizacje planów

produkcyjnych (prelekcje, pogadanki, pokazy filmowe). (…) Choć WDK ZZ ze swymi zaledwie ośmioma (!) instruktorami robi bardzo wiele, to jednak ciągle ujawniają się pewne luki w naszej działalności i wypływają nowe potrzeby w terenie. Toteż stoimy przed koniecznością zreorganizowania naszej pracy. Na wzór Związku Radzieckiego powinny u nas powstać w każdym powiecie tzw. Państwowe Domy Twórczości Artystycznej, a w miastach wojewódzkich winny istnieć Pałace Kultury – jakby ogromne świetlice miejskie, w których zaspakajano by kulturalno-oświatowe potrzeby mieszkańców. (…) Rzecz jasna, sprawa takiej reorganizacji nie jest prosta. (…) Ale konieczność reorganizacji jest szczególnie radosna, gdyż świadczy o tym, że Domy Kultury – o jakich przed wojną nie mogliśmy nawet marzyć – zaledwie mogą dziś nastarczyć wciąż rosnącemu zamówieniu społecznemu – któremu na imię: potrzeby kulturalne. Ten wzrost potrzeb kulturalnych społeczeństwa jest radosnym znamieniem naszych czasów. (…) Maria NOSARZEWSKA (kierownik Delegatury „Artosu”): „Artos” jest krzewicielem kultury w odległych zakątkach kraju. W 1952 r. specjalnym osiągnięciem „Artosu” było wyjście na odległe tereny, obsłużenie wielu miejscowości, w których występ naszego zespołu był często pierwszą imprezą artystyczną, jaka tam dotarła. Artyści „Artosu” to ludzie nadzwyczaj ofiarni. Docierają oni do najodleglejszych wsi, gdzie występują na ogół w warunkach bardzo ciężkich, w źle wyposażonych salach i świetlicach. (…) Dzisiaj mamy już dwa stałe zespoły, a w roku 1953 będziemy mieć ich sześć. (…) W tym roku przewidziana jest reorganizacja „Artosu”, który będzie odtąd dyrekcją okręgową obejmującą województwa – krakowskie, rzeszowskie i kieleckie. W ramach akcji umuzykalniającej wśród młodzieży zorganizujemy trzy nowe cykle audycji szkolnych w 34 szkołach. Przygotowujemy również dalsze operomontaże, m. in. „Cyrulika Sewilskiego”. (…) Adam ZIELIŃSKI (dyrektor programowy krakowskiej rozgłośni PR): Do największych osiągnięć krakowskiej rozgłośni w 1952 r. zaliczyć należy zwiększenie atrakcyjności nadawanych audycji, zbliżenie ich problematyki do słuchacza, próby układania programów przez słuchacza, wreszcie dalszą rozbudowę sieci korespondentów terenowych. Wprowadziliśmy 19 nowych form radiowych, takich jak na przykład audycja satyryczno-muzyczna w rodzaju rewii w eterze pt. „Kwiatki, kwiatki” oraz zagadki oświatowe i zagadki muzyczne. (…) Wprowadziliśmy formę dyskusji z poszczególnymi środowiskami społecznymi (np. z robotnikami z Nowej Huty, robotnikami z Fabloku, z chłopami z Libertowa) w cyklu „Rozmawiamy ze słuchaczami”. (…) Słuchacze z przyjemnością słuchają audycji muzycznych, których jest obecnie w programie więcej niż audycji słownych. (…) (red.), O sprawach kultury Krakowa mówią…, „Od A do Z” 1 III 1953

– Uwaga! Proszę o ciszę! Kabina gotowa? – Nad dużą szybą umieszczoną w rogu sceny zapala się czerwone światło. Zapada głęboka cisza. W pewnym momencie przerywa ją lekki szmer i błyska drugi sygnał: zielone światło. – Uwaga! Start! – Pada komenda przez mikrofon. Smyczki opadają na struny. Instrumenty zbliżają się do ust. Uniesioną w górę pałeczką Jan Cajmer daje znak i przy dźwiękach orkiestry płynie do mikrofonu ujmujący głos Mieczysława Fogga: „Przez zielony kraj, przez oliwny gaj”… Razem z dźwiękami orkiestry płyną słowa piosenki długimi kablami poprzez kabinę miksera i utrwalają się na płycie magnetofonowej. A tymczasem w szczelnie zamkniętej kabinie pracuje mózg i kontrola nagrań – mikser Alfons Zacharek. Od niego zależy czy grany utwór utrwalony będzie na taśmie magnetofonowej według intencji wykonawców. Ale zarówno Cajmer, jak i Zacharek wzajemnie sobie ufają i wkładają w pracę tyle ofiarności i zapału, że mogą całkowicie na sobie polegać. Bo wtedy gdy Jan Cajmer dyryguje 40-osobową orkiestrą mikser Zacharek robi wszystko, aby melodie wiernie utrwalić. (…) Kabina miksera to jakby mostek kapitański na statku. Na długim stole stoją urządzenia komandorskie i aparatura, która dźwięki z mikrofonu przesyła na taśmę magnetofonową. Główny aparat połączony jest z pięcioma mikrofonami: jeden z nich to solista Fogg i dyrygent Cajmer, drugi – instrumenty smyczkowe,

trzeci – instrumenty dęte, czwarty to sekcja rytmiczna (kontrabas, gitara, fortepian). W chwili gdy nad kabiną zabłyśnie zielone światło i Cajmer da znak do rozpoczęcia – mikser Zacharek wsłuchany w dźwięki głośnika porusza co chwila gałkami, wzmacniając lub osłabiając to głos Fogga, to dźwięki fortepianu płynące kablami do głośnika. Co chwila wychyla się nad stołem, dając tajemnicze znaki dyrygentowi. Tu też czuwa główny reżyser Stefan Rogiński, dyrektor muzyczny Warszawskich Zakładów Fonograficznych. Tak wygląda pierwszy etap nagrywania płyt z orkiestrą taneczną Jan Cajmera z udziałem Mieczysława Fogga. Etap ten to długie i bardzo sumienne przygotowanie najpierw utworu, zgranie orkiestry, próby na czas, próby na rytm i wiele innych elementów. Niezmordowany Jan Cajmer fragment po fragmencie powtarza części utworu, które poprzednio dokładnie przygotował. (…) Co chwila pada jego spokojny głos: – Uwaga dzieci, spokojnie! Zaczynamy! – I 40-letnie „dzieci” wracają znów do instrumentów, aby grać nowe melodie. Gdy taśma jest już nagrana po raz pierwszy wykonawcy, mikser i reżyser Rogiński spotykają się przy głośniku, aby wspólnie przesłuchać nagranie. Tu Mieczysław Fogg spotyka się ze swoim synem Andrzejem – inżynierem Warszawskich Zakładów Fonograficznych – który czuwa nad wykonaniem technicznym nagrań. Spotkania przy głośniku są kilkakrotnie żywo dyskutowane i dopiero po długiej pracy nagranie jest przyjęte. Teraz taśma nagrana wędruje do WZF. Tu czeka ją proces techniczny, w którym zapisane dźwięki zamieniają się na piękne płyty. Słuchamy ich potem z przyjemnością przez głośniki radio lub gramy na patefonie. Jerzy Tepli, Od pierwszego ruchu pałeczką dyrygenta do radiowego koncertu z płyt. Korespondencja z Warszawy, „Echo Krakowskie” 15-16 III 1953

Pieśń i wiersz są zawsze wiernym świadectwem walk rewolucyjnych i wolnościowych. Toteż gdy chcemy poznać historię naszej młodzieży rewolucyjnej – poznać ją nie od strony dokumentów i informacji o charakterze historyczno-naukowym, ale poprzez podane z pola walki żywe słowo – sięgnijmy po antologię poetycką „Zrodził nas czyn”, wydaną z okazji 10- lecia Związku Walki Młodych. Wiersze i pieśni w niej zebrane są w większości wypadków bezpośrednią poetycką reakcją uczestników walk na aktualne wydarzenia i problemy, są notatnikiem przeżyć i wzruszeń prostych i bohaterskich ludzi. (…) Leszek Herdegen, „Będzie śpiew”. W 10-lecie powstania ZWM, „Życie Literackie” 22 III 1953

(…) A my, starzy krakowianie, będziemy wieczorami chodzić na Planty, by posłuchać słowików, bo przecież nie zawsze i nie codziennie mogą wszyscy słuchać w Teatrze Satyryków śpiewu Marysi Koterbskiej, która nazwana została w szopce „Dziennika Polskiego”, z pełnym uzasadnieniem – „słowikiem dla mas”*… Witold Zechenter, Krakowskie przechadzki. Felieton tygodniowy, „Dziennik Polski” 24 III 1953 * Bielsko zresztą – gród to sławny / teatr ma w sam raz / z Bielska także jest Koterbska / ten słowik dla mas… (B. Brzeziński, W. Zechenter, Szopka krakowska 1952, „Dziennik Polski” 24-26 XII 1952)

Kochany „Przekroju”! Przyjechaliśmy pewnej soboty do miasteczka X. Po koncercie poszliśmy na kolację do restauracji przy hotelu. Na drzwiach wejściowych napis „Dancing”. (…) Pokój dostałem na I piętrze, położyłem się do łóżka i zacząłem czytać. (…) Wtem spod łóżka słyszę wyraźnie muzykę. (…) Bardzo ładnie grali – same znajome sprzed mniej więcej 15-20 lat piosenki: „Ach, nie odchodź ode mnie”, „Już nigdy”, „Tango Milonga”… Rozległy się właśnie dźwięki pięknego walca. Słyszę jak sympatyczny baryton wzywa: „Panie proszą panów!” (…) Walc się wreszcie skończył i wtem baryton jak nie ryknie: „Hej, babariba!” Podskoczyłem na łóżku, orkiestra szaleje, ja też. Nawet się nie obejrzałem jak była godzina szósta rano. Bal się skończył. (…) Wszystkim, którzy chcą spędzić w ten sposób (tanio i

przyjemnie!) noc polecam pokoje na I piętrze, koniecznie tuż nad orkiestrą – Mieczysław Fogg Do i od Redakcji: Fogg wspomina i… radzi, „Przekrój” 24 III 1953

Rozstrzygnięty został konkurs na pamiętnik śpiewaka ogłoszony przez Zjednoczenie Polskich Zespołów Śpiewaczych i Instrumentalnych. Na konkurs nadesłano 17 prac z różnych środowisk Polski. Sąd konkursowy (…) przyznał nagrodę Stanisławowi Kalecie z Rudnika*. (red.), Z tygodnia: Rozstrzygnięcie konkursu na pamiętnik śpiewaka, „Życie Literackie” 29 III 1953 * Zob.: II. – B. Gemrot, Małe…

Kwiecień

11 IV 1953

Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 13 Eliminacje środowiskowe II Festiwalu studenckich zespołów świetlicowych i grup agitacyjno-artystycznych

W kategorii zespołów pieśni i tańca I m. otrzymały ex aequo zespoły AGH (za montaż „Historia tańca”) i WSE (za „Suitę polską”); w kategorii zespołów tanecznych I m. przyznano zespołowi PWSP (za taniec rosyjski), II m. – zespołowi WSWF (za tańce góralskie), III m. – zespołowi Koła studentów zagranicznych przy MKS „Rotunda” (za taniec rumuński); w kategorii chórów I m. zdobył chór WSE, II m. – chór PWSA i chór PK, III m. – chór Wydziału leśnego UJ; nagrodę publiczności otrzymał Kwartet satyryczno-wokalny AGH „Hultajska czwórka dżolerów”. Nagrodzone zespoły uzyskały prawo udziału w eliminacjach centralnych we Wrocławiu.

11 IV 1953
Dom Żołnierza, godz.19.15
Jubileuszowy koncert Zespołu Pieśni Wojskowego

i Tańca Krakowskiego Okręgu

Obchodzący 3. rocznicę powstania 100-osobowy zespół kierowany przez kpt. Leopolda Kozłowskiego zaprezentował, przed wyjazdem na cykl występów w województwach – stalinogrodzkim, kieleckim i rzeszowskim, nowy 2-godzinny program.

W dniu pierwszego wielkiego koncertu Zespołu Wojska Polskiego Dom Żołnierza przeszedł regularne „oblężenie”. A koncert był naprawdę atrakcyjny tak pod względem doskonałego wykonania, jak i programu obejmującego występy choreograficzne oraz szeroki repertuar chóralny – od pięknej kantaty o Stalinie Aleksandrowa do barwnych piosenek ludowych. Werwą, bezpośredniością interpretacji piosenek i tańca – zespół wojskowy zdobył szturmem serca słuchaczy. Ale żywiołowość interpretacji to jeszcze nie wszystko: niemal bezbłędnie wykonane trudne punkty programu wymagały od zespołu składającego się przecież z artystów-amatorów, prawdziwie wojskowej i subordynowanej pracy. Toteż sukces zespołu jest jednocześnie pełnym sukcesem fachowców-opiekunów: kapelmistrza L. Kozłowskiego, prof. J. Kaplińskiego, A. Wiernika, J. Popławskiego. (…) Zespół Wojska Polskiego stanowi dziś niewątpliwe bardzo cenną placówkę artystyczną Krakowa. Mamy nadzieję, iż będzie on dawał coraz częstsze koncerty w naszym mieście. (mar) [ Maria Lewicka-Rawner ], Szturmem zdobyli serca słuchaczy, „Dziennik Polski” 14 IV 1953

łatwiznami

Ubiegła sobota przyniosła pierwszy w Krakowie publiczny występ Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego. Zespół ma za sobą szereg sukcesów odniesionych na terenie naszego województwa. Wybijającą się na plan pierwszy cechą tego znanego publiczności krakowskiej dotąd tylko z występów na okolicznościowych imprezach zespołu jest jego duża komunikatywność uzyskana dzięki właściwej, bardzo popularnej, a nie grzeszącej linii repertuarowej. (…) Bardzo poważna praca tego zespołu artystów-amatorów przyniosła doskonałe rezultaty. Dość wspomnieć tutaj o wyrosłych w zespole solistach, którzy od razu zyskali sobie sympatię słuchaczy, jak Stanisław Brol – pieśniarz dysponujący bardzo przyjemnym głosem, czy bas Tadeusz Podsiadło. Możliwość pełnego rozwoju artystycznego tym żołnierzom-amatorom daje fachowa opieka kapelmistrza Leopolda Kozłowskiego. (…) Sukces odniesiony na sobotnim koncercie stanowi potwierdzenie słusznej drogi rozwojowej zespołu. Szczelnie wypełniona sala i tłumy, które odeszły od kasy wobec wysprzedanych biletów postulują konieczność powtórzenia tych występów. G. [ Barbara Gemrot ], Udany występ, „Gazeta Krakowska” 15 IV 1953 (…) Zespół zyskał sobie dużą popularność. (…) Artyści-żołnierze odwiedzają chętnie na przykład robotników Nowej Huty – swym żywiołowym baletem, rytmami ludowymi budzą entuzjazm, poruszają wyobraźnię. (…) Koncert jubileuszowy miał charakter całości kompozycyjnej. (…) W programie najczęściej produkował się chór. (…) Brzmienie głosów jasne, silne, ze słuszną skłonnością do rytmizowania nawet sentymentalnych pieśni. Kiedy na tle chóru zjawia się solistka Helena Taborska – pieśni stają się barwniejsze, subtelniejsze. Solistka jest doskonała, zgrana z zespołem świetnie. Z solistów na wyróżnienie zasługuje Tadeusz Podsiadło, baryton o wyjątkowo przyjemnym, może nieco za słabym brzmieniu. (…) Balet jest ilościowo słabszy, mniej od chóru „zgrany”, ale już widać, że swój rozwój opiera na dobrych zasadach technicznych. (…) Orkiestra pod batutą Kozłowskiego brzmi raz pełnym, okazałym tonem – to znowu przechodzi żywo w taktowny akompaniament, wspiera głosy solistów bardzo umiejętnie. (…) Publiczność: wojskowi, robotnicy i artyści – zgotowała zespołowi długotrwałą owację. (…) Stefan Otwinowski, 3-lecie Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego, „Życie Literackie” 10 V 1953

11 IV 1953
Teatr Młodego Widza, godz. 19.15
Awantury w Chioggi. Prapremiera polska komedii C. Goldoniego

Spektakl – reżyserowany przez Jerzego Ronarda Bujańskiego – opracowała muzycznie Anna Kitschmann, która napisała teksty kilku pieśni; choreografię przygotował Jerzy Kapliński.

także

Wczorajsza premiera w Teatrze Młodego Widza była polską prapremierą tej wesołej komedii Goldoniego. (…) Tekst sztuki wzbogacony jest licznymi piosenkami opartymi na muzyce włoskiej oraz autentycznymi tańcami ludowymi, serdecznie przyjmowanymi przez rozbawioną widownię. (…) (red.), Przyjemne „Awantury”, „Dziennik Polski” 12-13 IV 1953

(…) Komedia Goldoniego – najoryginalniejsza bodaj ze wszystkich komedii ojca komedii włoskiej – znalazła w Jerzym Ronardzie Bujańskim (…) twórcę, który potrafił wydobyć z niej cały blask, świeżość i realizm komediowej treści. Niefrasobliwa i błaha anegdota, wzbogacona autentycznie brzmiącym podkładem muzycznym Anny Kitschman i scenerią Joanny Marczyńskiej (…), otrzymała sytuacji, kolorową i prawdziwie dramatyczny kalejdoskopowość (…) W żywiołowość przedstawieniu nie obserwowało się wyraźnie słabszych pozycji aktorskich. Młodzi – przeważnie – ludzie umieją już poruszać się na scenie, tańczyć, śpiewać… A to ważne. (…) Henryk Vogler, „Awantury w Chioggi” w Krakowie, „Życie Literackie” 21 VI 1953

ruch taneczną

tempo, bogactwo

zbiorowych.

scen

i

12 IV 1953
Barbakan, godz. 11
Plac Szczepański, godz. 11
Dom Żołnierza, godz. 12
Dom Młodego Hutnika, godz. 15
Plac Hanki Sawickiej*, godz. 16
* plac (nieistniejący) u zbiegu ulic – Krupniczej, Garncarskiej, Czystej i Dolnych Młynów
Występy studenckich zespołów artystycznych uczestniczących w eliminacjach środowiskowych II Festiwalu studenckich zespołów świetlicowych i grup agitacyjno-artystycznych
12 IV 1953
Klub TPPR*, godz. 18.30
* ul. S. Batorego 14
Koncert chóru Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”
25 IV 1953 – Wrocław
Finał II Festiwalu studenckich zespołów świetlicowych i grup agitacyjno- artystycznych

W kategorii zespołów pieśni i tańca II m. zdobył zespół AGH, a III m. – zespół WSE (I m. nie przyznano).

27-28 IV 1953
Teatr Studio, godz. 11
Okręgowy Festiwal zespołów artystycznych szkół zawodowych

i

W przeglądzie uczestniczyły 53 grupy taneczne, instrumentalne, śpiewacze, recytatorskie i zasadniczych szkół zawodowych z województwa krakowskiego, kieleckiego i rzeszowskiego; komisja konkursowa, uznając wysoki poziom artystyczny i staranne przygotowanie zespołów wyróżniła aż 29 z nich.

techników

teatralne

29 IV 1953
Rynek Kleparski, godz. 16
Planty, godz. 17
Wojewódzki Klub TPPR, godz. 19.30
Święto 1 Maja: koncert Orkiestry DOKP Święto 1 Maja: koncert Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego Święto 1 Maja: koncert chóru Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych w Krakowie „Krakowiacy”
30 IV 1953
Zajezdnia tramwajowa*, godz. 16
* ul. Wawrzyńca (obecnie: św. Wawrzyńca) 15
Święto 1 Maja: koncert „objazdowy” Orkiestry MPK (poruszającej się ulicami Krakowa udekorowanym wozem tramwajowym)
30 IV 1953
Barbakan, godz. 16
Plac Szczepański, godz. 16
Plac przy Hali Targowej*/**, godz. 17
* Miejska Hala Targowa „Grzegórzki”, al. I. Daszyńskiego 3 ** pot. „plac pod Halą”
Błonia, godz. 18
Park Krakowski, godz. 18
Plac Bohaterów Getta, godz. 18
Rynek Podgórski, godz. 18
Święto 1 Maja: występy studenckich zespołów artystycznych oraz amatorskich zespołów muzycznych i orkiestr połączone z ludowymi zabawami tanecznymi
30 IV 1953
Rynek Główny, godz. 17
Święto 1 Maja: koncert Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego połączony z ludową zabawą taneczną
30 IV 1953
Teatr im. J. Słowackiego, godz. 18
Święto 1 Maja: uroczysta akademia zorganizowana przez Wojewódzki Komitet Obchodu Święta Pracy

W części artystycznej uroczystości wystąpili aktorzy scen krakowskich, Krakowska Orkiestra i Chór Polskiego Radia pod dyrekcją Jerzego Gerta oraz Robotniczy Zespół Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”.

(…) W bogatej części artystycznej wystąpili artyści Państwowych Teatrów Dramatycznych w Krakowie z recytacją „Słowa o Stalinie” Władysława Broniewskiego, Orkiestra i Chór Rozgłośni Krakowskiej Polskiego Radia, która wykonała pieśni polskie, radzieckie, rumuńskie i bułgarskie oraz Robotniczy Zespół Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych w Krakowie. (red.), Centralna akademia 1-majowa w Krakowie, „Gazeta Krakowska” 1 V

1953

1-30 IV 1953

WSZYSTKIE DZIECI ŚPIEWAJĄ PIOSENKI! Oto hasło nowego konkursu dla najmłodszych Czytelników „Echa Krakowskiego” rozpoczynającego się w najbliższych dniach! (red.), „Echo Krakowskie” 1 IV 1953

Pieśń ludowa jest starsza od poezji pisanej. (…) Pieśń ludowa zastanawiała i czarowała poetów. Dlatego Mickiewicz radził autorowi „Pieśni Janusza”, ażeby swoich wierszy nie drukował, dopóki nie przyjmą się powszechnie i nie wrócą do niego jako bezimienna pieśń ludowa. Dziś to pragnienie jest żywsze niż przed wojną – coraz więcej poetów chciałoby posłyszeć siebie w śpiewie masowym. Świadczy o tym zaczęta dyskusja o pieśni ludowej i masowej. Mnożą się próby poetyckie młodych, nawiązujące w stylu i tonie do pieśni ludowej. Ale trzeba powiedzieć wyraźnie: żadna z tych prób nie jest udała. Z wyjątkiem jednej – wszystkie polegają na upodobnieniu toku wiersza i sposobu mówienia do znanych już przedtem stylizacji „na chłopską nutę”. Dzisiejsi więc podrabiacze ludowości nie szukają nawet nowego kroju stylizacji, nie biorą go wprost z pieśni ludowej, lecz naśladują stylizatorów dawnych. Naśladowcy naśladowców. (…) Julian Przyboś, Pieśń ludowa dla poetów, „Życie Literackie” 5 IV 1953

Dwa lata temu – 27 marca 1951 roku – wystąpił po raz pierwszy 18-osobowy zespół taneczny Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych w Krakowie. Od tego właśnie dnia datuje się historia i rozwój Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych w Krakowie. Dziś zespół ten znany jest nie tylko w Krakowie, ale i w całej Polsce. W ubiegłym roku na Festiwalu Sztuki w Warszawie zdobył pierwsze miejsce, dzięki czemu zakwalifikowany został do czołowych zespołów amatorskich naszego kraju. Wiele pracy i wysiłku włożono, aby uzyskać tak wspaniałe wyniki i by z zupełnie „surowego materiału” stworzyć balet, chór oraz zespół recytatorski. (…) Przypatrzmy się jednej z prób zespołu. Jest godzina 16. Co chwilę do sali ośrodka szkoleniowego przy ul. Meiselsa 18 wbiegają dziewczęta i chłopcy, spiesząc do szatni, z której wychodzą już ubrani w pantofle i kostiumy gimnastyczne. Wreszcie są już wszyscy. Przed grupą staje kierownik artystyczny prof. Marian Wieczysty… – Proszę, zaczynamy! Postawa! Przechodzimy do ćwiczeń rąk… Uważajcie na takt! Raz, dwa, trzy… Raz, dwa, trzy… Z uwagą, pełni skupienia chłopcy i dziewczęta śledzą ruchy profesora, aby jak najdokładniej i najlepiej je powtórzyć. Jakże lekko, rytmicznie i płynnie wznoszą się ich ręce, jakże harmonijne są ich ruchy, których na pewno nie powstydziliby się nawet zawodowi tancerze… Po ćwiczeniach rąk przychodzą coraz to nowe, coraz trudniejsze, wreszcie „cały krakowiak” i „trojak”. Młodzi artyści zaczynają odczuwać zmęczenie, na czołach widać kropelki potu… – To nic – mówią – jeszcze trochę wysiłku, jeszcze trochę pracy… Przecież musi nam się udać wystawienie „Naszej świetlicy”! Wielkie to widowisko z muzyką S. Gajdeczki do tekstu W. Zechentera przygotowuje zespół już od wielu miesięcy, a pierwszy występ przewidziany jest na 1 Maja tego roku. Dominika Pawłowska, Wielkie widowisko sceniczne pt. „Nasza świetlica” przygotowuje młodzieżowy zespół, „Echo Krakowskie” 7 IV 1953

Naszych najmłodszych Czytelników, zespoły świetlicowe, przedszkola, szkoły muzyczne – zapraszamy do udziału w nowym wielkim konkursie „Echa Krakowskiego” pn. WSZYSTKIE DZIECI ŚPIEWAJĄ! (red.), „Echo Krakowskie” 7 IV 1953

Od wczoraj trwa nasz wielki konkurs dla najmłodszych Czytelników „Echa Krakowskiego” pn. WSZYSTKIE DZIECI ŚPIEWAJĄ. Zgłoszenia przyjmowane będą do 20 kwietnia. Można się zgłaszać indywidualnie, w duetach i zespołowo. Konkurs polega na nauczeniu się jednej lub kilku piosenek, które zamieszczane będą na łamach „Echa”. Zwycięzcami będą te dzieci lub te duety i zespoły dziecięce, które piosenki wykonają najlepiej i najładniej. (red.), „Echo Krakowskie” 10 IV 1953

(…) Jeśli chodzi o słowiki na Plantach (nie mylić z Koterbską w Teatrze Satyryków!), to nie było ich (…) tam nigdy, nawet przed zamieszkaniem wiewiórek w obrębie zielonego pierścienia śródmieścia (…) Witold Zechenter, Krakowskie przechadzki. Felieton tygodniowy, „Dziennik Polski” 11 IV 1953

(…) Jakiś drań inny / łbem wyrżnął w szybę / wrzeszcząc ochryple / swą „baba-ribę”… (…) Mieczysław Voit, Wiosenne porządki (satyra), „Echo Tygodnia” 11 IV 1953

Już około 40 tysięcy pieśni ludowych zgromadził Państwowy Instytut Sztuki w ramach akcji zbierania i utrwalania na płytach oraz taśmach magnetofonowych zabytków folkloru muzycznego. (red.), Notatnik kulturalny, „Dziennik Polski” 21 IV 1953

W celu wzbogacenia repertuaru estradowego aktualną problematyką wiejską POIA „Artos” i Związek Literatów Polskich ogłaszają konkurs na wodewil, skecz i monolog, które poruszałyby zagadnienia współczesnej wsi polskiej, takie jak: walka klasowa na wsi, spółdzielczość produkcyjna, współzawodnictwo pracy, elektryfikacja i radiofonizacja wsi, Plan 6-letni na odcinku podniesienia produkcji rolnej, życie kulturalne wsi, walka z analfabetyzmem, obowiązek dostawy produktów rolnych państwa, racjonalne metody uprawy ziemi itp. (…) (red.), Konkurs „Artosu”, „Życie Literackie” 26 IV 1953

W tych dniach wyruszył z Krakowa na występy w miastach i miasteczkach naszego województwa nowy zespół estradowy krakowskiej Delegatury Artosu, z wyreżyserowanym przez W. Zechentera widowiskiem słowno-muzycznym „Uwaga! Objazd…”. Mieszkańcy wielu mniejszych i większych miejscowości (…) zapoznają się z najcelniejszymi skeczami, piosenkami, wierszami i monologami z programów warszawskiego i krakowskiego Teatru Satyryków. (…) Zespół wykonawców tworzą: Małgorzata Bojanowska, Janina Grudniewicz, Stefania Żubrówna, Władysław Bodnicki, Zygmunt Miłkowski i Alojzy Potempa; zapowiada Aleksander Bielski, przy fortepianie Stanisław Kisza. (…) Występy rozpoczęto od Szczakowej, Oświęcimia, Myślenic i Tuchowa, następnie zespół wyjedzie w turę po miasteczkach podhalańskich. Dalsze drogi tego „objazdowego” Teatru Satyryków wieść będą przez miasta województw – rzeszowskiego i kieleckiego. (red.), „Uwaga! Objazd…”. Nowy zespół estradowy Artosu wyruszył już na występy, „Echo Krakowskie” 28 IV 1953

Maj

1 V 1953
Amfiteatr ZS „Ogniwo”*, godz. 16
* amfiteatr Cracovii, al. 3 Maja 23
Święto 1 Maja: pokazy tańców i układów gimnastycznych w wykonaniu 600- osobowej grupy uczniów szkół krakowskich oraz studentów WSWF i zawodników klubów krakowskich
1 V 1953
Błonia, godz. 17
Park Krakowski, godz. 17
Park Podgórski, godz. 17
Plac Hanki Sawickiej, godz. 17
Plac przy Hali Targowej, godz. 17
Plac Szczepański, godz. 17
Rynek Główny, godz. 17
Święto 1 Maja: koncerty orkiestr połączone z ludowymi zabawami tanecznymi
2-3 V 1953
Dom Żołnierza, godz. 18
Koncerty Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego

W dniu 1 Maja minęły trzy lata od chwili powstania Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego. (…) W Domu Żołnierza odbyła się niezmiernie miła i serdeczna uroczystość z okazji jubileuszowego koncertu tego cenionego zespołu. Po dwugodzinnym występie, po owacyjnych oklaskach, jakimi tłumnie zebrana publiczność nagradzała poszczególne występy 42-osobowego chóru żołnierskiego, występy baletu świetnie wyuczonego przez J. Kaplińskiego, piosenki i pieśni w wykonaniu solistów – zebrali się na scenie wszyscy członkowie zespołu i jego opiekunowie: organizator zespołu i jego niestrudzony kierownik mjr L. Kozłowski, kierownik artystyczny J. Popławski i dyrygent A. Wiernik. (…) Okrzykami na cześć Wojska Polskiego i jego najwyższych dowódców – Prezesa Rady Ministrów Bolesława Bieruta i Marszałka Rokossowskiego – zakończyła się

uroczystość 3-lecia tego pożytecznego i na wysokim poziomie pracującego zespołu. (red.), Jubileuszowy koncert Zespołu Krakowskiego Okręgu Wojskowego, „Echo Krakowskie” 7 V 1953

3-4 V 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 18
Rewia mody

W części artystycznej 4-godzinnego pokazu – przygotowanego przez Państwowe Przedsiębiorstwo Krawieckie i Kuśnierskie w Krakowie – wystąpiła Orkiestra Kazimierza Turewicza; piosenki śpiewali: Maria Koterbska i Włodzimierz Kotarba, zapowiadał Karol Szpalski.

(…) Był to pokaz w bogatej oprawie: Orkiestra Turewicza (i on sam z harmonią), Koterbska, z którą się rozstać trudno, śmiertelnie poważny Załucki, (…), Szpalski w swoim żelaznym repertuarze – potrafili wytworzyć miłą atmosferę. (r-r) [ Jan Rotter ], Lepiej już nie trzeba, ale…, „Dziennik Polski” 5 V 1953

(…) Publiczność serdecznie oklaskiwała przemiłą pieśniarkę Marię Koterbską, Mariana Załuckiego – za wiersze satyryczne, Kazimierza Turewicza – za grę na akordeonie i dyrygowanie orkiestrą. (…) (j. n.) [ ], Wesoło i przyjemnie bawiła się publiczność w czasie pokazu mody, „Echo Krakowskie” 6 V 1953

4 V 1953
Sala Florianki*, godz. 19.15
* aula PWSM, ul. Basztowa 8
Wieczór sonat. Koncert kameralny Artosu, z udziałem Tadeusza Wrońskiego (skrzypce) i Władysława Szpilmana (fortepian)
6 V 1953
Wojewódzki Klub TPPR*, godz. 19
* Rynek Gł. 20
Pieśni polskie i pieśni radzieckie. Koncert Chóru Dolnośląskiego Okręgu Wojskowego
9-10 V 1953
Centralny Plac Wypoczynku Świątecznego* [14], godz. 17
* Lasek Mogilski
Występy amatorskich i zawodowych zespołów artystycznych i orkiestr

Inauguracja stałych cotygodniowych (sobotnio-niedzielnych) letnich koncertów plenerowych muzyki rozrywkowej (także „koncertów życzeń” i „koncertów z płyt”) połączonych z ludowymi zabawami tanecznymi.

forma wypoczynku niedzielnego

Coraz więcej uznania zdobywa nowa i świątecznego organizowanego przez Okręgową Radę Związków Zawodowych dla ludzi pracy – tzw. „wczasy niedzielne”. (…) O tym, że ORZZ troszczy się o zapewnienie ludziom pracy dobrych warunków kulturalnej rozrywki i wypoczynku świadczy otwarcie w dniu Święta 1 Maja Centralnego Parku Wypoczynku Świątecznego w Nowej Hucie, w lasku nad Wisłą. Park ten stanie się niewątpliwie miejscem wypoczynku mieszkańców Nowej Huty i Krakowa. Tym ostatnim komunikację z Parkiem umożliwi kursujący po Wiśle statek, którym łatwo będzie się można dostać wprost do CPWŚ. Park został wyposażony w nowoczesne urządzenia umożliwiające organizowanie imprez artystycznych. Wiele urządzeń jest jeszcze w budowie i zostanie oddanych do użytku w najbliższym czasie. I tak – znajduje się w Parku estrada o powierzchni 500 m kw. dla występów zespołów tanecznych. Przed estradami znajduje się 500 miejsc siedzących. (…) Liczne imprezy artystyczne, występy zespołów pieśni i tańca, pokazy filmowe i zabawy na świeżym powietrzu, odpoczynek w pięknym lasku nadwiślańskim – będą z pewnością przyciągały do Parku liczne rzesze mieszkańców Nowej Huty i Krakowa. O powodzeniu Parku świadczyła już liczba uczestników imprez, które odbyły się w dniu otwarcia: przybyło wtedy – 4000 osób! (red.), Aby wesoło i pożytecznie spędzać dzień wolny od pracy, „Gazeta Krakowska” 20 V 1953

Już w sobotę dążą mieszkańcy miasta Nowa Huta w stronę Lasku Mogilskiego, gdzie wyodrębniony został Centralny Plac Wypoczynku Świątecznego. Na razie plac ów ogranicza się do estrady i do szerokiej, otoczonej zielenią przestrzeni. Sobotni koncert rozrywkowy z płyt gromadzi tutaj rzesze nowohutniczan, a niedzielny ranek te rzesze kilkakrotnie pomnaża. Parotysięczny tłum słuchaczy – to frekwencja normalna i nie osłabia jej nawet burza, nawet gwałtowny (choć co prawda nie długi) deszcz, który przebiega nad okolicą. Ciągną do Lasku Mogilskiego chłopcy z dziewczętami, grupki mieszkańców hoteli robotniczych i całe nowohutnickie rodziny. „Koncert życzeń” stanowi początek niedzielnych imprez, a zarazem popularyzuje nazwiska wyróżniających się w ostatnich dniach przodowników. Występy orkiestry kolejarzy oraz dwóch kolejarskich zespołów tanecznych wywołują oklaski, podobnie jak program „Artosu”. Z tego ostatniego najbardziej podobały się występy satyryków. Potem rozpoczęła się zabawa. Pod gorącym niebem lipca, nie bacząc na upał, Nowa Huta bawi się, tańczy i śpiewa do późna. Dopiero w godzinach wieczornych cichną echa muzyki. Lasek Mogilski pustoszeje na dobre – ale na drogach wiodących do osiedli mieszkaniowych długo jeszcze słychać gwar, śmiech i rozmowy. – Ta forma wypoczynku niedzielnego zdała egzamin! – stwierdza Julian Bąk, kierownik Dzielnicowego Domu Kultury w Nowej Hucie – Na niedzielne zabawy nikogo namawiać nie trzeba… Monika Warneńska, Niedziela w Nowej Hucie, „Nowa Kultura” 9 VIII 1953

14 V 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
VIII rocznica zwycięstwa ZSRR nad hitlerowskim faszyzmem

W części artystycznej uroczystości wystąpił Zespół Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego.

15 V 1953
Wojewódzki Klub TPPR, godz. 19

Koncert solistów Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia

16-17 V 1953
Dom Żołnierza, godz. 12
Miejskie eliminacje szkolnych zespołów muzyki, pieśni i tańca oraz recytacji artystycznej
20 V 1953
Teatr Amatorski „Nurt”*, godz. 19
* Nowa Huta – os. B-1
Wieczór humoru i satyry. Koncert Artosu

(…) Ostatni występ „Artosu” w Nurcie stanowił miłą niespodziankę dla publiczności. Po szeregu udanych przedstawieniach oglądaliśmy jedno z tych, które na długi czas pozostaje w pamięci. O „czarodzieju” Nemo słyszeliśmy bardzo wiele. Teraz mieliśmy okazję przekonania się, że sława i popularność tego artysty jest całkowicie zasłużona. Nemo jest iluzjonistą dużej miary. (…) Tańce solowe Czadowskiej ujmowały miłą prostotą i wdziękiem wykonania. Artystka winna poczytać sobie za wielki sukces fakt, że widz nasz, przyzwyczajony do tańców zbiorowych, figuralnych, z prawdziwym zainteresowaniem obserwował tańce solowe w jej wykonaniu. (…) Pieśniarza Sajana witano niezwykle serdecznie. Miłą barwą głosu, wielkim umiarem wykonania, właściwym doborem piosenek ujął sobie widzów, ba, można nawet zaryzykować powiedzenie, że podbił ich serca. Całość wieczoru była naprawdę udana, troska „Artosu” o coraz lepszy repertuar daje dobre wyniki. Jan Kurczab, Na nowohutnickiej scenie: Odwołana premiera i „czarodziej” Nemo, „Budujemy Socjalizm” 2 VI 1953

21 V 1953
Wojewódzki Klub TPPR, godz. 19
Koncert nowohuckiego zespołu harmonijek ustnych Związku Zawodowego Budowlanych
24 V 1953
Teatr Groteska*, godz. 11
* ul. Jana (obecnie: św. Jana) 6
Finał konkursu redakcji „Echa Krakowskiego” pn. „Wszystkie dzieci śpiewają” Finaliści wykonywali jedną z sześciu piosenek, których teksty i zapisy nutowe opublikowano na łamach „Echa Krakowskiego” w kwietniu 1953 r.; były to zamówione przez redakcję specjalnie na konkurs kompozycje: Alfreda Gradsteina, Zbigniewa Turskiego i Jerzego Wasowskiego, do których słowa napisali: Jan Brzechwa i Jerzy Nell: Tylko pracą mój kolego, Pod muzyczkę, Ani jednej dwójki, Wspólny las, Kołysanka, Jest ptasi kraj. Jury pod przewodnictwem prof. Czesławy Klimczyk przyznało: w kategorii szkół podstawowych – I nagrodę chórowi SP nr 36, w kategorii przedszkoli – chórowi Eksperymentalnego Studium gry na fortepianie; nagrody indywidualne otrzymali: 5-letni Jaś Krąż i 6-letni Jurek Wójcik.

Piosenki z naszego konkursu „Wszystkie dzieci śpiewają” dotarły do wielu wsi i miast województwa krakowskiego. Redakcja otrzymywała sporo listów od najmłodszych Czytelników, którzy pisali, że piosenki wydrukowane przez „Echo” bardzo się im podobają i cieszą się wielką popularnością. (…) W finałowym koncercie udział wzięło wielu wykonawców indywidualnych oraz kilkanaście duetów, zespołów i chórów dziecięcych – wszyscy śpiewali piosenki „Echa”. (red.), Zakończenie konkursu „Wszystkie dzieci śpiewają”, „Echo Krakowskie” 26 V 1953

24 V 1953
Teatr Studio, godz. 19.30
Na krakowskiej fali – koncert melodii popularnych. Koncert rozrywkowy

W przygotowanym przez Wojewódzki Dom Kultury koncercie wystąpili soliści Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia oraz nowo powstały Kwartet wokalny WDK ZZ „Ich Czworo”; akompaniował Stanisław Arżewski.

24 V 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 20
Koncert Chóru Rozgłośni Wrocławskiej Polskiego Radia pod dyrekcją Edmunda Kajdasza

1-31 V 1953

Do liczby amatorskich zespołów baletowych zorganizowanych przy spółdzielniach i zakładach pracy przybył jeszcze jeden – 40-osobowy balet przy Powszechnej Spółdzielni Spożywców, w skład którego wchodzą dzieci członków spółdzielni. Nowo powstały zespół obecnie uczy się. W przyszłości będzie brać udział we wszystkich imprezach artystycznych urządzanych przez PSS. (bp), Balet dziecięcy powstał przy PSS, „Echo Krakowskie” 2 V 1953

(…) Okazuje się raz jeszcze, że do zwycięstwa nie wystarczy lepsza technika (…), ale i ambicja. – A z tą u naszych młodych nie bardzo… użala się trener juniorów Gwardii, Mieczysław Gracz. – Zacznie który lepiej grać, przewraca mu się w głowie i… na głowie. Tak, zaraz długa fryzura, której pozbywa się taki elegant dopiero pod groźbą niewstawienia go „na skład”. Bo wyjdzie mi taki na boisko, do piłki nie podskoczy, główki nie zrobi, żeby mu mandolina nie pękła… Jan Rotter, Kłopoty z mandoliną, „Dziennik Polski” 5 V 1953

(…) Nasze radio doskonale wyłuskuje istotną treść z plew burżuazyjnej propagandy, dając zdecydowaną odprawę kłamstwom i bredniom. Coraz lepiej spełnia ono rolę propagandzisty i agitatora, wyjaśniając masom pracującym politykę Partii i Rządu. (…) Nasze radio mówi o tym, jak z miesiąca na miesiąc wzrasta produkcja samochodów osobowych „Warszawa” w fabryce na Żeraniu. (…) Nasze radio głosi, że błyskawicznie rośnie wspaniały dar Związku Radzieckiego – Pałac Kultury im. J. Stalina w Warszawie. (…) Oburzają się w bezsilnej wściekłości różne koncerny, telefunkeny i philipsy, że minęły już bezpowrotnie czasy, gdy zasypywały one nasz rynek aparatami radiowymi, na których kupno nie stać było robotnika i chłopa. (…) Coraz większe postępy możemy zanotować w rozwoju naszej radiofonii od 1944 r., kiedy to na osobiste życzenie Józefa Stalina, władze radzieckie przydzieliły nam słynną „Pszczółkę”, 10-kilowatową radiostację, która umieszczona w wagonie kolejowym niosła na falach eteru polskie słowa poza kordon hitlerowskiej okupacji, mobilizując naród do ostatecznej rozprawy z faszystowskim napastnikiem. (…) Dzisiaj radiofonia polska może się już poszczycić dziesięcioma rozgłośniami, budowa dalszych postępuje ciągle naprzód. Polskie słowo pobiegło na falach eteru z Wrocławia i Szczecina, ruszył potężny Raszyn. (…) Bez precedensu jest ogromna rola Wszechnicy Radiowej, która na trzech poziomach nauczania obejmuje swoim zasięgiem 200 tysięcy zarejestrowanych słuchaczy. (…) Przez nasze anteny biegnie słowo Mickiewicza i Słowackiego, Gogola, Erenburga, Twaina i Aragona, płyną dźwięki muzyki Chopina i Czajkowskiego, Liszta i Beethovena, Dunajewskiego i Panufnika. (…) Wielkim uznaniem cieszą się wśród wielomilionowych rzesz radiosłuchaczy takie audycje, jak „Na Radiowej Estradzie”, „Muzyka i Aktualności”, „Radiowa Spółdzielnia Satyryczna”, „Koncert Życzeń dla Przodowników Pracy” itd. I cóż mogą przeciwstawić naszej wspaniale rozwijającej się radiofonii szczekaczki państw kapitalistycznych? Bzdurne słuchowiska oparte na literaturze „comicsów”, szlagiery kabaretowe, histerię wojenną i nieuczciwą reklamę przedsiębiorstw kapitalistycznych… Plan 6-letni przewiduje dalszy rozwój naszej radiofonii – w 1955 r. zarejestrowanych zostanie 3 miliony 200 tysięcy radioabonentów. Nasza radiofonia przejdzie na system wieloprogramowy, uruchomi w Warszawie stałą stację telewizyjną oraz zradiofonizuje 13 tysięcy wsi. (…) Głośnik radiowy znajduje się coraz częściej w robotniczych blokach i wiejskich chatach, w świetlicach zakładów produkcyjnych i szkołach. Radio stało się u nas potężnym instrumentem umasowienia kultury, nauki i techniki, stało się potężnym czynnikiem w walce o pokój, o prawdę, o socjalizm. Zbigniew Zapert, Nasze radio. Antena przyjaźni i pokoju, „Dziennik Polski” 7 V 1953

Niezmiernie jest interesujący repertuar teatrów krakowskich. Ale są wszelkie dane po temu, że będzie jeszcze więcej interesujący. Wyobraźmy sobie, jakby to było przyjemnie gdyby repertuar ten – w myśl najskrytszych życzeń i marzeń kierowników naszych krakowskich scen – kształtował się następująco: (…) TEATR MŁODEGO WIDZA. Zważywszy, że scena ta przeznaczona jest dla dzieci i młodzieży, wystawi ona w najbliższym czasie „Upiory” Ibsena, ze śpiewami i tańcami z różnych epok, operę „Orfeusz w piekle” w połączeniu z bajką Konopnickiej o sierotce Marysi i jej gąskach, dalej „Antygonę” Sofoklesa, urozmaiconą piosenkami o Warszawie, wreszcie – „Wojnę chocimską” Potockiego przerobioną na dramat z muzyką, tańcami i piosenkami Anny Kitschmann. (…) Witold Zechenter, A w krakowskich teatrach… Felieton analityczno-proroczo-satyryczny, „Życie Literackie” 10 V 1953

Muzykę i śpiew usłyszy się już po przekroczeniu bramy nowohutnickiego Domu Kultury… Śpiew i muzyka dochodzi przez zamknięte drzwi, gdzie odbywają się próby. 70-osobowy zespół ćwiczy tu pieśni masowe, zespół taneczny wywija zamaszyste figury oberka, krakowiaka i kujawiaka, ćwiczy kapela cygańska, zespół gry na harmonijkach ustnych, a w innej jeszcze sali zespoły teatralne przygotowują nowe sztuki. (…) Nowohutniczanie chętnie zgłaszają się do 200-osobowego reprezentacyjnego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Zawodowego Budowlanych, którego występy cieszą się dużym powodzeniem u mieszkańców i budowniczych Nowej Huty. (em) [ Ewa Miedniak ], Echo Nowej Huty: W Domu Kultury, „Echo Krakowskie” 13 V 1953

(PAP) Na mocy zarządzenia ministra kultury i sztuki utworzony został Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Śląsk” w Stalinogrodzie. Będzie to już drugi – obok „Mazowsza” – reprezentacyjny zespół pieśni i tańca, którego specjalnym zadaniem jest otoczenie opieką ludowej pieśni i tańca regionu śląskiego oraz upowszechnienie twórczości muzycznej ludności Śląska. Podobnie jak „Mazowsze” zespół „Śląsk” będzie miał charakter wybitnie młodzieżowy. Wyłonieni na podstawie eliminacji członkowie zespołu chóralnego i tanecznego rekrutują się z młodzieży chłopskiej i robotniczej Śląska. Zostaną oni zgrupowani w internacie mieszczącym się w pięknie położonym zamku w Koszęcinie (pow. lubliniecki), dawnej posiadłości junkrów pruskich, książąt Hohenlohe. Utworzenie Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, „Gazeta Krakowska” 22 V 1953

(…) W chwili obecnej Międzyszkolny Ośrodek Prac Pozalekcyjnych – istniejący zaledwie od pięciu miesięcy – ma dwa zespoły recytatorskie, trzy zespoły taneczne, chór (który się dopiero organizuje), cztery zespoły muzyczne (jeszcze stosunkowo słabe, ale usilnie pracują) oraz jeden zespół zajmujący się papieroplastyką. (…) Największymi osiągnięciami mogą poszczycić się do tej pory zespoły taneczne, które prowadzi instruktorka i jednocześnie kierowniczka MOPP, p. Janina Kalicińska (jednym z najciekawszych numerów tanecznych jest czardasz, podpatrzony przez p. Kalicińską u młodzieży z Czarnej Góry, a także mazur. (…) Czesław Breit, Ciekawe imprezy artystyczne przygotowuje młodzież MOPP, „Echo Krakowskie” 23 V 1953

Wielkim wydarzeniem dla Nowej Huty była sesja Kolegium Ministerstwa Kultury i Sztuki, która odbyła się w dniu 12 maja br. w sali „Nurtu”*. Sesja, której przewodniczył minister Sokorski, poświęcona była sprawom życia kulturalnego naszego miasta. Wzięli w niej udział instytucji kulturalnych, przedstawiciele władz miejscowych, organizacji społecznych, placówek artystycznych Warszawy i Krakowa oraz cały aktyw kulturalny Nowej Huty. (…) Minister Sokorski zawiadomił w zagajeniu obrad, że pełnomocnikiem Rządu dla spraw

kultury w Nowej Hucie został mianowany wiceminister kultury i sztuki ob. Stanisław Piotrowski, a jego zastępcą dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury ob. Leopold Grzyb. Tymi nominacjami rozwikłany został jeden z podstawowych węzłów gmatwających zagadnienie rozwoju kultury w naszym mieście. Jednolite kierownictwo, oparte o najwyższe czynniki z siedzibą w Warszawie, wytyczy sprawom kultury drogę, nie przecinaną więcej decyzjami władz podrzędnych, które – mimo wspólnego celu – niejednokrotnie sprzecznymi zarządzeniami utrudniały normalny rozwój spraw. (…) Jan Kurczab, O upowszechnienie kultury w Nowej Hucie, „Budujemy Socjalizm” 23-25 V 1953 * Zob.: II. – Na nowohutnickim…

Czerwiec

3, 5-7 VI 1953
Dom Oficera, godz. 19

Występy Dziewczęcego Zespołu Tanecznego „Malwy”’

4 VI 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
W naszej świetlicy. Widowisko taneczno-wokalne Robotniczego Zespołu Pieśni Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”

Widowisko „W naszej świetlicy” nabrało dzięki poczynionym poprawkom i skrótom większej zwartości; poprawiła się także dykcja w śpiewie i recytacji, natomiast sporo jeszcze pracy będzie kosztowało upłynnienie ruchu u niektórych tancerzy i tancerek. (…) Obok widowiska zespół prezentuje także kwartet męski i sekstet żeński oraz świeżo przygotowaną wiązankę melodii ludowych „Od Sącza se jade” w opracowaniu A. Wrońskiego. (…) Wszelkie wiązanki melodii, suity i podobne je „odmłodzić” w okresie międzywojennym, kiedy to obojętna była treść muzyki, logika tekstu i układu muzycznego. Dziś jednak nie wystarcza nam mechaniczne zestawianie najpiękniejszych nawet motywów ludowych, pragniemy kompozycji o układzie konsekwentnym, o logicznie ukształtowanej treści wyrazowej. (…) Biorąc pod uwagę niebywałe gorąco panujące na sali, kiepską akustykę i zbyt szczupłe dla tak licznego zespołu rozmiary sceny, występy należy ocenić bardzo korzystnie. (La), Co nowego u „Krakowiaków”?, „Dziennik Polski” 21-22 VI 1953

formy są remanentem odległej przeszłości: próbowano

im

6 VI 1953
Rynek Główny, godz. 18
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa” [15]: inauguracyjny koncert czterech połączonych orkiestr krakowskich – tramwajarzy, kolejarzy, pocztowców i pracowników „Solvayu”

(…) Hasła walki o pokój i Plan 6-letni są naczelnymi hasłami tegorocznych „Dni Krakowa”. Okres Festiwalu Sztuki wykorzystać powinny wszystkie organizacje i instytucje kulturalno-oświatowe kierujące życiem świetlicowym i amatorskim

ruchem artystycznym. (…) Marcin Waligóra*, Serce Krakowa bije w Nowej Hucie, „Dziennik Polski” 6 VI 1953 * Przewodniczący prezydium Miejskiej Rady Narodowej

W sobotę wieczorem Rynek krakowski zapełnił się tłumem mieszkańców naszego miasta i wycieczkowiczów, którzy przyszli tu na otwarcie „Dni Krakowa”. W uroczystości wzięli też udział przodownicy pracy z Nowej Huty – budowniczowie pierwszego w Polsce socjalistycznego miasta. (…) Zadaniem „Dni Krakowa” – mówił przewodniczący MRN Marcin Waligóra – jest ukazanie szerokim masom pracującym owoców rewolucji kulturalnej, która się na naszych oczach dokonała. (…) Po uroczystej inauguracji odbył się koncert 150-osobowego zespołu połączonych reprezentacyjnych orkiestr dętych, który rozpoczął bogaty program imprez, jakie zobaczymy w tegorocznych „Dniach Krakowa” – usłyszeliśmy szereg utworów kompozytorów polskich i radzieckich, m. in. Moniuszki i Chaczaturiana. (k), Festiwal Sztuki ukaże Kraków wielkiej przeszłości i jeszcze większej przyszłości. Uroczyste otwarcie „Dni Krakowa”, „Dziennik Polski” 7-8 VI 1953

7 VI 1953
Park Podgórski, godz. 15
„Tydzień straży pożarnych”: festyn z udziałem zespołów tanecznych, chórów i orkiestr
7 VI 1953
Plac Szczepański, godz. 19
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: spotkanie studentów – delegatów na IV Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów w Bukareszcie – z mieszkańcami Krakowa połączone z występami studenckich zespołów artystycznych
7 VI 1953
Amfiteatr ZS „Ogniwo”, godz. 19.30
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: finał Spartakiady okręgowej AZS

2-dniowe zawody lekkoatletyczne zakończyły występy młodzieżowych zespołów artystycznych i wspólna zabawa taneczna.

8 VI 1953
Kombinat Huty im. Lenina, godz. 17
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa” Występ Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”

(…) Zespół „Krakowiacy” odniósł duży sukces w Nowej Hucie. Na przedstawieniu była obecna 1200-osobowa wycieczka hutników ze Śląska, która gorąco oklaskiwała popisy. Największe uznanie zdobył chór i orkiestra za montaż „Od Sącza” oraz trwające ponad godzinę widowisko słowno-taneczno-muzyczne „W spółdzielczej świetlicy”. (W. W.) [ Wiesław Wierzewski ], „Krakowiacy” mieli powodzenie w Nowej Hucie, „Dziennik Polski” 10 VI 1953

8 VI 1953
Teatr im. J. Słowackiego, godz. 19.30
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: występ Dziewczęcego Zespołu Tanecznego „Malwy”

Może to i nie wypada wejść na pogawędkę do garderoby artysty, który przygotowuje się do występu, ale Stanisława Stanisławska, kierowniczka zespołu „Malwy” nie wzięła mi tego za złe. „Robiąc twarz” przed lustrem opowiadała o pracy młodych tancerek, które po występach w Krakowie (…) wyjeżdżają za granicę do Bukaresztu i Albanii. – Czy rozszerzamy dotychczasowy repertuar? O, tak! Łączy się to z przejściem na repertuar wyłącznie choreograficzny, bez wstawek wokalnych tańce charakterystyczne i klasyczne… (…) To pogłębienie umiejętności dowodzi, że zespół jest ambitny i kocha swą pracę – „Malwy” codziennie poświęcają cztery godziny na taniec klasyczny. Ten „trening” daje im miękkość ruchów rąk, elastyczność nóg i technikę, którymi cieszyły nas przez kilka dni w Krakowie. (al), Praca i plany „Malw”, „Dziennik Polski” 11 VI 1953

i muzycznych. Będą więc prócz

ludowych

(…) Spośród kilkunastu tańców w oryginalnym i przepięknym układzie Stanisławy Stanisławskiej, urzeka wprost i oczarowuje rosyjski korowód dziewczęcy „Ulituszka”. (…) Dobrze wyreżyserowana jest scenka rodzajowa „Spotkanie w Warszawie” (muzyka W. Maciszewskiego, libretto J. Waldorffa) oparta na autentycznych, mało stylizowanych tańcach rzeszowskich i lubelskich. Wysoki poziom techniczny obserwujemy w żartobliwym „Tańcu góralskim”, w którym dziewczęta kapitalnie podpatrują skoki i „prysiudy” juhasów. (…) Tematykę sportową – tak rzadko niestety uwzględnianą w tańcu naszych zespołów – uplastycznia dobrze (…) Najbardziej pomysłowo ujęty został tutaj rzut kulą i tenis. (…) Orkiestrę wypadałoby jeszcze bardziej wycyzelować, aby dorównywała ona reprezentacyjnemu istotnie poziomowi baletu. Tym bardziej, iż „Malwy” mają odbyć wkrótce tournée po bratniej Republice Rumuńskiej i Albanii. A. [ ] Kulisiewicz, „Malwy” oczarowały Kraków, „Gazeta Krakowska” 12 VI 1953

zharmonizowana „Spartakiada”.

Mamy więc już pierwsze d n i Krakowa za sobą. Kilka dni i wieczorów. (…) Zobaczyć mogliśmy już więc występy baletu dziewczęcego „Malwy”. Bardzo udana impreza Artosu! Trzeba i Artos pochwalić – nie częsta to okazja, przywykliśmy na Artos narzekać. (…) Zespół „Malw” rozwinął się zdecydowanie

pod względem technicznym. Repertuar od roku nie uległ zmianie – chodziło baletmistrzyni Stanisławie Stanisławskiej o jak najlepsze wyrobienie precyzji zespołowej. Była to praca nie lada, bo cały balet składa się z sił młodych. (…) Tancerki tańczą już estetycznie, układ wypełniają bez błędów. Z układu Stanisławskiej – zwłaszcza tańce lubelskie są naprawdę piękne. Balet olimpijski – twórczy. Po „Mazowszu” mamy więc już drugi młodzieżowy zespół godny pokazania na całym świecie. (…) Stefan Otwinowski, Dni i wieczory Krakowa, „Echo Tygodnia” 13 VI 1953

Zespół „Malwy” założony dwa lata temu przez jedną z naszych czołowych tancerek – Stanisławę Stanisławską – dziś liczy już 26 osób i rokuje jak najlepsze nadzieje, czego dowodem jest powołanie przez Ministerstwo Kultury i Sztuki rady artystycznej „Malw” w składzie: S. Stanisławska – baletmistrz i kierownik zespołu, J. Krenz – kompozytor, A. M. Swinarski i J. Waldorff – literaci- scenariopisarze, Z. Strzelecki – scenograf. (…)

(red.), „Malwy” kwitną, „Echo Krakowskie” 9 VII 1953

9 VI 1953
Teatr Studio, godz. 18
„Tydzień straży pożarnych”: Wesoły koncert – wieczór artystyczny

W koncercie przygotowanym przez aktorów Teatru Młodego Widza wystąpił

także kwartet wokalny WDK ZZ „Ich Czworo”.

10 VI 1953
Rynek Podgórski, godz. 17
Plac przy Hali Targowej, godz. 17
Plac Szczepański, godz. 17
Rynek Dębnicki, godz. 17
XVII Festiwal Sztuki: „Dni Krakowa”: koncert czterech orkiestr krakowskich –

tramwajarzy, kolejarzy, pocztowców i pracowników „Solvayu”

11, 18, 24-25 VI Dom Żołnierza, godz. 19 XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: występy Robotniczego Zespołu Pieśni i

Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”

13-14 VI 1953
Stadion ZS „Włókniarz”*, godz. 9
* stadion Korony, Krzemionki
Stadion KWP PZPT*/**, godz. 9
* Krakowska Wytwórnia Papierosów Państwowych Zakładów Przemysłu Tytoniowego ** stadion Sparty, Czyżyny
Festiwal Muzyki, Pieśni i Tańca: wojewódzkie eliminacje młodzieżowych zespołów muzycznych, tanecznych, śpiewaczych i recytatorskich (szkolnych, świetlicowych, zakładowych, związkowych) województwa krakowskiego

Powiatowe eliminacje zespołów artystycznych w naszym województwie już się zakończyły. Brało w nich udział 13500 osób należących do 580 zespołów artystycznych związków zawodowych, wiejskich, młodzieżowych i dziecięcych. Eliminacje te pozwoliły na wyłonienie najlepszych grup, które w liczbie 139 wystąpią w Krakowie na eliminacjach okręgowych. Celem tych eliminacji (…) jest dokonanie przeglądu najlepszych jednocześnie sprawdzianem dorobku i rozwoju amatorskiego ruchu artystycznego Ziemi Krakowskiej. (…) Czesław Breit, Na placach Krakowa i Nowej Huty wystąpi 139 zespołów

które będą

zespołów,

artystycznych, „Echo Krakowskie” 9 VI 1953

13-14 VI 1953
Park Jordana, godz. 11
Stadion ZS „Unia”, godz. 12
* stadion Borku, Borek Fałęcki
Plac Szczepański, godz. 14.30
Plac Hanki Sawickiej, godz. 15
Park Podgórski, godz. 16
Barbakan, godz. 17
Błonia, godz. 18
Centralny Plac Wypoczynku Świątecznego, godz. 18
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: występy zespołów uczestniczących w okręgowych eliminacjach Festiwalu Muzyki, Pieśni i Tańca połączone z kiermaszami, festynami i ludowymi zabawami tanecznymi

Wiele tysięcy nowohutniczan podziwiało w ostatnią sobotę i niedzielę na estradzie Centralnego Placu Wypoczynku Świątecznego w Nowej Hucie występy zespołów artystycznych związków zawodowych, wiejskich, młodzieżowych i dziecięcych, które wzięły udział w eliminacjach Festiwalu Muzyki, Pieśni i Tańca. (…) W sobotę popisywały się tam zespoły szkolne. Serdeczne oklaski zbierał na przykład chór Szkoły Podstawowej z Rabki-Zarytego. Bardzo podobały się również tańce w wykonaniu uczennic i uczniów Szkoły Podstawowej z Chrzanowa. (…) W niedzielę estrada CPWŚ stała się miejscem popisów związkowych zespołów młodzieżowych województwa krakowskiego – pod hasłem: „Chłopcy, dziewczęta! – Rozwijajcie piękno kultury narodowej! Organizujcie nowe zespoły artystyczne!”. Na specjalne

wyróżnienie wśród tych zespołów zasługuje regionalny zespół góralski z Nowego Targu (…), duże powodzenie miały również: chór mieszany klubu górniczego przy szybie „Bierut” w Jaworznie, zespół taneczny Powiatowego Domu Kultury w Nowym Targu, zespół Zakładów Ceramicznych z Oświęcimia, zespół pieśni i tańca LZS z Zabierzowa, zespół Fabryki Lokomotyw w Chrzanowie, zespół kopalni „Sobieski” w Jeleniu k. Jaworzna i ekipa Komendy Wojewódzkiej PO „Służba Polsce”. (…) Wieczorem odbyła się zabawa taneczna, po czym wyświetlono film węgierski „Rozśpiewana dolina”. (ir) [ ], Występy artystycznych zespołów powitała Nowa Huta zasłużonymi oklaskami, „Echo Krakowskie” 19 VI 1953

15 VI 1953
Kombinat Huty im. Lenina*, godz. 17
* muszla koncertowa na placu przed budynkiem dyrekcji Kombinatu HiL
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Śląsk – Nowej Hucie. Koncert rozrywkowy imprezie udział wzięła Wielka Orkiestra Rozrywkowa Rozgłośni W Stalinogrodzkiej PR pod dyrekcją Konrada Bryzka, Chór Związku Zawodowego Górników, dziecięcy zespół harmonistów Kopalni „Karol” w Rudzie Śląskiej, zespół taneczny Powiatowego Domu Kultury w Bielsku-Białej oraz soliści Opery Śląskiej w Bytomiu i aktorzy Teatru Śląskiego w Stalinogrodzie.

Wielką estradę dla występów artystycznych rozpoczęto budować 1 czerwca, a już w ubiegły poniedziałek odbył się tutaj koncert Wielkiej Orkiestry Rozrywkowej Rozgłośni Śląskiej, Chór Związku Zawodowego Górników, zespołów harmonistów i tancerzy. Publiczność serdecznie oklaskiwała solistów Opery Śląskiej – N. Stokowską, C. Kozaka i Z. Plata oraz aktorów Teatru Śląskiego w Stalinogrodzie – D. Bleicherównę, J. Bireckiego i G. Holoubka. (…) (red.), Wielki koncert artystów śląskich dla budowniczych Nowej Huty, „Echo Krakowskie” 19 VI 1953

15-17, 21-22, 24-25, 27, 29 VI 1953
Dziedziniec Collegium Nowodworskiego UJ, godz. 20.00
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Znajomi z anteny. Koncerty Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia

W koncertach udział wzięli soliści: Wanda Frogni, Włodzimierz Kotarba, Kazimierz Turewicz i Adam Wiernik, gościnnie wystąpił także Adolf Dymsza (29 VI); zapowiadali Bogdan Brzeziński i Antoni Wichura.

Jedną z najprzyjemniejszych imprez „Dni Krakowa” jest organizowany przez Krakowską Orkiestrę i Chór PR „pokaz” znajomych z anteny. Pokaz i zarazem „posłuch” (…), gdyż znajomi owi dają na uroczym dziedzińcu Collegium Nowodworskiego prawdziwy koncert muzyki i słowa. „Pieśń rumuńska” w

wykonaniu Kotarby, straussowski walc „Nad modrym Dunajem” (Frogni, Kotarba), wiązanki odegrane na harmonii przez Turewicza i parodie znanych aktorów krakowskich zaprezentowane przez Wichurę – były najgoręcej oklaskiwane. (…) (r-r), U znajomych z anteny, „Dziennik Polski” 19 VI 1953

17 VI 1953
Teatr Amatorski „Nurt”, godz. 18
Teatr Studio, godz. 19.30
18-19 VI 1953 XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Jak z rękawa. Rewia Artosu

W przygotowanym przez Delegaturę stołeczną Artosu koncercie śpiewali: Maria Koranówna, Jerzy Michotek, Trio wokalne „Siostry Triola” i Kwartet wokalny „Czworaczki Warszawskie”; akompaniowali: Irena Aleksandrow-Rudzka i Zespół Instrumentalny Mieczysława Janicza.

20 VI 1953
Wojewódzki Dom Kultury, godz. 18
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Wojewódzka Parada Przodujących Mężów Zaufania połączona z występami zespołów artystycznych WDK ZZ i zabawą taneczną
20 VI 1953
Sala Florianki, godz. 19
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Wieczór muzyki popularnej

W koncercie zorganizowanym przez Rozgłośnię Krakowską Polskiego Radia z Orkiestrą Kazimierza Turewicza śpiewali: Maria Koterbska i Włodzimierz Kotarba; wystąpili także: [ ] Zakulski (harmonijka) i [ ] Bank (gwizd).

20 VI 1953
Teatr Satyryków, godz. 19.15
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Zadry i kadry. Premiera III programu TS W reżyserowanym przez Kazimierza Szuberta programie (do którego teksty napisali: B. Brzeziński, Z. Gozdawa, J. Jurandot, L. J. Kern, W. Stępień, K. Szpalski i M. Załucki) piosenki – z akompaniamentem Henryka Krakowiaka i Mariana Radzika – śpiewali: Hanna Dylążanka i Jerzy Komorowski.

(…) Trzecia premiera Teatru Satyryków udowodniła, że operując prawie tym samym zespołem aktorskim można stworzyć widowisko o wiele bardziej

odpowiedzialne artystycznie, dowcipne, urocze, pełne wdzięku. Oczywiście wysiłek kierownictwa musiał iść w dwóch kierunkach: w poszukiwaniu dobrych tekstów i znalezieniu reżysera. Pierwsze udało się w większej części, drugie udało się całkowicie. Reżyser Kazimierz Szubert wyznaczył zespołowi granicę aktorską estrady i konsekwentnie trzymając się tej linii dał przedstawienie rewiowe o dużym smaku, stosownie korzystając z umiejętności i talentu aktorów. Trzecia premiera (…) to pełna zapowiedź rozwoju Teatru Satyryków, rozwoju który przyniesie na pewno piękne rezultaty. (…) Nie zadowalają kuplety Szpalskiego i Załuckiego. Kraków, jako temat do kupletów, trzeba przyznać – „mocna rzecz”, zwłaszcza w okresie obecnych „Dni Krakowa” tak mało atrakcyjnych i niewiele różniących się od innych dni w roku. Autorzy nie wysilili się na ostrą satyrę, która powinna być domeną kupletu i napisali wierszyki blade, zaledwie poprawne, nie walczące z niczym i z nikim. Zaadoptowano do kupletów muzykę Stefaniego, która też nie daje tej tak ważnej dla kupletów frazy muzycznej, melodyjnej lecz prostej. (…) Program ten jest zwycięstwem piosenek i pod tym wrażeniem opuszczamy salę teatru. To, co było dawniej piętą Achillesową programu, w nowej premierze odniosło zdecydowany sukces. Świetne piosenki Gozdawy i Stępnia, Jurandota, Kerna i Załuckiego panują niepodzielnie od początku do końca nad pozostałymi numerami. Każda z piosenek ma inne zalety i przez swoje bardzo ambitne założenia formalne („Przyszedł Jasiu” i „Piosenka z załącznikiem” Gozdawy i Stępnia, „Na ustronnej ławeczce” i „On gra na skrzydle” Radzika, „Jak ja się cieszę” Rzewuskiego, „Album z gwiazdami” Klucznioka, piosenka radziecka „A skąd to tak”) – wzbogacają one program humorem i czarem lirycznym. (…) Jerzy Komorowski staje się ulubieńcem Krakowa. Duża muzykalność, kulturalnie podany tekst i wdzięk osobisty tego pieśniarza czynią z jego występów mocną pozycję teatru. (…) Hanka Dylążanka przyjemnie śpiewa świetne piosenki. Nie mogłem jednak z jej występu poznać indywidualności twórczej artystki, gdyż nie zdobyła się na jakąś swoją interpretację. (…) Numerem dużej klasy są trawestacje muzyczne M. Radzika parodiujące charakterystyczne cechy muzyki węgierskiej, włoskiej, francuskiej itd., na temat „Umarł Maciek, umarł”. Ponadto wraz z H. Krakowiakiem wywiązuje się Radzik doskonale jako zespół orkiestralny teatru na dwa fortepiany. (…) Tadeusz Kwiatkowski, „Zadry i kadry” – nowa premiera W Teatrze Satyryków, „Od A do Z” 28 VI 1953

21 VI 1953
Błonia, godz. 17
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: występ Zespołu tanecznego Komendy Wojewódzkiej PO „Służba Polsce”
23 VI 1953
Dziedziniec Wawelski, godz. 19.30
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: recital fortepianowy Haliny Czerny- Stefańskiej
23 VI 1953
Teatr Młodego Widza, godz. 20
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Tytuł, to nieważne – estrada wokalno- taneczna

W programie wystąpili: Lidia Wysocka i Zbigniew Rawicz (piosenki), duet [ ] Kwapiszewska i [ ] Danecka (taniec); akompaniował K. [ ] Różewicz, zapowiadał Józef Prutkowski.

27 VI 1953
Kombinat Huty im. Lenina, godz. 14.30
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: występ Zespołu Pieśni i Tańca Koreańskiej Armii Ludowej

W promieniach jaskrawego słońca, na tle murów nowohutnickiego Kombinatu łopocą barwne flagi: białoczerwone, czerwone, niebieskie, flagi o narodowych barwach koreańskich. Obok portretów przywódców narodu polskiego i koreańskiego – Bolesława Bieruta i Kim Ir-sena – transparenty w obu językach: „Witamy serdecznie przedstawicieli bohaterskiego narodu koreańskiego”. (…) W imieniu załogi Kombinatu i mieszkańców Krakowa wita drogich gości dyrektor Nowej Huty, inż. Anioła. (…) Na estradę wchodzą barwne grupy śpiewaków i tancerzy koreańskich. Kierownik chóru Coj Czan-yn daje znak… Płyną dźwięki melodii, płynie pieśń za pieśnią – o pięknie koreańskiej ziemi, jej szczęściu w wolności, o starych tradycjach i zwyczajach ludowych. Przyciągają oczy postacie zwinnych tancerek i tancerzy. Oto pełna napięcia taneczna scena zatytułowana „Syn ojczyzny”, mówiąca o bohaterstwie koreańskich żołnierzy. Oto taniec „Towarzysze” ilustrujący przyjaźń i braterstwo broni żołnierzy Koreańskiej Armii Ludowej i chińskich ochotników. Oto pieśń rybaków i… polskie „Hejże, ino fiołeczku leśny”… (…) Zebrani nagradzają wykonawców oklaskami. Na estradę wkracza znów delegacja z naręczami kwiatów. Tłum skanduje: Kim-ir-sen! Bie- rut! Kim-ir-sen! Bie-rut! Po-kój! (…) (ad) [ Adam Dziok ], Występ Zespołu Pieśni i Tańca Koreańskiej Armii Ludowej. Wśród budowniczych Kombinatu Nowa Huta, „Dziennik Polski” 28- 29 VI 1953

28 VI 1953
Świetlica Komendy Wojewódzkiej PO „Służba Polsce”*, godz. 10
* ul. Zwierzyniecka 24
Rynek Główny, godz. 11
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: konkurs orkiestr dętych PO „Służba Polsce” i LZS

W przeglądzie uczestniczyły nowo powstałe (w 1953 r.) powiatowe zespoły orkiestrowe z województwa krakowskiego, złożone z członków PO „Służba Polsce” i Ludowych Zespołów Sportowych.

30 VI 1953
Wojewódzki Klub TPPR godz. 18
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: wieczór pieśni i muzyki rosyjskiej

1-30 VI 1953

Ostatnio powstał w Krakowie nowy zespół chóralny – w jego skład wchodzą pracownicy z 10 inwalidzkich spółdzielni pracy. Chór liczy 60 osób i pracować będzie pod kierownictwem dyrygenta prof. Życzkowskiego. Obecnie nowo powstały zespół przygotowuje repertuar do zbliżającego się festiwalu spółdzielni pracy. (red.), Nowy zespół chóralny, „Echo Krakowskie” 2 VI 1953

Rok temu organizacja ZMP przy Bazie Sprzętu ZBM w Nowej Hucie omawiała zagadnienie utworzenia zespołu artystycznego, by po pracy dać godziwą rozrywkę nie tylko nowohutniczanom, ale i chłopom okolicznych wsi. (…) Do zespołu zgłosiło się 26 osób. (…) Na eliminacjach zakwalifikowano zespół do rzędu bardzo dobrych. (…) Tak silny liczebnie zespół nie posiada jednak do dziś własnych kostiumów i strojów ludowych. Pomimo tych trudności ćwiczy on nadal wytrwale, lecz niestety nie widzimy go nigdzie, bo nie ma po prostu w czym wystąpić. Należałoby, żeby Oddział Związku Zawodowego Budowlanych w Nowej Hucie zainteresował się tym zespołem i dopomógł mu w jego pracy. A może by zakupił kostiumy do różnych tańców ludowych dla Domu Kultury w Nowej Hucie, z których mogłyby korzystać wszystkie zespoły przy zakładach pracy? (…) (red.), Zespół artystyczny przy Bazie Sprzętu ZBM musi otrzymać kostiumy, „Budujemy Socjalizm” 3 VI 1953

(…) Ma już dziś Ziemia Mazowiecka swój kultywujący starą pieśń i taniec zespół „Mazowsze”, rodzi się też na podobną modłę ulepiony zespół Ziemi Śląskiej „Śląsk”. (…) Po najzapadlejszych zakątkach wędruje już od stycznia ekipa artystyczna powstającego zespołu. Wyszukuje ludzi, bada obyczaj, stroje, odgrzebuje z mroków zapomnienia nieskażone jeszcze naleciałościami starodawne melodie i pieśni. Inicjatywę stworzenia zespołu pieśni i tańca Ziemi Śląskiej rzucił na początku tego roku miłośnik i znawca kultury ludowej dyr. Stanisław Hadyna. Pomysł ten podjęła grupa zapaleńców, którzy uzyskawszy pełną aprobatę i pomoc Ministerstwa Kultury i Sztuki zabrali się z miejsca do odpowiedzialnej i żmudnej pracy. W szybkim czasie uzyskano siedzibę dla zespołu w dawnym zamku książąt Hohenlohe w przepięknie położonej miejscowości Koszęcin koło Tarnowskich Gór. (…) W skład zespołu ma wchodzić młodzież – synowie i córki robotników i chłopów głównie z Ziemi Śląskiej. (…) W początkach maja ogłoszono eliminacje. I oto ze wszystkich zakątków Polski zaczęły przybywać do Stalinogrodu zastępy młodzieży – zgłosiło się 10 tysięcy kandydatów. (…) (Ako) [ ], W Stalinogrodzie powstaje nowy zespół pieśni i tańca. Śląsk będzie miał… „Mazowsze”, „Echo Krakowskie” 6 VI 1953

Dla amatorskich zespołów artystycznych Nowej Huty zbliża się dzień wielkiej próby. (…) Z przyjemnością notujemy, że do ogólnopolskiego konkursu sztuk o tematyce pokojowej przystąpi aż pięć zespołów dramatycznych z naszego miasta (…). Zobaczymy m. in. nowy

wodewil polski „Spotkamy się pod parasolami” wystawiany przez młodzieżowy zespół Domu Hutnika. (…) Jan Kurczab, O amatorskich zespołach artystycznych, „Budujemy Socjalizm” 7 VI 1953

Tematyka Nowej Huty systematycznie pojawia się w audycjach cyklicznych: „Tu mówi Nowa Huta”, „Wiadomości dziennika krakowskiego”, „Mówią nasi korespondenci”, „Koncert życzeń”, „W rytmie sportowym”, „Skrzynka interwencji” i w wielu innych, specjalnych audycjach poświęconych bogatej w wydarzenia historii budowania największego naszego obiektu Planu 6-letniego. (…) Program Rozgłośni Krakowskiej nie pomija również zagadnień kulturalno-oświatowych Nowej Huty (…), pokazuje osiągnięcia nowohutnickich zespołów świetlicowych i teatralnych, akcentując rolę pracy kulturalnej we wzroście ideologicznym załogi. (…) (red.), Mówi Nowa Huta, „Radio i Świat”, 14 VI 1953

Przyjemnie jest posłuchać muzyki, gdy się opala i kąpie. Toteż bywalcy kąpieliska na stadionie Ogniwa* proszą kierownictwo o bardziej częste włączanie radia lub o nadawanie płyt. A poza tym: piwo – jest! Woda sodowa – jest! Oranżada i kompot – są! A dlaczego w bufecie na kąpielisku nie ma kwaśnego mleka, które równie dobrze smakuje w czasie upałów?! (red.), Notujemy, „Dziennik Polski” 23 VI 1953 * basen Cracovii, al. 3 Maja 23

Krakowska delegatura Państwowej Organizacji Imprez Artystycznych „Artos” mieści się w domu przy pl. Matejki 4 i zajmuje w nim parterowy lokal ciemny, wilgotny i ponury. Określenie „dom” nie powinno właściwie przysługiwać tej jednopiętrowej ruderze o wyglądzie zgoła niereprezentacyjnym. (…) Krakowski „Artos” posiada obecnie Teatr Satyryków, 1 zespół estradowy miejski, 4 zespoły wiejskie, 3 zespoły szkolne (od września będzie ich 6), a poza tym urządza liczne imprezy zlecone. Nie ma jednak sali prób i korzystać musi z gościnności Centrali Produktów Naftowych* i Wojewódzkiego Domu Kultury. Nie ma również magazynu na przechowywanie kostiumów, dekoracji, rekwizytów. (…) Przez „Artos” przechodzą artyści z całej Polski, zdarzają się i cudzoziemcy, a wszyscy dziwią się, że centrala imprez kulturalnych Polski południowej mieści się w tak nieodpowiednich warunkach. (…) (red.), W artosowym „pałacu”, „Echo Krakowskie” 24 VI 1953 * ul. Lubicz 25

Duże trudności ma kierownik tworzącego się w Kombinacie chóru, mającego wejść w skład reprezentacyjnego Zespołu Pieśni i Tańca Nowej Huty. Do chóru (…) zwerbowano dotychczas 50 chętnych. Niestety, mimo złożenia deklaracji, na próby (dwa razy w tygodniu) przychodzi tylko około 20 osób. (…) A przecież nie wielki to trud dotrzeć na zakłady pracy do wszystkich członków chóru – porozmawiać z kierownikami, aby członków zespołu przenieśli na I zmianę. Umożliwiłoby to uczęszczanie na próby i Nowa Huta pochwaliłaby się w niedługim czasie przed całą Polska swoim zespołem. (…) A czas jest drogi, bo już 22 Lipca chór ma wystąpić przed nowohutnicką publicznością. DR [ Danuta Rybarczyk ], Zespół Pieśni i Tańca ma trudności, „Budujemy Socjalizm” 26 VI 1953

Pomyślnie rozwija się w Nowej Hucie praca zespołów artystycznych, które biorą żywy udział w organizowanych akademiach, wieczornicach i innych imprezach. (…) Zespół chóralny Dzielnicowego Domu Kultury uzyskał na ostatnich eliminacjach wojewódzkich 60 punktów na 70 możliwych, zajmując tym samym 4. miejsce w ogólnej punktacji. (…) Dużą popularnością

cieszy się wśród nowohutniczan trio męskie: inż. Kozłowski (akordeon), Glaza (śpiew) i Baziuk (śpiew). (red.), Zespoły artystyczne Nowej Huty, „Echo Krakowskie” 26 VI 1953

Ciepły czerwiec położył się na trawnikach krakowskich Plant – pierścień zieleni upiększył tegoroczne „Dni Krakowa”. W jego kręgu znalazły się stare mury starego Krakowa, wszystko to, z czego dawniej dumne było miasto. Festiwal sztuki „Dni Krakowa” wychodzi jednak przecież poza zmurszałe tradycje. Od Plant prostą linią ulicy Lubicz (…) dociera do Nowej Huty, zaznaczając, że obecne „Dni Krakowa” mają jeszcze szerszy aniżeli dotychczas i niemal symboliczny zasięg. (…) Sztuka J. Makarczyka „Wielka polityka” była pierwszą polską prapremierą teatralną w Nowej Hucie. Teatr wyszedł naprzeciw budowniczym nowego, socjalistycznego miasta, dokumentując w „Dniach Krakowa” jeszcze silniejszą więź ośrodka uniwersyteckiego i kulturalnego z powstającym Kombinatem hutniczym. Eliminacje młodzieżowych zespołów artystycznych, regionalnych, robotniczych i szkolnych – przed Festiwalem Młodzieży i Studentów w Bukareszcie – zgodnie dzieliły 120 ekip między Kraków i Nową Hutę. Teatr Satyryków wystawił trzecią premierę na robotniczych Grzegórzkach. Otwarto nowe wystawy: „Wielki Proletariat” i wystawę kopernikańską. Młode kadry muzyczne zaprezentowała Filharmonia. Wieczory literackie, spotkania pisarzy i artystów w „czerwonych kącikach” hoteli robotniczych oraz wiele innych imprez związanych z „Dniami Krakowa” – wszystko to płynęło ku nowemu odbiorcy, który do niedawna zaliczał się do podkrakowskiej wsi, a dziś w szybkim tempie tworzy trzon przyszłego, stutysięcznego miasta. Co najmniej połowa tegorocznych imprez odbywa się w Nowej Hucie. Uroczy, ale często do tej pory ciasny krąg Plant, w środku którego rozbrzmiewał hejnał „Dni Krakowa” i głos średniowiecznego herolda rozpoczynającego te dni – rozerwała rzeczywistość. Jedna z najpiękniejszych scen pod gołym niebem – Barbakan – doczekała się konkurencji, bez omszałych kulis wprawdzie i mniej efektownej: Centralnego Placu Wypoczynku w Nowej Hucie. (…) Koncert Czerny-Stefańskiej na Wawelu, występ koreańskiego zespołu pieśni i tańca w Kombinacie Nowej Huty, „Kopernik” Teatru Poezji w Barbakanie i rozbudowa artystyczna nowohutnickiego „Nurtu”, lekka melodia „Znajomych z anteny” na dziedzińcu Collegium Nowodworskiego i estradowy przekładaniec Artosu na Centralnym Placu Wypoczynku – tworzą różnobarwne wstążki programu. (…) Jerzy Bober, Nowy zasięg „Dni Krakowa”, „Echo Tygodnia” 27 VI 1953

(…) Zespół Pieśni i Tańca „Nowa Huta” znajduje się w końcowym stadium organizacji – zespół składa się obecnie z 80-osobowego chóru, 20-osobowej orkiestry i 24 tancerzy. (…) Sprawy muzyczne coraz szerzej są uwzględniane w Nowej Hucie: zradiofonizowano już dwa osiedla i odtąd radiowęzeł Hoteli Robotniczych nadaje własny program, muzykę poprzedzając prelekcjami znanego pedagoga prof. Marii Modrakowskiej. Najnowszym, jakże ważnym wynikiem nowohutnickiej narady, jest zorganizowanie pierwszej w Nowej Hucie placówki muzycznej – Społecznego Ogniska Muzycznego Zjednoczenia Polskich Zespołów Śpiewaczych i Instrumentalnych. (…) Leokadia Kałuska, W Nowej Hucie – w miesiąc po wielkiej naradzie, „Życie Literackie” 28 VI 1953

Lipiec

1, 3, 6, 8 VII 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: występy Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”
4, 10 VII 1953
Dziedziniec Wawelski, godz. 20
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: Wieczór muzyki, pieśni i tańca. Koncert specjalny Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”

Zespół „Krakowiacy” rozentuzjazmował w sobotę ponad 4 tysiące osób, które mimo niepewnej pogody przybyły na dziedziniec arkadowy Wawelu. (…) Występ był w pełni udaną imprezą. Coraz wyższe szczeble wyżyn artystycznych, jakie ten amatorski, masowy (320-osobowy!), składający się z robotników zespół, z każdym dniem osiąga, oryginalny program, barwność kostiumów – dały w sumie mieszkańcom Krakowa prawdziwą ucztę przeżyć artystycznych. Wobec tego powodzenia organizatorzy postanowili powtórzyć występ „Krakowiaków” na Wawelu – 10 lipca – na zakończenie „Dni Krakowa”. (red.), „Krakowiacy” podobali się na Wawelu, „Dziennik Polski” 7 VII 1953

(…) Zorganizowanie tej ciekawej imprezy przez Obywatelski Komitet Festiwalu Sztuki „Dni Krakowa” należy uznać za pomysł bardzo udany. Dziedziniec arkadowy – arcydzieło architektury – posiadający doskonałe warunki akustyczne, był dla ambitnego zespołu świetną oprawą. Sam występ „Krakowiaków” dowodzi, że zespół ten z każdym dniem osiąga coraz wyższy poziom, dając widzom coraz więcej głębokich przeżyć artystycznych. (…) (red.), Ponad 4000 osób oklaskiwało występ Zespołu „Krakowiacy”, „Gazeta Krakowska” 7 VII 1953

(…) Obserwujemy stopniowy rozwój tego amatorskiego zespołu – „Krakowiacy” występują coraz częściej, i to nie tylko w Krakowie, ale także na prowincji, a nawet w Warszawie. Ostatnio mogliśmy ich oglądać na dziedzińcu wawelskim. (…) Zasadniczą cechą repertuaru „Krakowiaków” jest różnorodność. Mamy więc: śpiew chóralny i zespołowy (męski kwartet rewelersów i żeński sekstet), balet (piękna „Suita ukraińska”) oraz widowisko wokalno-taneczne „W spółdzielczej świetlicy”. (…) Strona choreograficzna programu jest bezsprzecznie jego punktem najsilniejszym: tańce są niezwykle pomysłowo wyreżyserowane, stroje piękne i efektowne (wyszkolenie baletu i reżyseria obrazów tanecznych jest

zasługą kierownika choreograficznego „Krakowiaków” – Mariana Wieczystego. (…) Chór prezentuje się obecnie lepiej niż poprzednio, choć istnieje tu dysproporcja między zbyt nikłą ilością głosów męskich a grupą sopranów i altów, co ujemnie odbija się na brzmieniu całości i zmniejsza możliwości repertuarowe. instrumentalistów-amatorów zrobiła (…) Dwudziestokilkuosobowa orkiestra ostatnio, pod dyrekcją A. Wrońskiego, duże postępy. (…) (J. Par.), Z imprez muzycznych: „Krakowiacy” – Robotniczy Zespół Pieśni i

Tańca, „Echo Krakowskie” 9 VII 1953

5 VII 1953
Rynek Dębnicki, godz. 10
XVII Festiwal Sztuki „Dni Krakowa”: koncert najlepszych powiatowych orkiestr dętych PO „Służba Polsce” i LZS – z Brzeska, Myślenic, Oświęcimia i Wadowic
13 VII 1953
Kino Stal*, godz. 16, 18, 20
* os. A-1 Północ
Premiera krakowska austriackiego filmu muzycznego Eduarda von Borsody’ego Zagubione melodie / Verlorene Melodie (1952), z muzyką Willy’ego Schmidta- Gentnera [16]

(…) W filmie występują dwie kobiety – jedna, utalentowana wiedenka Greta, reprezentuje to, co w Wiedniu… wiedeńskiego, druga – zmanierowana diva Gloria – stanowi żywy przykład upadku kultury pod wpływem dzikich, amerykańskich zwyczajów. Wyraźnie i niedwuznacznie kieruje reżyser sympatię tradycje muzyczne Wiednia, publiczności ku miłej wiedence popierającej przeciwstawiając jej pozbawioną melodii i opierającą się na „robieniu hałasu” narzuconą Wiedniowi muzykę amerykańską. (…) Leon Bukowiecki, Na ekranie: „Zagubione melodie”, „Dziennik Polski” 18 VII 1953

Film ten (…) jest ciekawą pozycją z dwojakiego względu. Przejawiają się w nim, po pierwsze – wyraźne, zdecydowane protesty ludzi kultury w Austrii przeciw dyktatowi amerykańskiemu, a po drugie – wpływy filmu radzieckiego, do którego w naturalny sposób prowadzi droga postępowych filmowców na zachodzie Europy. Scenariusz pokazuje na przykładzie dwojga zakochanych, młodych i utalentowanych ludzi jak tzw. amerykański styl życia niszczy tradycje narodowe i prostytuuje pracowników sztuki. Oboje młodzi pracują w zakresie muzyki. On jest kompozytorem, ona śpiewaczką. Oboje, by utrzymać się przy życiu muszą zarobkować w kabarecie, w którym zaczyna panować jedno bożyszcze: boogie- woogie. (…) Mimo buntu orkiestry i oporów właściciela lokalu (…) dochodzi do zalewu Wiednia dziką „muzyką”. Bohater filmu, Franz, chce pisać muzykę poważną, ale na to by ją pisać musiałby mieć pomoc stypendialną. Ponieważ

znikąd jej nie otrzymuje (…) – sprzedaje się amerykańskiemu bożyszczu. (…) Kapitalna satyryczna partia scenariusza, w której w fikcyjnej rozmowie z Johannem Straussem Franz udaje się z nim na wizytę w czas przyszły. Cóż widzi tam Franz? Muzykę amerykańską za lat pięćdziesiąt. Zmechanizowana aparatura muzyczna prowadzi ludzi do posępnego, obłędnego tańca, przypominającego rytmem jakiś tam-tam. W świecie tym nie wolno tworzyć nic nowego. Każdy fragment nowej muzyki odpowiednia maszyna sprowadza do wzoru jakiegoś klasyka. Sąd nad Franzem jest sądem symbolicznym. Oto jak tzw. kultura amerykańska zabija prawdziwą kulturę. (…) Stefan Morawski, Z ekranu: „Zagubione melodie”, „Gazeta Krakowska” 24 VII 1953

Czym jest film „Zagubione melodie”? Według zapowiedzi jest to „barwna komedia muzyczna o perypetiach pary młodych artystów rozgrywająca się w wiedeńskim środowisku teatralno-muzycznym”. Mniej więcej tyle jeśli idzie o temat. Ale reżyser Edward von Borsody postawił sobie zadania o wiele obszerniejsze (…) Wbrew pozorom to nie sympatyczna para bohaterów – Greta i Hans – interesuje reżysera najbardziej. Wcale mu nie idzie o nich – niech się kochają, niech drżą o swoje szczęście i odzyskują siebie nawzajem. Perypetie bohaterów są pretekstem do ukazania spraw o wiele ważniejszych, do ukazania konfliktu wynikłego ze starcia dwóch światów pojęć kulturalnych. Metodą kontrastowych porównań przeciwstawia reżyser lekką muzykę wiedeńską wyrosłą z bogatej tradycji Straussów – jazzowej „muzyce atonalnej” importowanej z USA wraz z gumą do żucia, krawatami i nienawiścią do wolności twórczej. (…) Satyra na muzyczne barbarzyństwo? To wąski front walki. Ale tu nie idzie tylko o abstrakcyjny spór o melodię. Znamy przecież mobilizującą siłę muzyki. Melodie bywają niebezpieczne dla istniejących porządków społecznych, kiedy wyrażają uczucia tylko „Marsyliankę”. Dolarowa „kultura” amerykańska, ogłupiając ludzi jazzem, spełnia określoną rolę zapobiegawczą, z barbarzyństwem antyhumanistyczną. Tendencja amerykańskim trzeba walczyć, a więc także i w muzyce lekkiej. I oto „barwna komedia muzyczna” nabiera cech filmu walczącego. Uznajmy to. Stanisław Grzelecki, Zagubione melodie, „Film” 2 VIII 1953

ludzi. Wspomnijmy

jest wyraźna:

filmu

Zob.: II. – S. Morawski, Zagubione…

20 VII 1953
Kombinat Huty im. Lenina, godz. 17
Święto 22 Lipca: występ Zespołu Pieśni i Tańca Warszawskiego Okręgu Wojskowego

Miłą niespodziankę budowniczym Nowej Huty sprawił 260-osobowy Zespół Wojska Polskiego, prezentując bogaty program artystyczny, na który złożyło się szereg pieśni oraz balet, gorąco oklaskiwany przez nowohutniczan. (dz) [ Sylwester Dziki ], Żołnierze-artyści z pieśnią i tańcem u budowniczych Nowej Huty, „Dziennik Polski” 22 VII 1953

22 VII 1953
Błonia, godz. 17
Plac Szczepański, godz. 17
Park Podgórski, godz. 18
Święto 22 Lipca: koncerty Artosu, występy amatorskich zespołów śpiewaczych, tanecznych, muzycznych ludowymi zabawami tanecznymi

i orkiestr, połączone z

Radosne było popołudnie 22 Lipca. Piękna pogoda, mnóstwo atrakcji rozrywkowych i sportowych, zabawa „odchodziła” wszędzie. Na krakowskich Błoniach podziwiano liczne występy artystyczne, m. in. zespołu chóralnego i tanecznego ZSCh* z Rudnika**. Z przyjemnością słuchało się następnie melodii w wykonaniu zespołu cytrzystów WDK ZZ, wiele braw zebrał zespół taneczny również z WDK ZZ. Nadzwyczaj serdecznie witany był regionalny zespół góralski z Białego Dunajca. A potem rozhulali się wszyscy, starsi i młodsi – zabawa trwała do późnego wieczora. (…) Równie radośnie bawili się w malowniczym swoim Parku podgórzanie. Dziesiątki młodych dziewcząt i chłopców – zetempowców i sportowców – tańczyło z zapałem przy dźwiękach orkiestry. Nie brakło także i starszych, którzy przyszli tu przyjrzeć się występom artystycznym i odpocząć na świeżym powietrzu. (…) PSS i MHD nie zawiodły – na licznych ruchomych stoiskach można było kupić napoje chłodzące, słodycze, kanapki itd., toteż wozy były wprost oblegane przez kupujących, którzy w ten sposób wykorzystywali przerwy w tańcach. Nie wszyscy jednak lubią tańczyć – zwłaszcza przy takim upale, jak wczorajszy. Toteż wieczorem na placu Szczepańskim zebrało się mnóstwo widzów, którzy przyszli podziwiać występy artystyczne. A było czego posłuchać i na co popatrzeć – artyści Artosu śpiewali melodyjne pieśni polskie i radzieckie. Najciekawszym punktem programu były charakterystyczne tańce cygańskie gorąco oklaskiwane przez tłumy krakowian. (…) (red.), Radośnie w Krakowie i w Nowej Hucie, „Dziennik Polski” 23 VII 1953 * Związek Samopomocy Chłopskiej ** Zob.: II. – B. Gemrot, Małe…

22 VII 1953
Centralny Plac Wypoczynku Świątecznego, godz. 18
Święto 22 Lipca: występy regionalnego zespołu góralskiego z Białego Dunajca, zespołu tanecznego Zjednoczenia Robót Fundamentalnych i koncert Orkiestry Związku Zawodowego Pracowników Budowlanych, połączony z ludową zabawą taneczną

(…) Już z daleka słyszymy skoczną melodię góralską. Na estradzie w nowohutnickim lasku nad Wisłą występuje zespół regionalny z Białego Dunajca. Mieszkańcy Nowej Huty, którzy licznie przybyli do lasku, aby pobawić się i podziwiać występy artystyczne nagradzają wykonawców gorącymi oklaskami. (…) Występy skończone, zaczyna się ogólna zabawa. Orkiestra Budowlanych gra prawie bez przerwy polki, oberki, tanga, walczyki. Estrada zapełnia się tłumem

tańczących par. Zabrakło miejsca na estradzie – tańczą obok, na trawie. Migają kolorowe sukienki dziewcząt, zielone mundury żołnierzy, czerwone krawaty zetempowców… Dużym powodzeniem cieszą się też karuzele, strzelnica sportowa i stoisko z książkami. A wieczorem, z pierwszym zmrokiem zjawia się na ekranie znany film radziecki „Kawaler Złotej Gwiazdy”… (red.), Radośnie w Krakowie i w Nowej Hucie, „Dziennik Polski” 23 VII 1953

23 VII 1953
Dziedziniec Wawelski, godz. 19.30
Święto 22 Lipca: występ Zespołu Pieśni i Tańca Warszawskiego Okręgu Wojskowego

Olbrzymi ten zespół składa się ze 140-osobowego chóru, solistów, 60-osobowego baletu i 60-osobowej orkiestry. O jego wysokim poziomie artystycznym mieliśmy możność przekonać się podczas ostatniego występu na dziedzińcu Wawelskim. Obok pieśni żołnierskich słyszeliśmy melodyjne piosenki ludowe zarówno polskie, jak i radzieckie. Chór odśpiewał również pieśni z repertuaru Paula Robesona, piosenkę dokerów francuskich oraz tak popularną w Niemczech – „Ami go Home!”. Poszczególne punkty programu doskonale zostały przygotowane przez bardzo dobrze zharmonizowany chór i orkiestrę. Słowa uznania za sprężyste prowadzenie całości należą się – kierującemu zespołem od początku jego istnienia – pułkownikowi Teodorowi Ratkowskiemu. (…) (bp), Występ Zespołu Pieśni i Tańca Wojska Polskiego na dziedzińcu Wawelskim, „Echo Krakowskie” 28 VII 1953

26 VII 1953
Stadion ZS „Włókniarz”, godz. 19
Dziedziniec Wawelski, godz. 19.30
Kombinat Huty im. Lenina, godz. 19
27 VII 1953 28 VII 1953 Występy Zespołu Pieśni i Tańca Państwowego Ukraińskiego Chóru Ludowego

Barwne spódnice, pięknie haftowane koszule, twarze radosne, przyjaźnie uśmiechnięte – oto nasi radzieccy przyjaciele, członkowie Państwowego Ukraińskiego Chóru Ludowego. Witają nas gorącym pozdrowieniem i Mazurkiem Dąbrowskiego. (…) Potem płyną ludowe pieśni ukraińskie, opowiadające o szczęśliwym życiu kraju budującego komunizm, o wysokich plonach bogatej Ukrainy. Kołchozowe czastuszki przynoszą zdrowy humor ukraińskiej wsi. Uznanie wzbudzają polskie piosenki – „Umarł Maciek, umarł” i „Złączone dłonie”. A potem z cymbałów i tamburina (…) wydobywają się dźwięki skocznych polek, które dosłownie podbijają serca. Entuzjazm tłumnie zebranej załogi

Kombinatu dochodzi do szczytu, gdy na scenę wbiega grupa taneczna. Z brawurą odtańczony kozak, hopak, hucułka i barwny korowód dożynkowy wywołują niemilknące oklaski. Doskonała technika tancerzy i wysoki poziom artystyczny spotykają się z niekłamanym zachwytem widowni. (…) Skończył się występ. Wyrosło jeszcze jedno, małe ogniwo w nierozerwalnym łańcuchu wieczystej przyjaźni polsko-radzieckiej. W imię braterstwa, szczęścia i pokoju. Danuta Rybarczyk, Występy Ukraińskiego Zespołu Pieśni i Tańca, „Budujemy Socjalizm” 31 VII 1953

VII-VIII 1953 Powstanie Reprezentacyjnego Zespołu Pieśni i Tańca „Nowa Huta”

Na mocy uchwały wyjazdowego rozszerzonego Kolegium Ministerstwa Kultury i Sztuki – pod przewodnictwem min. W. Sokorskiego – poświęconego sprawom „życia kulturalnego w budującym się pierwszym w Polsce socjalistycznym mieście”* o utworzeniu w Nowej Hucie „wielkiego młodzieżowego zespołu pieśni i tańca” ogłoszono zapisy i przesłuchania kandydatów (VII). Pierwsze próby – chóru i baletu, a następnie orkiestry – rozpoczęły się w Dzielnicowym Domu Kultury** (VIII). * Nowa Huta, 12 V 1953 ** Nowa Huta – os. A-1

W Nowej Hucie powstaje reprezentacyjny zespół pieśni i tańca. Chór i balet przystąpią do nauki już od 1 sierpnia, nieco później zostanie zorganizowana orkiestra. Członkowie zespołu będą się uczyć bezpłatnie pod kierownictwem fachowych sił artystycznych. Obecnie trwa nabór do nowo powstającego zespołu. (…) (red.), Zapisy nowohutniczan do powstającego zespołu pieśni i tańca, „Echo Krakowskie” 15 VII 1953

(…) Powstaje w Nowej Hucie reprezentacyjny zespół pieśni i tańca – z trzema na razie etatowymi pracownikami artystycznymi. Już od sierpnia rozpocznie pracę 100-osobowy chór i kilkudziesięcioosobowy balet. Werbunek do zespołu trwa, spotykając się z wielkim zainteresowaniem pracowników Nowej Huty. (…) Krystyna Zbijewska, Jeszcze nie w tempie nowohutnickim, „Dziennik Polski” 16 VII 1953

1-31 VII 1953

Wiele już czasu upłynęło od chwili, gdy został zorganizowany 30-osobowy zespół pieśni i tańca przy ZBM w Nowej Hucie. Pierwsze próby śpiewu doskonale się udały. Młodzi chłopcy i dziewczęta (…) chętnie się zapisali do tego zespołu z przekonaniem, że dopną swego celu. Niestety, stało się wręcz inaczej – początkowy zapał przerodził się w martwotę, a to z zasadniczych przyczyn: Dom Kultury zamiast przyjść zespołowi z pomocą usiłuje różnymi sposobami rozbijać, tłumacząc, że wystarczy jeden zespół przy Domu Kultury, a nie kilka. (…) (W. S.) [ ], Zespół, który śpi, „Budujemy Socjalizm” 3 VII 1953

Przez trzy dni – 3, 4 i 5 lipca – przed szczelnie zapełnioną widownią olbrzymiej hali Gwardii w Warszawie przewijał się barwny korowód zespołów muzyki, pieśni i tańca. 40 najlepszych zespołów z całej Polski, wyłonionych na terenowych przeglądach – spośród zgłoszonych 900 chórów, 500 zespołów tanecznych i 200 orkiestr – stanęło do eliminacji centralnych zorganizowanych przez CRZZ i ZG ZMP dla uczczenia III Kongresu Związków Zawodowych oraz IV Festiwalu Młodzieży i Studentów w Bukareszcie. (…) Tęczą barw mieniła się estrada. Szare sukmany chłopów – czerwone spódnice i zielone fartuchy dziewcząt z Zakładów Strzelczyka w Łodzi, wykonujących „Suitę kurpiowską”, zastępują łowickie pasiaki zespołu Fabryki Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Biel góralskich guniek i błysk ciupag młodzieżowego Zespołu Związku Zawodowego Pracowników Rolnych z Krościenka zastępuje ciemny błękit kombinezonów i czerwień krawatów zespołu harmonistów z Nowej Huty… Furkoczą w tańcu warkocze, wstążki, kwieciste spódnice. Migają czerwone buty. Zda się, że skry lecą z estrady, tyle temperamentu, werwy, buńczucznej młodości jest w tych tańcach. Kapele ludowe wygrywają pełne ognia oberki, mazury, kujawiaki. Brzmią piękne, stare ludowe pieśni – czasem tęskne, rzewne, czasem pełne humoru. (…) Był to imponujący przegląd ludowej sztuki wszystkich dzielnic Polski, która objawiła się oczom zachwyconych warszawiaków w całej swej krasie, w swym bogactwie. Amatorski ruch artystyczny – korzystający z szerokiej pomocy ludowego państwa – sięga nie tylko do znanych tańców i pieśni. W Warszawie ujrzeliśmy wiele zapomnianych pradawnych skarbów polskiej pieśni ludowej i ludowego tańca. (…) Piękny dorobek, jaki pokazały w ciągu 3-dniowego przeglądu zespoły amatorskie, świadczy o wielkiej miłości ludu polskiego do kultury narodowej. I jest jednocześnie świadectwem, jak piękne owoce wydaje troska i opieka, jaką władza ludowa otacza amatorską twórczość artystyczną. Rośnie w naszej Ojczyźnie nowy człowiek, świadomy budowniczy socjalizmu. Uczestniczy on coraz aktywniej w rozwoju naszej kultury narodowej. Dokonująca się w Polsce rewolucja kulturalna wydobyła na jaw tysiące nowych talentów. Sztuka i kultura coraz szerzej stają się potrzebą mas pracujących. Ponad milion ludzi pracy tańczy, śpiewa i gra w związkowych i ZMP-owskich świetlicach. Coraz piękniej wyrastają i rozwijają się samorodne talenty. Praca kulturalno-artystyczna stanowi nieodłączną część wychowania socjalistycznego człowieka. Twórczość artystyczna przybliża idee partii, pozwala lepiej rozumieć cel naszego ogólnonarodowego wysiłku, naszego socjalistycznego budownictwa. Pieśń masowa, taniec ludowy, piękny wiersz – budzą w masach ducha patriotyzmu, umacniają przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, krzepią wolę utrwalania pokoju, uczą socjalistycznego stosunku do pracy. (…) Praca w zespołach artystycznych wnosi nowe wartości do życia poszczególnych ludzi. Członkowie tych zespołów to bardzo często przodownicy pracy, racjonalizatorzy, przodownicy nauki. (…) Coraz wyższy poziom amatorskich zespołów artystycznych, coraz piękniejsze osiągnięcia w dziedzinie amatorskiej twórczości świadczą o rosnących zainteresowaniach kulturalnych mas pracujących, o owocnym wysiłku wielkiej armii działaczy kulturalnych związków zawodowych i ZMP, którzy pomagają zespołom w ich pracy. Świadczy też o tym, że nasza twórczość artystyczna staje się coraz bardziej odzwierciedleniem tego wielkiego przełomu, jaki przeżywa nasz naród, budujący swoją lepszą, jaśniejszą przyszłość. (…) Bgr [ Barbara Gemrot ], Korespondencja z Warszawy: Piękny i cenny dorobek. Po centralnych eliminacjach zespołów pieśni, muzyki i tańca, „Gazeta Krakowska” 10 VII 1953

(PAP) Na podstawie decyzji ministra kultury i sztuki prof. Tadeusz Sygietyński przystąpił z dniem 1 lipca 1953 r. do organizowania Zespołu Pieśni i Tańca „Warszawa”. (…) Powstaje Zespół Pieśni i Tańca „Warszawa”, „Gazeta Krakowska” 25 VII 1953

Zbliża się sierpień – miesiąc urlopu państwowych teatrów dramatycznych. Za kilka jedyną czynną sceną w Krakowie będzie Teatr Satyryków, który wznawia swój trzeci program „Zadry i kadry”. Korzystamy z wizyty Stefana Otwinowskiego w naszej redakcji i zadajemy kilka pytań na temat najmłodszej krakowskiej sceny: – Który z trzech programów ocenia pan najwyżej? – Myślę, że od mojej oceny ważniejsza jest ocena publiczności i krytyki. Otóż teatr nasz wzrastał na ogół w dobrej, życzliwej atmosferze społeczeństwa krakowskiego. Niemniej zarzucano mu wiele. Między innymi „przypadkowość”, brak powiązania z lokalnymi gruntami, nierówny poziom artystyczny. Istotnie, braki te były oczywiste. Dopiero program trzeci ma zwartość konstrukcji, dużo akcentów krakowskich, staranny dobór tekstów literackich. Z dotychczasowych głosów i ocen wnioskuję, że ten trzeci właśnie program wydaje się publiczności najbardziej wyrównany. Idziemy więc zdecydowanie naprzód… – Czy młodzi aktorzy podnieśli swoje kwalifikacje? – Wydaje mi się, że nawet znacznie. – A jak się przedstawia strona muzyczna teatru? – Także coraz lepiej. Współpraca poetów z kompozytorami naszego teatru daje już obecnie dobre wyniki… – A więc do zobaczenia! – Do zobaczenia 2 sierpnia na Grzegórzeckiej… (J. K.) [ ], Już wkrótce Teatr Satyryków wznawia swój program, „Echo Krakowskie” 26 VII 1953

W związku z zarządzeniem ministra kultury i sztuki w sprawie utworzenia w Nowej Hucie Państwowego Ogniska Artystycznego, organizowane jest przy tutejszej Szkole Podstawowej nr 81 Ognisko Muzyczne, którego oficjalne otwarcie – jakkolwiek pobiera tam już lekcje w sekcji fortepianowej około 50 dzieci – nastąpi w dniu 1 września br. Organizację Ogniska i przeprowadza oddział krakowski Zjednoczenia Polskich Zespołów Śpiewaczych Instrumentalnych. (red.), W Nowej Hucie powstaje Ognisko Muzyczne, „Gazeta Krakowska” 27 VII 1953

Kilka tysięcy krakowian bawiło się niedzielę w Lasku Wolskim. Są tego widome skutki: trawa na polanach startowana, cały las zawalony papierami i potłuczonym szkłem. (…) (red.), W niedzielę w Lasku Wolskim, „Dziennik Polski” 28 VII 1953

Na Małej Polanie w Lasku Wolskim było niegdyś podium, gdzie w każdą niedzielę odbywały się występy artystów gromadzące tysiące widzów. Zostało ono zlikwidowane i polana zamarła. Dlaczego? – zapytują krakowianie. (red.), Notujemy, „Dziennik Polski” 28 VII 1953

Do czego służą właściwie głośniki na stadionie lekkoatletycznym ZS „Ogniwa”*, skoro prawie nigdy nie nadaje się przez nie muzyki? (red.), W Krakowie, „Gazeta Krakowska” 28 VII 1953 * stadion lekkoatletyczny Cracovii, al. 3 Maja 23

Krakowscy „bikiniarze” znani są ze swych chuligańskich wyczynów. Ostatnio posunęli się nawet do tego, iż w budynku, w którym znajduje się Teatr Poezji* (naprzeciwko kina Uciecha) na II p. „rozbili namioty” i stamtąd poprzez okno lali wiadrem wodę na przechodniów. Wielu osobom dostała się zimna i niespodziewana kąpiel. I to w dodatku z natryskiem. Takich wyczynów chuligańskich nie powinno się tolerować, a tymi i innymi „bażantami” powinna bliżej zająć się MO. (red.), Idąc ulicami Krakowa: „Wyczyny” chuliganów, „Echo Krakowskie” 29 VII 1953

ul. Bohaterów Stalingradu 21

• •

Sierpień

2 VIII 1953
Centralny Plac Wypoczynku Świątecznego, godz. 10
Akademia, uroczyste zaciągnięcie wart festiwalowych i festyn solidarności z uczestnikami II Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Bukareszcie [17]

Całodzienny program

artystycznych i młodzieżowa zabawa taneczna.

imprez zakończyły występy amatorskich zespołów

Dworzec PKP w Płaszowie*, godz. 11 * ul. Dworcowa 1 Koncert jubileuszowy Orkiestry Związku Zawodowego Kolejarzy

lat

Od 45 istnieje przy Parowozowni w Płaszowie Orkiestra Związku Zawodowego Kolejarzy. Obejmuje ona zespół smyczkowy i zespół instrumentów dętych. W niedzielę Orkiestra ZZK obchodziła uroczysty jubileusz, w którym wzięli udział przedstawiciele DOKP oraz różnych instytucji i organizacji masowych. (red.), Jubileusz Orkiestry ZZK, „Dziennik Polski” 4 VIII 1953

2 VIII 1953
Kino Uciecha*, godz. 16, 18.15, 20.30
* ul. Bohaterów Stalingradu 16
Premiera krakowska filmu włoskiego L. Viscontiego Najpiękniejsza / Bellissima (1951) z Anną Magnani w roli głównej, z muzyką Franco Mannino i z udziałem mediolańskiej Orkiestry i Chóru RAI pod dyrekcją F. Ferrary

(…) Anna Magnani gra w tym filmie rolę beczki dynamitu eksplodującej w niemalże każdej scenie wartkim potokiem nabrzmiałych wściekłością i rozgoryczeniem słów. (…) Leon Bukowiecki, Na ekranie: Najpiękniejsza, „Dziennik Polski” 7 VIII 1953

(…) Film jest koncertem gry aktorskiej Anny Magnani. (…) Jak i inne filmy realistyczne szkoły włoskiej fragment prawdziwego życia. (…) Stefan Morawski, Z ekranu: Najpiękniejsza, „Gazeta Krakowska” 11 VIII 1953

jest cenną pozycją, gdyż ukazuje

2 VIII 1953
Teatr Satyryków, godz. 19.15
* prem. 20 VI 1953
Zadry i kadry. Wznowienie* III programu TS

Trzeci program krakowskiego Teatru Satyryków pozwala już dokładnie zorientować się w dorobku tej sceny, która zajęła tak odrębną pozycję w dziedzinie kultury naszego miasta. W ostatnich latach jesteśmy świadkami dużej aktywności grupy krakowskich satyryków. Ale nie mieli oni dotychczas stałego warsztatu teatralnego – od blisko roku lukę tę wypełnia z powodzeniem scena przy także wychowawczynią ul. Grzegórzeckiej. (…) Nowa scenka stała się odtwórczych talentów, szkołą młodych sił. (…) Ilustracją tego faktu jest bieżący program, w którym młode siły aktorskie święcą prawdziwe sukcesy. Na doskonały pomysł wpadło kierownictwo teatru, angażując jako reżysera świetnego aktora Kazimierza Szuberta. Nadał on całości piękny szlif, odpowiednie tempo, a z sił aktorskich wydobył maksimum możliwości. (…) Sukcesami programu nazwać trzeba ponadto „Album z gwiazdami” Kerna w subtelnej interpretacji pieśniarskiej Jerzego Komorowskiego, numer taneczny Krystyny Marynowskiej, która śpiewa równocześnie krakowskie kuplety (…); Leszek Szymocha jest doskonały w piosence charakterystycznej „Przyszedł Jasio do okienka”. Wykonawczyni piosenek Hanna Dylążanka dysponuje głosem o miłej barwie i zyskuje szczery i gorący aplauz widowni. (…) Bardzo żywe oklaski zbierają zasiadający przy fortepianach Henryk Krakowiak i Marian Radzik. Szczególnie podoba się publiczności świetna parodia Radzika na temat „Umarł Maciek”. (…) Jarosław Janowski, Z teatru: „Zadry i kadry” – trzeci program Teatru Satyryków, „Echo Krakowskie” 15 VIII 1953

„Pierwsze koty za płoty” – mówiło się po pierwszym programie krakowskiego Teatru Satyryków, licząc na drugi. „Do trzech razy sztuka” – mówiono po drugim, licząc na trzeci. Tym razem wreszcie nie przeliczono się. Trzeci program (…) przynosi już posmak i zapowiedź dobrego kabaretu artystycznego, posiada niektóre prawdziwe cechy specyficznego gatunku twórczości estradowej. (…) U Leszka Szymochy trzeba zanotować dalszy postęp. Piosenkę „Przyszedł Jasio do okienka...” wykonał z ładnym umiarem i kulturą. Wiele ujmującego wdzięku mają piosenki Jerzego Komorowskiego, ale piosenkarz ten powinien przezwyciężyć manekinową trochę sztywność sylwetki. Nowym nabytkiem – w bogato tym razem reprezentowanym dziale piosenki – jest Hanna Dylążanka, której głos ma piękną nośność, dynamikę i głęboki liryzm. Nie towarzyszy mu jednak ekonomia i dyscyplina ruchów, które są u Dylążanki i nieopanowane. (…) Nie zapominajmy o akcesoriach: o dekoracjach i kostiumach Eugeniusza Bożyka oraz o opracowaniu muzycznym Mariana Radzika, którego fortepianowym partnerem jest Henryk Krakowiak. W tym wypadku nie są to tylko akcesoria lecz nieodzowna składowa część przedstawienia, współtworząca jego sukces. Ale sukces ten zobowiązuje. Zbliża się czwarty program Teatru Satyryków, który powinien oznaczać dalszy etap jego rozwoju i ostateczne przełamanie kryzysu. Proponuję nawet już tytuł: „Program czwarty – to nie żarty”. Henryk Vogler, O Teatrze Satyryków – po raz trzeci, „Życie Literackie” 16 VIII 1953

jeszcze niezrównoważone

W wiedeńskim filmie pod tytułem „Zagubione melodie” jest doskonała scena z instrumentem-automatem, który został w ten sposób skonstruowany, że natychmiast wychwytuje plagiaty muzyczne odtwarzanej kompozycji. Scena ta przypomniała mi się ostatnio podczas spektaklu „Zadry i kadry”. Bo przecież gdyby zainstalowano w krakowskim Teatrze Satyryków podobnie pomysłowy automat, to na pewno miałby on nie mało roboty: co chwila musiałby sygnalizować plagiaty artystyczne i oklepane, wyświechtane tematy. (…) Warto dodać kilka słów o muzyce i piosence, które w teatrze satyrycznym niepoślednią odgrywają rolę. Jednak sprawa wygląda tu nieszczególnie – tak pod względem melodii i tekstów, jak i wykonania śpiewaków (śpiew Haliny Dylążanki nieco monotonny, zaś Jerzemu Komorowskiemu wyraźnie nie wychodzą jego piosenki miłosne…). Dziwna sprawa: J. L. Kern jest niewątpliwie doskonałym satyrykiem, podobnie jak A. Kluczniok muzykiem; a jednak ich piosenka „Album z gwiazdami” jest rozwlekła i niemelodyjna. Natomiast przyjemne są piosenki „Na ustronnej ławeczce” (M. Załucki, M. Radzik) oraz „Piosenka z złącznikiem” (Z. Gozdawa, W. Stępień). Gdy mowa o muzyce, trudno pominąć pianistów- akompaniatorów: Mariana Radzika i Henryka Krakowiaka. Partie fortepianowe wykonują oni bez zarzutu i wszystko byłoby dobrze, gdyby pamiętali, że siedząc między widownią a estradą stanowią integralną część spektaklu. Zdają się o tym zapominać, gdyż… ziewają, patrzą na zegarki, zdradzając od czasu do czasu wyraźne oznaki nudy (co prawda widzieli ten spektakl kilkadziesiąt razy, ja tylko jeden raz – i przyznam się, że też kilkakrotnie ziewnąłem, ale mimo wszystko…). (…) Oskar Stefański, Z teatrów krakowskich: Stępione ostrze satyry, „Tygodnik Powszechny” 11 X 1953

8-9 VIII 1953 – Warszawa
W finale II Ogólnowojskowego Przeglądu amatorskich zespołów artystycznych I m. zdobył zespół Bydgoskiego Okręgu Wojskowego, II m. – zespół Krakowskiego Okręgu Wojskowego, III m. – zespół Marynarki Wojennej.

(…) Obraz doskonałych tańców góralskich wykonanych w drugim dniu Ogólnowojskowego Przeglądu amatorskich zespołów artystycznych publiczność na długo zachowa w pamięci, tym bardziej, iż ich wykonawcami byli… nasi słynni mistrzowie narciarstwa: w zespole CWKS występował m. in. dwukrotny akademicki mistrz świata, kilkakrotny mistrz Polski, olimpijczyk – Józef Marusarz. (…) (grt) [ Barbara Gemrot ], Dziarskie tańce góralskie porwały widzów na Ogólnowojskowym Przeglądzie Amatorskich zespołów artystycznych, „Echo Krakowskie” 8 VIII 1953

W Warszawie zakończył się II Ogólnowojskowy Przegląd zespołów artystycznych, który poprzedziły eliminacje setek zespołów chóralnych, tanecznych, muzycznych i recytatorskich we wszystkich jednostkach i garnizonach Wojska Polskiego. (…) Trzeba podkreślić znaczne podniesienie się wartości ideologicznej i poziomu artystycznego repertuaru poszczególnych zespołów. Uwidoczniło się to głównie w tańcach ludowych. (…) Przegląd był dowodem umasowienia ruchu amatorskiego i

objął poważną liczbę pododdziałów. Twórczość artystyczna w kompaniach mimo, że znajduje się w początkowym okresie rozwoju, ma jednak wyraźne tendencje dalszego umasowienia i podniesienia poziomu artystycznego. (…) Omawiając braki II Przeglądu, trzeba wskazać przede wszystkim na niedostateczne wykorzystanie tradycji kultury narodowej. Dawał się zarazem zauważyć brak zdrowego, żołnierskiego humoru i ciętej satyry, a przecież powinny one odegrać dużą rolę w życiu żołnierza. Będąc w Warszawie żołnierze-artyści mogli wymienić swoje doświadczenia – wracają teraz do swoich jednostek, gdzie z nową energią i zapałem będą pomagać dowództwu w rozwijaniu amatorskiej twórczości artystycznej. Zygmunt Konopski, II Przegląd wojskowych zespołów artystycznych, „Życie Literackie” 23 VIII 1953

9 VIII 1953
Park Jordana, godz. 11
Wielka loteria fantowa i festyn ludowy

Podczas licznych konkursów, zabaw, gier i wyścigów dla dzieci i rodziców koncertowało 5 orkiestr dętych, prezentowano też najnowsze nagrania płytowe; festyn zakończyła ludowa zabawa taneczna z Orkiestrą Kazimierza Turewicza.

1-31 VIII 1953

Czy wiecie czym różnią się od zwykłych płyt gramofonowych płyty mikrorowkowe, które już niedługo ukażą się w sprzedaży? Czy słuchaliście może kiedy całej „Niedokończonej symfonii” Schuberta odtworzonej z jednej, normalnej wielkości wolnoobrotowej płyty mikrorowkowej? (…) Przed trzema miesiącami powstał w Warszawie Zakład Nagrań Dźwiękowych, który zajmuje się wyborem i oceną przeznaczonych do nagrania utworów, kieruje pracą specjalnie zorganizowanego kolektywu kompozytorów, literatów i wykonawców, no i przede wszystkim utrwala na taśmie magnetofonowej melodie, które później zostają w mechanicznym procesie przeniesione na płyty. Ta młoda placówka kulturalna może już dziś poszczycić się nie lada dorobkiem: nagraniem moniuszkowskiej „Halki” i koncertu moskiewskiego wykonanego przez artystów polskich w obecności Józefa Stalina. (…) 15 płyt z „Halką” i 17 płyt z koncertem moskiewskim ukaże się w sprzedaży w ozdobnych kasetach jeszcze w październiku tego roku. (…) Bogate i ciekawe są plany pracy Zakładu Nagrań Dźwiękowych. (…) Nie zapomniano też o muzyce popularnej i tanecznej. Tu wspomnieć trzeba o nowej formie współpracy ZND z kompozytorami i autorami tekstów, która jak dotąd daje doskonałe wyniki. Mianowicie, utworzono 10 dwuosobowych kolektywów, w skład których wchodzi jeden kompozytor i jeden pracujący z nim „tekściarz”. Utwory napisane przez kolektyw wykonuje nowo powstała Orkiestra taneczna Stefana Rachonia. (…) Już w najbliższych miesiącach nabyć będziemy mogli około 100 nowych płyt z muzyką taneczną w nagraniu orkiestr J. Cajmera i J. Haralda, chóru Czejanda, J. Godlewskiej, M. Fogga i A. Boguckiego. Ukażą się też w sprzedaży nagrania popularnych piosenek: „Wio, koniku”, „Daleko, daleko”, „Człowiek” i „Na strażnicy”. (…) Oprócz wielu nowości muzycznych Zakład Nagrań Dźwiękowych przygotowuje również i nowości techniczne. W przyszłym roku rozpocznie się produkcję płyt mikrorowkowych. Wprowadzenie mikrorowka zaoszczędza

połowę miejsca i pozwoli na nagrywanie na jednej płycie zamiast dwóch – czterech utworów. Prowadzi się również próby z płytami mikrorowkowymi wolnoobrotowymi. Na każdej takiej płycie można utrwalić utwór, którego czas wykonania przekracza nawet 45 minut. (…) Andrzej Nowaliński, Słynny koncert moskiewski nagrany zostanie na płyty. Nowości muzyczne i nowości techniczne Zakładu Nagrań Dźwiękowych, „Echo Krakowskie” 1 VIII 1953

i chodzenia po specjalnie do

Dlaczego usunięto podium taneczne i zlikwidowano występy artystyczne na Małej Polanie w Lesie Wolskim? Odpowiedź nie wydaje się trudna. Teren Małej Polany i Panieńskich Skał, wraz z północno-wschodnim cyplem Lasu Wolskiego, o powierzchni przekraczającej 6 ha, jest już de facto od roku 1930 uważany za rezerwat, a Ministerstwo Leśnictwa przygotowuje jego formalno-prawne uznanie. (…) Rezerwat „Panieńskie Skały” jest jedynym zachowanym w Krakowie skrawkiem lasu naturalnego (…), stanowi oryginalny przykład zanikającego już zupełnie krajobrazu naturalnego, „niepoprawionego” przez człowieka. W dążeniu do utrzymania i trwałego zachowania tych wartości, opieramy się na obowiązujących przepisach, które zakazują dokonywania jakichkolwiek zmian w naturalnym charakterze, wznoszenia wszelkiego rodzaju budowli tego celu przeznaczonych ścieżkach i miejscach wypoczynku. (…) Dlatego koniecznością staje się zaniechanie urządzania na terenie rezerwatu imprez skupiających wielkie masy ludzkie, co powoduje wydeptywanie zieleni. Rozmiary powstających w ten sposób zniszczeń potęguje jeszcze niewłaściwe zachowanie, bezmyślność, a także i niestety wandalizm jednostek. (…) Chcemy oczywiście, aby urządzano i przedstawienia na wolnym powietrzu, wesołe i beztroskie zabawy, festyny i kiermasze. Władze ochrony przyrody i planowania miasta przewidują przeznaczenie na ten cel atrakcyjnych terenów, odpowiednio wyposażonych w urządzenia do zabaw, punkty zbiorowego żywienia, pijalnie wód itd., położonych zarówno w obrębie miasta, jak i poza jego granicami (Krzemionki, Skały Twardowskiego, Sikornik, Park Zakładów Sodowych w Borku Fałęckim, projektowany Centralny Park Kultury i Wypoczynku miedzy Krakowem a Nową Hutą). (…) Tak więc troskliwa wzmianka w „Dzienniku Polskim” o usunięciu estrady tanecznej z ostatniego skrawka naturalnego lasu w Krakowie stała się przypomnieniem, że rezerwat należy chronić, a estradę zmontować na innym miejscu, gdzie odpoczywające i bawiące się masy mieszkańców nie będą odbierać przykrych wrażeń na widok niszczonych drzew i krzewów zabytkowego terenu – inż. arch. Stanisław Załubski, Pracownia Planu Ogólnego Krakowa Z listów do Redakcji: W sprawie zlikwidowania występów artystycznych na Małej Polanie w Lasku Wolskim, „Dziennik Polski” 5 VIII 1953

imprezy o charakterze masowym: widowiska

Krakowska Orkiestra i Chór Polskiego Radia przedterminowo wykonały zobowiązania podjęte z okazji Święta Pracy, uczestnicząc w dwóch akademiach 1-Majowych i dając siedem koncertów w zakładach pracy Krakowa i Nowej Huty. Z okazji 5-lecia istnienia zespołu pracownicy orkiestry i chóru zobowiązali się też urządzić do końca roku dwadzieścia koncertów dla świata pracy. Zobowiązanie to wykonano przedterminowo już w dniu 30 czerwca br. Ponadto na taśmie magnetofonowej nagrane zostały opery „Straszny dwór” i „Flis” S. Moniuszki oraz „Krakowiacy i górale” J. Stefaniego, a także liczne pieśni masowe i ludowe, utwory muzyki popularnej i operowej. (red.), Dobrze pracuje Orkiestra i Chór Polskiego Radia, „Dziennik Polski” 5 VIII 1953

„Krakowiacy” przebywali w lipcu na Wybrzeżu. (…) Zaraz po przyjeździe wzięli udział w imprezie na boisku Budowlanych, a następnie wystąpili u stoczniowców. (…) Wielki sukces

odnieśli również w Gdyni, gdzie dali dwa przedstawienia dla Marynarki Wojennej. Zespół wystąpił także w Operze Leśnej w Sopocie. (red.), Duże zainteresowanie wzbudziły na Wybrzeżu występy „Krakowiaków”, „Echo Krakowskie” 8 VIII 1953

Przed kinem Wanda stoi długa kolejka – grają „Zagubione melodie”. Kolejka szybko posuwa się naprzód, kasjerka pracuje sprawnie. Ale tocząca się obok rozmowa zwróciła moją uwagę: – Może pani by mi kupiła dwa bilety…? – powiedziała jakaś kobieta do osoby stojącej w kolejce i podała jej 10 zł, po czym prędko odeszła na bok. Osoba trzecia zwróciła się do stojącej w kolejce: – Proszę nie kupować tych biletów… Znam z widzenia tamtą panią – ona handluje biletami, sprzedaje je potem po 10 zł… (…) (red.), Idąc ulicami Krakowa: Spekulantka pod kinem, „Echo Krakowskie” 8 VIII 1953

Te piosenki, które Jadwiga przyniosła do zespołu „Śląsk” były starsze od wszystkich ludzi w Koniakowie. Śpiewały je pokolenia pracowitych koronczarek spod Ochodzicy i Solowego Wierchu, a małe dziewuszki podchwytywały melodię i słowa. Dla Jadwigi były te piosenki jak powietrze – wszędzie obecne i potrzebne. Śpiewała je głosem mocnym i czystym jak górski kryształ. Kochała je i dlatego zgłosiła się na eliminacje do zespołu. (…) Kandydatów do zespołu były tysiące, eliminacje trwały już od lutego, odsiew był obfity. Komisja uważała za sukces, gdy spośród stu dziewcząt i chłopców ośmioro nadawało się do chóru. (…) Selekcja była surowa – chór ma reprezentować najlepsze możliwości głosowe Śląska. (…) Badacze dziejów folkloru śląskiego wydobędą z przeszłości, zanotują i utrwalą niejedną starą pieśń i jak ważkie ogniowo wiąże przeszłość z niejedno nowe nazwisko. Każde z nich teraźniejszością. Z ich zbiorów będzie czerpał zespół „Śląsk” jak z bogatego skarbca, do którego wniosą świeże zasoby dzisiejsi, przygotowani naukowo, badacze folkloru. (…) Wykład skończył się, profesor odjechał do Stalinogrodu. Jadwiga długo myślała nad wszystkim, co usłyszała na wykładzie. Wiedziała już o czym napisze do domu: opowie wszystko, co usłyszała dzisiaj. I może przecież przekona rodzinę, że powinna zostać w Koszęcinie, gdzie pracuje się naprawdę – nad utrwaleniem i rozwojem tego, o co lud śląski walczył przez pokolenia z królami, z książętami, z hitlerowskim terrorem, który runął obalony przez historię, a słowo polskie i piosenka pozostały, bo lud został. Maria Klimas-Błahutowa, Dziewczyna o białym głosie, „Życie Literackie” 23 VIII 1953

„Chór Echo dziś na ogólnym bezrybiu chórów jest w Polsce najlepszym obecnie zespołem wokalnym, a zapowiada się pod względem materiałów głosowych i muzycznej inteligencji członków na jeden z lepszych chórów europejskich, bo niewiele brakuje mu już do zrównania się z chórem morawskich nauczycieli, uchodzącym za wzór chóru męskiego…” – pisał po pierwszym koncercie „Echa” krakowskiego w dniu 20 marca 1920 r. Bolesław Wallek- Walewski. I dalej: „Uprawianie kultu chórowej muzyki musi być w Polsce poczytywane za zasługę większą, niż się komuś mogłoby wydawać, bo zanim miasta polskie zdobędą się na teatry operowe i orkiestry symfoniczne, chóry uprawiane racjonalnie i na wyższym poziomie skupiać będą rzesze muzykalnych amatorów, spośród których niejeden talent prawdziwy wylecieć może na szerszy lot artystyczny”. Znamienne słowa zasłużonego kompozytora, propagatora polskiej pieśni ludowej – chciałoby się rzec: prekursora polskiej pieśni masowej – są i dziś jeszcze aktualne, choć Polska Ludowa stworzyła warunki działalności dla 84 teatrów, 5 oper, 3 operetek oraz 14 filharmonii i orkiestr symfonicznych (podczas gdy w okresie dwudziestolecia międzywojennego działało tylko 47 teatrów, 2 opery i 4 filharmonie). (…) Również i nasze robotnicze amatorskie chóry i orkiestry podejmują już w wyniku paroletniej szerokiej akcji upowszechniania kultury w Polsce Ludowej – poważne zadania repertuarowe: na przykład Chór Wojewódzkiego Domu Kultury w Stalinogrodzie opracował wspólnie z Filharmonią Śląską „Dziewiątą Symfonię” Beethovena, chór męski Związku

Zawodowego Kolejarzy opracował z Operą poznańską partie chóralne z „Borysa Godunowa” i z „Buntu Żaków” (…), również krakowski zespół śpiewaczy „Echo” (będący od dwóch lat zespołem reprezentacyjnym WDK ZZ w Krakowie) oraz doskonały Chór żeński „Akord” (także WDK ZZ w Krakowie) występowały w jednym z ostatnich koncertów Filharmonii Krakowskiej – koncercie moniuszkowskim, wykonując po mistrzowsku partie chóralne ze „Strasznego dworu”, „Halki” i „Rokiczany”. (…) Trzeba tu zaznaczyć, że w pionie Zjednoczenia „Echo” zajęło pierwsze miejsce w konkurencji krajowej chórów męskich. (…) Doszliśmy obecnie – przy 3500 amatorskich zespołów muzycznych – do etapu, kiedy wydzielamy specyfikę repertuarową zarówno i najlepszych robotniczych orkiestr i chórów (górników, hutników, transportowców). Należy zatem oczekiwać, że odpowiednie decyzje przydzielenia jednemu z naszych najlepszych chórów specjalnych zadań śpiewaczych – zostaną wkrótce podjęte. Tego właśnie „Echu” serdecznie życzymy. Leokadia Kałuska, Co dalej z krakowskim Chórem „Echo”?, „Życie Literackie” 23 VIII 1953

ludowych chórów regionalnych,

jak

(…) Wyrazem przyjaźni zawartej między „Krakowiakami” a Stocznią Gdańską był wpis w księdze pamiątkowej zespołu: „Wasz występ wykazał wysoki poziom artystyczny i wskazał naszej załodze, co można osiągnąć w pracy zespołowej. Załoga Stoczni Gdańskiej gratuluje sukcesów osiągniętych na polu pracy kulturalno-oświatowej”. (…) (WW), Sukcesy Zespołu „Krakowiacy” na Wybrzeżu, „Dziennik Polski” 23-24 VIII 1953

(…) Przed miesiącem „Krakowiacy” wyjechali do Gdańskiego Zakładu Doskonalenia Rzemiosła na kurs, który pogłębił ich wiadomości społeczno-polityczne i artystyczne. W tym czasie wystąpili w sopockim Grand Hotelu ze specjalnym przedstawieniem dla gości zagranicznych. (… ) Z okazji oddania do eksploatacji nowej jednostki morskiej – nowoczesnego statku M/S „Kopernik” – dali specjalne przedstawienie dla załogi Stoczni Gdańskiej. (…) Dla społeczeństwa Wybrzeża odbyły się dwa występy w Operze Leśnej w Sopocie, które ściągnęły 8 tysięcy widzów. (…) (WW), Krakowscy robotnicy-artyści święcili sukcesy na Wybrzeżu, „Gazeta Krakowska” 25 VIII 1953

Wrzesień

1 IX 1953
* Nowa Huta – os. C-2
Otwarcie nowohuckiego Ogniska Muzycznego*

Z dniem 1 września otwarto w Nowej Hucie Ognisko Muzyczne, w którym uczyć się będzie około 140 dzieci. Ognisko korzysta z sal Szkoły Podstawowej nr 81. (…) Do dnia dzisiejszego zapisało się już 100 dzieci, i to na różne sekcje: gry na fortepianie, skrzypcach, gitarze, wiolonczeli, akordeonie i instrumentach dętych. Otwarcie Ogniska Muzycznego powitali z radością mali i dorośli mieszkańcy Nowej Huty. (red.), Jest już Ognisko Muzyczne w Nowej Hucie, „Dziennik Polski” 11 IX 1953

5 IX 1953
Kino Warszawa, godz. 15.45, 17.45, 19.45
Kino Stal, godz. 16, 18, 20
Kino Uciecha, godz. 16.15, 18.15, 20.15
„Dni Filmów Polskich”: premiera krakowska komedii J. Rybkowskiego i J. Fethkego Sprawa do załatwienia, z muzyką Zygmunta Wiehlera i piosenkami śpiewanymi przez Marię Koterbską i Juliana Sztatlera [18]

Wszyscy odczuwaliśmy i nadal odczuwamy brak komedii filmowej. (…) Ludzie chcą się śmiać, ale zadaniem komedii jest umieć pokierować tym śmiechem. (…) Siła „Sprawy do załatwienia” – nowej komedii filmowej, która weszła na nasze ekrany w ramach tegorocznych „Dni Filmów Polskich” – tkwi przede wszystkim w charakterystyce postaci, które gra wspaniale Adolf Dymsza w ośmiu różnych maskach. Cóż to są za postacie? To ci, którzy wlokąc za sobą bagaż starych burżuazyjnych nawyków, myśli i sposobów postępowania utrudniają życie innym. Są to postacie typowe, znane nam z codziennego doświadczenia. Jedne z nich – spekulanci, plotkarze i bikiniarze – są tak groźne, że wymagają interwencji milicji, (…) Przemawiają bardzo i do oka, i do ucha widoki warszawskiej ulicy i piosenki o Warszawie. Stanowią one – chyba bardziej niż dwójka pozytywnych bohaterów – pozytywną stronę scenariusza. W nich uwypukla się radość życia i rozmach budowy, których nie zdołają zagłuszyć – ani plotkarze, ani bikiniarze. (…) Stefan Morawski, „Sprawa do załatwienia”. Nowy film produkcji polskiej, „Gazeta Krakowska” 8 IX 1953

(…) – długiego wychowawczego oddziaływania.

inne zaś

(…) „Sprawa do załatwienia” jest filmem świetnym we fragmentach (dobre pomysły scenarzystów, Dymsza, Kwiatkowska, muzyka Wiehlera), krótkie odcinki tego filmu mogłyby wejść do złotej antologii komedii filmowej. Cały film nie ma po temu, niestety, żadnych szans. (…) Jerzy Płażewski, Sprawa do odfajkowania, „Życie Literackie” 13 IX 1953

(…) W polskich filmach – od „Zakazanych piosenek” aż do „Żołnierza zwycięstwa” – nie można dopatrzyć się założeń repertuarowych, gdyż z powodu niewielkiej ich ilości prawie każdy film poświęcony jest innemu zagadnieniu, prawie każdy jest jedyny i niepowtarzalny w swym gatunku. To samo zjawisko widzimy raz jeszcze obecnie, oglądając „pierwszy polski film satyryczny” zatytułowany „Sprawa do załatwienia”. Dla jego zrealizowania zwrócono się do takich piór jak Grodzieńska, Stępień i Gozdawa – filarów Syreny, a później Teatru Satyryków. (…) Niestety, autorzy w pewnej mierze zawiedli. Zbiór skeczów, który powiązano speakerką i przepleciono plenerem ma znacznie więcej cech teatralnych niż filmowych. (…) Wszędzie tam, gdzie speakerka jest dowcipna – jest ona potrzebna i pożyteczna, ale tam gdzie przybiera ton mentorski (…) staje się całkowicie zbyteczna. Sam wygląd referenta Banasińskiego, bikiniarza czy sprzedawcy herbaty rozsiewającego plotki o „schińczykowieniu” Warszawy wystarcza, aby ocenić tego rodzaju typy. (…) Komedia satyryczna ma prawo być równocześnie komedią muzyczną, ubarwioną tańcami, o ile jedno i drugie zostało wplecione w akcję w sposób logiczny. Piosenka o „Zakochanym w Warszawie” została dobrze i trafnie użyta jako akompaniament akcji w pierwszych scenach filmu i w sposób miły dla ucha powtórzona pod koniec. Natomiast piosenka śpiewana w środku filmu jest oderwana od treści i – mimo swojej melodyjności – stanowi wstawkę typu sceniczno-estradowego. (…) Gorzej przedstawia się wstawka taneczna. Zaangażowano do niej najwybitniejsze siły – Bittnerównę i Parnella, ale układ tańca jest całkowicie nie filmowy. (…) Ma więc ten film niejedno potknięcie, ale ma też atuty, z których pierwszym jest Adolf Dymsza. I w tym wypadku niezupełnie słusznie postąpili scenarzyści, dając artyście nadmiar ról – (…) figura i wiek aktora nie kwalifikowały go na przykład do postaci „bikiniarza z plerezą”. I w tej krótkiej scenie gra dobrze, ale odbiega, nie ze swej winy, daleko od typków do dzisiaj jeszcze spotykanych. (…) Leon Bukowiecki, Na ekranie: I znów coś nowego…, „Dziennik Polski” 13-14 IX 1953

(…) Śmiałość i oryginalność scenariusza należy zaliczyć na dobro twórców tego filmu. Ale każde odchylenie od utartych szlaków i form artystycznych pociąga za sobą pewne niebezpieczeństwo, którego i autorom „Sprawy do załatwienia” nie udało się uniknąć. Bo co stanowi specyficzną cechę tej komedii – to jej wodewilowy nieco charakter. (…) Słowem – „Sprawa do załatwienia” to szereg pomysłowo powiązanych fragmentów wodewilowych, nie zaś w pełnym tego słowa znaczeniu zwarta akcja komediowa porywająca nas sugestywną wymową ukazanych postaci. Ale z tej oryginalnej formy filmu wypływają jego duże walory satyry społecznej. Śmiech, jaki film ten budzi, ma wartość nie tylko rozrywkową – ma walory wyższe, utylitarne. Bo śmiejąc się z doskonale odtwarzanych przez Dymszę bikiniarzy, kelnerów czy szoferów taksówek, potępiamy równocześnie „przeszkadzaczy” i różne bolączki otaczającej nas rzeczywistości. (…) Film jest artystycznym sukcesem Adolfa Dymszy, który tworząc osiem sugestywnych, a tak różnorodnych kreacji, daje nam próbkę szerokich możliwości swego warsztatu aktorskiego. (…) Pomysłowo zostały tu wplecione czysto artystyczne „wstawki”:

przodownica Zosia, zwiedzając warszawski gmach „Telewizji”, przypadkowo ogląda nagraną na taśmę scenę z baletu Parnella oraz słyszy piosenkę Z. Wiehlera – w przyjemnym wykonaniu Marii Koterbskiej i Juliana Stattlera. Należy podkreślić bardzo piękny pod względem kompozycji choreograficznej taniec Barbary Bittnerówny i Feliksa Parnella. (…) Przyjemna jest również piosenka wykonana przez naszych niewątpliwie najlepszych piosenkarzy, na tle świateł MDM-u. Szkoda tylko, że tak mało jest w tej komedii – która powinna przecież pulsować muzyką – wesołej, naprawdę dobrej piosenki… (stef.) [ Stefan Morawski ], Z ekranu: „Sprawa do załatwienia”, „Tygodnik Powszechny” 20 IX 1953

(…) Słowa uznania należą się kompozytorowi tła muzycznego Z. Wiehlerowi. Za to tekst piosenek daleki jest nie tylko od poezji, ale od jakiejkolwiek pomysłowości. Piosenki wyraźnie wykonują Koterbska i Stattler. Ale przyjemnie – jak to się mówi – prezentującą się Koterbską „dubluje” na ekranie aktorka bez żadnych rzucających się w oko walorów. Cóż to znowu za pomysł?! Czy to może w myśl zasady, że jeden człowiek ma f o t o g e n i c z n y głos, a drugi nos? Kto dziś na świecie wierzy w teorię fotogeniczności? Sprawa jest już naprawdę dawno załatwiona: nie sztukować! (…) Stefan Otwinowski, Sprawa jeszcze nie załatwiona, „Życie Literackie” 27 IX 1953

10 IX 1953
Teatr Amatorski „Nurt”, godz. 19
Gościnny występ Teatru Satyryków z programem Zadry i kadry
14-15 IX 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
Przygoda na estradzie – wieczór humoru i rozrywki. Koncerty Orkiestry Władysława Rossy
18-20 IX 1953
Teatr im. J. Słowackiego, godz. 19.15
Występy Reprezentacyjnego Zespołu Pieśni i Tańca Chińskiej Republiki Ludowej
∗ ∗ ∗

Występy Zespołu Pieśni i Tańca Chińskiej Republiki Ludowej były w życiu kulturalnym Krakowa wydarzeniem pierwszej wagi. Zainteresowanie dla chińskiej muzyki, tańca i teatru, pamięć świetnych występów Młodzieżowego Chińskiego Zespołu Artystycznego przed dwoma laty oraz wiadomości o sukcesach artystów chińskich na Festiwalu w Bukareszcie (przyjechali oni do Polski prosto z Bukaresztu), to wszystko sprawiło, że chętnych obejrzenia

widowiska było znacznie więcej niż mogła pomieścić sala Teatru Słowackiego. (…) Czym przyciąga nas sztuka chińska? Przede wszystkim swoją odmiennością w stosunku do naszej, „innością” swych form i treści. (…) Największy entuzjazm wywołały na sali nie utwory „zeuropeizowane”, lecz właśnie typowo chińskie, wywodzące się w prostej linii z folkloru, posługujące się autentycznymi formami wyrazu, oryginalnymi instrumentami ludowymi. (…) W zdumienie wprawiło też bardzo trafne stylistycznie opracowanie przez chińskiego dyrygenta pieśni polskich z repertuaru „Mazowsza” – „Szła dzieweczka” i „Hej przeleciał ptaszek”. (La), Piękna i bogata sztuka. Po występach Zespołu Pieśni i Tańca Chińskiej Republiki Ludowej, „Dziennik Polski” 23 IX 1953

(…) To, co najwięcej „brało” widza, to fakt, że całość tego barwnego występu oparta była na ludowym nurcie kultury wielkiego, półmiliardowego narodu. Pieśni śpiewane przy różnych okazjach, tańce, pantomimy – wszystko to przepojone elementami ludowego zwyczaju, odnosi się do podań lub pracy, do obrzędu lub zabawy, stanowiących ogniwa życia chińskiego chłopa i robotnika. (…) Całość widowiska była pięknie i umiejętnie skomponowaną gamą wrażeń, wszystko było opracowane i obmyślone – i stroje, i elementy dekoracji, i gest, i sam tok spektaklu, w którym przeplatały się różne części składowe sztuki: od śpiewu chóralnego do tańca, od solówek do wielkich scen zbiorowych. (…) Poza trzema normalnymi przedstawieniami dał zespół występ dodatkowy – specjalnie dla przodowników pracy. (…) Organizacja wszystkich występów prowadzona przez krakowską Delegaturę „Artosu” była wzorowa. Na marginesie należy jednak dodać, że rozdział biletów budził duże zastrzeżenia. Walki, jakie ludzie krakowskiego świata sztuki – śpiewacy, muzycy, literaci, plastycy, aktorzy – musieli staczać, aby dostać się na chińskie występy, powinny wzbudzić u czynników kulturalno-społecznych poważne zastanowienie i wyciągnięcie odpowiedniej nauki na przyszłość. Witold Zechenter, Występy Zespołu Pieśni i Tańca Chińskiej Republiki Ludowej, „Echo Krakowskie” 24 IX 1953

Społeczeństwo krakowskie miało możność zapoznać się znowu z tańcem i pieśnią wielkiego chińskiego narodu. Młodzi artyści dali interesujący przegląd sztuki klasycznej i współczesnej. (…) Olśniewa przede wszystkim taniec. Ruchu, ewolucji jest na scenie bardzo dużo. (…) Najbardziej zbliżony do naszych układów był fragment „Dziewczęta zbierające herbatę” – korowód, praca, prosty rysunek ewolucji. Również „Taniec lotosu” opiera się na stosowanym i u nas pomyśle kostiumowym. Technika taneczna w korowodach przypomina drobny, lekki krok baletnic gruzińskich. (…) Na pograniczu choreografii i cyrku umieścić by należało „Taniec jedwabi”. (…) Obok pieśni własnych chór wykonał także piosenki polskie. Młody pianista błysnął techniką w Chopinie. Wszystkim wykonawcom publiczność zgotowała serdeczną owację. (…) S. O. [ Stefan Otwinowski ], Taniec i pieśń narodu chińskiego, „Życie Literackie” 27 IX 1953

19 IX 1953
Kombinat Huty im. Lenina, godz. 18
Przy sobocie po robocie. Koncert Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia

Z Orkiestrą pod dyrekcją Stanisława Hasa wystąpili soliści: Wanda Frogni, Anna Wenzel i Włodzimierz Kotarba.

19 IX 1953
Teatr Młodego Widza, godz. 19.15
Tor przeszkód. Premiera wodewilu sportowego Ewy Szumańskiej i Stefana Łosia, w inscenizacji i reżyserii Marii Biliżanki, z muzyką i piosenkami Anny Kitschmann, z choreografią Zofii Lubartowskiej i scenografią Eugeniusza Wańka

(…) Wodewil sportowy Szumańskiej i Łosia jest bodajże drugą po wojnie sztuką polską o tematyce młodzieżowej. (…) Niestety, sztuka jest napisana naiwnie, blado. (…) Zapewne zostało w „Torze przeszkód” trochę klimatu dawnego wodewilu. (…) W tym kryje się jedna z tajemnic powodzenia tego wodewilu u publiczności „dorosłej”. Łatwe schemaciki psychologiczne, zupełny brak jakichkolwiek sugestii myślowych – w połączeniu z piosenkami, muzyką, tańcem, są bardzo lekkostrawne i wcale nie sugerują ze sceny jakichkolwiek problemów współczesności, można ich spoza tych schemacików nie dostrzegać i mieć tylko, jak to niektórzy powiadają, trzy godziny oderwania i wypoczynku. (…) Ilustrację muzyczną napisała Anda Kitschman. O takiej muzyce zwykło się mówić, że – ładna. Zygmunt Greń, Tor bez przeszkód, „Gazeta Krakowska” 22 IX 1953

(…) Opracowanie muzyczne Andy Kitschman było jedną z najmocniejszych stron przedstawienia: muzyka i piosenki bardzo sprężyście rytmizowały bieg wypadków. Oczywiście, nie zabrakło i tańców. (…) Publiczność bawiła się bardzo dobrze i nie ulega wątpliwości, że „Tor przeszkód” będzie dziś na każdej scenie przyjmowany z zasłużoną satysfakcją odbiorców i – kasy teatralnej. Henryk Vogler, „Tor przeszkód” czyli o pewnym przysłowiu, „Życie Literackie” 8 X 1953

(…) Wodewil Szumańskiej i Łosia jest jedną z nielicznych pozycji rozrywkowych zakwalifikowanych do grania na scenach. (…) Wodewil ten nie należy do pozycji teatralnych, które przetrwają lata. Jest w gruncie rzeczy błahy i wątły dramatycznie, załatwia za dużo spraw i gubi go wszystkoizm. Autorzy próbowali śmiechem i dowcipnymi sytuacjami podeprzeć ramy dramaturgiczne, bardzo nieciekawe, ale właściwie nie dali nic, co by ten śmiech i wesołość wywoływało. W sukurs przyszli im dopiero aktorzy, którzy zagrali sztukę na pełny regulator. (…) Ponadto melodyjne piosenki Anny Kitschmann ubarwiły sztukę. Niestety wykonane były nie zawsze na jednolitym poziomie. Zwłaszcza chóry dziewcząt nie udały się, brzmiały fałszywie i detonowały melodie. (…) Układy taneczne ograniczyły się jedynie do podróbki baletowej i nie mogły wypaść tak – ze

względu na szczupłość miejsca – jak je zamierzyła choreografka Zofia Lubartowska. (…) Tadeusz Kwiatkowski, Premiery krakowskie: „Tor przeszkód” w Teatrze Młodego Widza, „Od A do Z” 15 X 1953

(…) Sztuczka Ewy Szumańskiej i Stefana Łosia „Tor przeszkód” to coś tak słabiutkiego, tak nikłego, że tylko z braku innej nomenklatury przysługuje temu czemuś nazwa wodewilu, czy komedyjki… (…) Słusznie, że przerobiono sztuczkę na wodewil, bo muzyka i piosenka pomaga słabemu tworowi scenicznemu, przekreśla wiele jego nieudolności. Muzyka i teksty piosenek wyszły spod ręki Anny Kitschmann, ale nie wszystkie chyba spod jej… prawej ręki. Dotkliwie rażą niektóre skojarzenia w tekstach, albo wręcz niezrozumialstwa (na przykład: „muzyka na serdeczny nasz śpiew” – muzyka jest przecież zwykle „do słów”, a śpiew „do muzyki”). Sporo jest takich niedopatrzeń i wypaczeń – a szkoda, bo były wszystkie po temu dane, by właśnie strona muzyczno-piosenkarska „Toru przeszkód” była jego walorem najsilniejszym. (…) W sumie jednak… wesoła zabawa, zwłaszcza dla ucha mniej krytycznie chwytającego banał i głupstwo, niż nieszczęsne ucho recenzenta. Witold Zechenter, Z teatru: „Tor przeszkód”. Wodewil sportowy w Teatrze Młodego Widza, „Echo Krakowskie” 15 X 1953

Otrzymałem list od p. Anny Kitschmann, w którym pisze, że zdziwiła się przeczytawszy moją recenzję z wodewilu „Tor przeszkód”. (…) W recenzji tej napisałem, że piosenki, barwiące ów wodewil, „wyszły spod ręki pani Anny Kitschmann, ale chyba nie wszystkie spod jej prawej ręki…”. Z listu dowiadujemy się, że p. Kitschamnn jest autorką jedynie trzech piosenek w swym wodewilu, wszystkie zaś pozostałe, których jest sporo, napisała współautorka sztuki, Ewa Szumańska, a poprawiał je dla potrzeb krakowskiego teatru młody poeta, Tadeusz Śliwiak. Z chęcią prostuję nieścisłość, jaka wkradła się do mojej recenzji bynajmniej nie z mojej winy. W programie bowiem i na afiszach najwyraźniej podano: „Muzyka, kierownictwo muzyczne i teksty piosenek – Anna Kitschmann”. Ponieważ recenzent teatralny nie ma jeszcze obowiązku być jasnowidzem pisze on na podstawie tego, co mu teatr podaje do wiadomości przez oficjalne źródła tych informacji, jakimi właśnie są programy teatralne i afisze. Jeśli młodemu i wybitnie zdolnemu poecie, jakim jest Tadeusz Śliwiak, (…) pewne piosenki nie bardzo „wyszły”, oznacza to, że może rodzaj jego twórczości nie nadaje się do tego gatunku pracy literackiej. Piosenka – to coś bardzo specyficznego i wiemy dobrze, że najświetniejsze nieraz pióra poetyckie nie były w stanie uporać się z najmniejszym nawet drobiazgiem piosenkarskim. Niedociągnięcia, nawet językowe i stylistyczne, w tej dziedzinie obarczają jednak dodatkowo kierownictwo teatru, które nie dopilnowało czystości tej pracy, nie postarało się o jej odpowiednie „podciągnięcia”, a w programie daje informacje błędne i niedbałe. Witold Zechenter, List do Redakcji: Kto i… którą ręką, „Echo Krakowskie” 22 X 1953

Znana próba sportowa, zwana torem przeszkód, nie obejmuje wykazania sprawności zawodnika w tzw. ciuciubabce. Inaczej jednak jest z tym „Torem przeszkód”, który wystawia obecnie, z dużym zresztą powodzeniem, Państwowy Teatr Młodego Widza. Otóż – zgodnie z informacją zawartą w programie teatralnym – napisałem w recenzji zamieszczonej w „Echu Krakowskim”, że liche, pełne błędów nawet piosenki do

tej sztuczki, przeważnie bardzo

stylistycznych, napisała Anna Kitschmann. Otrzymałem jednak list od p. Kitschmann, w którym donosi mi, że sama napisała jedynie trzy piosenki, wszystkie zaś pozostałe są pióra współautorki wodewilu, Ewy Szumańskiej, a poprawiał je dla potrzeb teatru krakowskiego Tadeusz Śliwiak. Zamieściłem więc na łamach „Echa” sprostowanie, oparte na liście Anny Kitschmann, dziwiąc się potrosze, że poeta tak utalentowany jakim jest Tadeusz Śliwiak, mógł napisać tak słabe piosenki. Ale oto otrzymałem list od kolegi Śliwiaka i w liście tym czytam, że poza podpisaną przez niego piosenką „Marsz sportowy” (bardzo zresztą ładną) napisał jeszcze dwie – „Piosenkę dziewcząt” i „W lesie”, ale nie pozwolił na sygnowanie ich swym nazwiskiem, gdyż kierownictwo teatru dokonało w tekstach wielu zmian, które nie pozwoliły mu uważać się za autora tych tekstów. Ponadto istotnie poprawiał niektóre z piosenek Ewy Szumańskiej, ale kierownictwo teatru nie uwzględniło tych poprawek i uważało za słuszne opracować je po swojemu. Czyż to nie prawdziwa ciuciubabka? Osobiście cieszę się, że zdolny, młody poeta nie jest autorem bezmyślnych, błędnych, lichych tekścików, które produkuje się dla młodzieży w młodzieżowym teatrze. Jak jednak określić postępowanie kierownictwa teatru, które uzurpuje sobie prawo do zmian tekstów, i to zmian na gorsze, jednocześnie wprowadzając w błąd przez zamieszczenie w programie nieścisłych informacji o autorach przedstawienia? Kto wreszcie przyjmie na siebie winę za nieudolne i źle po polsku wystylizowane teksty, pełne banału i głupstwa? W ciuciubabkę niech bawi się kierownictwo teatru we własnym zakresie – prosimy tylko na przyszłość nie wciągać w tę miłą, dziecinną zabawę sprawozdawców teatralnych. Witold Zechenter, Ciuciubabka na „Torze przeszkód”, „Echo Krakowskie” 29

X 1953

20 IX 1953
Kombinat Huty im. Lenina, godz. 11
Wojewódzkie eliminacje związkowych zespołów chóralnych

Pierwsze dwa miejsca zdobyły chóry WDK ZZ – „Echo” i „Akord”, trzecie – Chór Krakowskich Zakładów Garbarskich.

26-27 IX 1953
Dom Żołnierza, godz. 18
„Miesiąc Budowy Stolicy”: Wszystko dla Warszawy. Koncert Artosu

W koncercie wystąpiła m. in. – z zespołem Stefana ŁysakaMaria Koterbska.

Krakowski „Artos” zorganizował bardzo sprawnie dwa wieczory na rzecz budowy Warszawy. Publiczność szczelnie zapełniła wielką salę, serdecznie witając wykonawców, popularnych w Krakowie artystów, zwłaszcza sprawiając owację Antoniemu Fertnerowi oraz nieustającymi brawami domagając się wciąż nowych bisów od Marii Koterbskiej. Nie szczędziła też bisów ta ulubiona piosenkarka, która podbiła Kraków podczas swoich występów w dwu pierwszych programach Teatru Satyryków. Zamiast czterech piosenek przewidzianych programem,

Koterbska zaśpiewała… czternaście! Wśród bisów znalazły się też piosenki, które zyskały sobie specjalną popularność w Teatrze przy Grzegórzeckiej – jak na przykład słynne „Wio, koniku”. Fertner wystąpił w dwu skeczach z Józefem Dwornickim, Krystyna Marynowska pięknie tańczyła „Pazika” do taktów schubertowskiego scherza oraz nastrojową „Jalousie”. (…) Bardzo przyjemny był występ śpiewaczy Henryka Sajdaka, nagrodzony długotrwałymi oklaskami. Akompaniowali: Bernard Biegoń i Franciszek Kreszner, a dobra konferansjerkę prowadził Stefan Sojecki (w. z.) [ Witold Zechenter ], Udana impreza „Artosu”, „Echo Krakowskie” 29 IX 1953

27 IX 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 19
Koncert Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia z okazji 10. rocznicy powstania Odrodzonego Wojska Polskiego

Z Orkiestrą pod dyrekcją Jerzego Gerta wystąpili soliści: Barbara Muszyńska, Anna Wenzel i Adam Szybowski; w części I wykonano pieśni wojskowe i masowe, w części II – Marsz Słowiański P. Czajkowskiego i kantatę Rzeka – bohater I. Makarowa.

1- 30 IX 1953

Dział artystyczny Domu Kultury w Nowej Hucie, chcąc przyjść z pomocą zespołom artystycznym z terenu Nowej Huty uruchomił Poradnię artystyczną. (…) (red.), Uwaga zespoły artystyczne!, „Budujemy Socjalizm” 2 IX 1953

Ognisko choreograficzne i Studium tańca ludowego i artystycznego przy ul. Mikołaja Reja* 23 jest jedyną placówką w Krakowie i w naszym województwie szkolącą kadry i instruktorów świetlicowych. Ognisko prowadzi również kursy wstępne dla dzieci w wieku od 5 do 14 lat. Wykłady i ćwiczenia z rytmiki, tańców charakterystycznych, ludowych, klasyki, solfeżu i in. prowadzą kwalifikowani wykładowcy. Studium przyjmuje obecnie wpisy na rok 1953/54. Młodzież zaawansowana w dziedzinie tańca może również zapisać się do powstającego przy Studium ogniska artystycznego zespołów tanecznych. (red.), Szkoła tańca ludowego i artystycznego, „Dziennik Polski” 4 IX 1953 * ul. M. Reja (obecnie ul. Radziwiłłowska) 23, sala Domu Ludowego „Wisła”

Załoga Warsztatów Drogowych PKP w Płaszowie posiada radiowęzeł – ale do jakich celów on służy, trudno odgadnąć. Sądząc z jego codziennych „praktyk”, przypuszczamy, że jedynie do nadawania muzyki tanecznej w czasie przerwy obiadowej. Wśród kierownictwa warsztatów panuje bowiem przekonanie, że audycje nadawane w czasie pracy przeszkadzają… w wykonywaniu planu produkcyjnego. Ponieważ radiowęzły zakładowe są właśnie po to, aby podnosząc świadomość polityczną załogi mobilizować ją do tym wydajniejszej pracy, prosilibyśmy kierownictwo WD PKP Płaszów o bardziej dokładne

wytłumaczenie tego oryginalnego, a bardzo niezrozumiałego stanowiska – Z. Skwarczyński Z listów do Redakcji: Radiowęzeł, który „przeszkadza” w pracy, „Gazeta Krakowska” 6 IX 1953

5-osobowa ekipa wiejska krakowskiego „Artosu” wyruszyła w teren z programem „Jedziemy na wczasy z piosenką” – artyści odwiedzą: Borzęcin, Gręboszów, Otfinów. Mędrzechów i inne miejscowości powiatu tarnowskiego, brzeskiego i dąbrowsko-tarnowskiego. W ekipie „Artosu” biorą udział: Barbara Prośniewska, Mieczysława Tabody, Wincenty Głodek, Stanisław Michalczyk i Mieczysław Szmajtów. (red.), Artyści „Artosu” odwiedzają wsie województwa krakowskiego, „Echo Krakowskie” 12 IX 1953

„Krakowiacy” – to powszechnie znany spółdzielczy zespół pieśni i tańca. Okazuje się jednak, że „Krakowiacy” nie tylko tańczą i śpiewają. W ich ośrodku szkoleniowym przy ul. Meiselsa spółdzielczy robotnicy i ich rodziny kształcą się również w innych dziedzinach artystycznych. (…) Kilka miesięcy temu skrystalizował się tam zespół teatralny, którym kieruje społecznie młody utalentowany aktor Marian Cebulski. Ostatnio zespół ten wystąpił ze specjalną „Rewią dla racjonalizatorów”. (…) (w-ski) [ ], Zespół teatralny też dobry, „Dziennik Polski” 27 IX 1953

Jak już donosiliśmy 23 września w Nowym Jorku odbyła się uroczystość wręczenia wybitnemu bojownikowi o pokój, Paulowi Robesonowi, Międzynarodowej Stalinowskiej Nagrody „Za utrwalanie pokoju między narodami”. „Możemy szczycić się tym – powiedział m. in. Robeson – że przypadł nam w udziale przywilej uczestniczenia w wielkiej walce o trwały pokój. Spełnimy nasze historyczne zadanie. Nagroda jaką przed chwilą otrzymałem, wzmaga wiarę amerykańskich bojowników o pokój w to, że zadanie to spełnimy”... (red.), Wręczenie Nagrody Stalinowskiej Paulowi Robesonowi, „Echo Krakowskie” 27-28 IX 1953

Październik

3 X 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
„Miesiąc Budowy Stolicy”: „Krakowiacy” – na budowę Warszawy. Występ Robotniczego Zespołu Pieśni i Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy”
3 X 1953 – Warszawa
W I Ogólnopolskim Przeglądzie zespołów pieśni i tańca okręgów wojskowych i rodzajów wojsk I miejsce i nagrodę przechodnią Ministra Obrony Narodowej zdobył Zespół Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego

(…) Program, nacechowany optymizmem, rozpoczynał się prologiem pt. „Żołnierskim szlakiem” – był to montaż literacko-muzyczny obrazujący dzieje odrodzonego Wojska Polskiego. (…) Potem pieśni i tańce, które podbiły serca publiczności, na czele z pieśnią bratnich narodów w opracowaniu Tadeusza Dobrzańskiego, śpiewaną w języku polskim i w językach: rosyjskim, chińskim, węgierskim, rumuńskim, niemieckim i bułgarskim. Program obejmował również współczesne pieśni wojskowe, takie jak: „Idą żołnierze”, „Na urlopie”, „Nasza kompania” – mówiące o szkoleniu żołnierzy i więzi narodu z wojskiem ludowym. (…) Istotną cechą programu było śmiałe sięgnięcie do tematyki ludowej (w programie znalazła się m. in. pieśń włościan krakowskich z okresu powstania kościuszkowskiego „Posprzedajma woły i poduski i przystąpmy do Kościuski”). Oklaski dla wykonawców i tych, którzy w opracowanie programu włożyli dużo pracy i wysiłku: majora Kozłowskiego, kierownika muzycznego Wiernika, baletmistrza Kaplińskiego, chórmistrza Stolanowskiego, kierownika artystycznego Popławskiego, koncertmistrza Kowalca. (rm) [ Maciej Rudziński ], Sukces Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego, „Dziennik Polski” 13 X 1953

4 X 1953
Teatr Satyryków, godz. 19
„Miesiąc Budowy Stolicy”: „Wiadomo-Stolica”. Wielka rewia satyry, piosenki, humoru i poezji. Impreza rozrywkowa

W koncercie przygotowanym przez artystów TS wystąpili m. in. Hanna Dylążanka i Jerzy Komorowski oraz Zofia Stepek, Zofia Winsch-Pawlikowska,

Kazimierz Gawlik i Aleksander Szarota; akompaniowali: Henryk Krakowiak i Marian Radzik.

(…) Z licznych imprez estradowych, jakie widzieliśmy w Krakowie w ostatnich tygodniach, ta dobrze zestawiona składanka należy niewątpliwie do najlepszych. (Zastępca) [ ], „Wiadomo – stolica”, „Echo Krakowskie” 9 X 1953

10-11 X 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 18
Wieczornice artystycznych

taneczne połączone z występami

studenckich zespołów

Pierwsze powakacyjne imprezy klubowe wznawiająca stałe, cotygodniowe (sobotnio-niedzielne) zabawy taneczne; do tańca grała Orkiestra Tadeusza Prejznera.

12 X 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 18
Próby studenckich zespołów artystycznych UJ i PWSP

Pierwsza publiczna próba inaugurująca stałe – otwarte dla studentów wszystkich artystycznych uczelni przygotowujących się do cotygodniowych występów podczas wieczornic tanecznych w MKS.

poniedziałkowe

zespołów

pokazy

pracy

12 X 1953
Stary Teatr, godz. 19
Teatr Amatorski „Nurt”, godz. 18
13 X 1953 Klient kupuje – klient decyduje. Rewia mody

W części artystycznej pokazu – przygotowanego przez Centralę Odzieżową i Powszechny Dom Towarowy – wystąpili: Trio wokalne „Siostry Do-Re-Mi” i Duet fortepianowy „Bracia Norek”, a także L. Mikułowski i M. Załucki.

13 X 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 18

Muzyka – taniec – śpiew: Pieśni i tańce ludowe polskie. Koncert Artosu

17 X 1953
Sala Florianki, godz. 18
Uroczyste otwarcie Ognisk Muzycznych Krakowa i Nowej Huty
17 X 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda” godz. 19
Koncert studenckich zespołów artystycznych dla filmowców radzieckich

Przedstawiciele goszczącej w Krakowie kilkuosobowej delegacji kinematografii ZSRR – aktorka i śpiewaczka Lubow Orłowa oraz reżyser i aktor Sergiusz Bondarczuk – spotkali się ze studentami Krakowa; wieczór zakończył improwizowany koncert poezji i pieśni.

18 X 1953
Wojewódzki Dom Kultury, godz. 12
Uczymy się piosenek radzieckich. Lekcja śpiewu dla dzieci prof. Józefa Suwary
18 X 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 19
Wieczornica artystycznych UJ i PWSP

taneczna połączona z występami

studenckich zespołów

19-27 X 1953 – Warszawa
Eliminacje II Ogólnopolskiego Konkursu Śpiewaczego Centralnego Zarządu Oper, Filharmonii i Instytucji Muzycznych

W przesłuchaniach eliminacyjnych wzięło udział 280 śpiewaków amatorów i zawodowców, w tym 50 z Krakowa i województwa krakowskiego.

24 X 1953
Wojewódzki Klub TPPR, godz. 19
Uroczysta wieczornica z okazji Miesiąca Pogłębiania Przyjaźni Polsko- Radzieckiej

W części artystycznej wieczoru wystąpili: Wanda Frogni, Marta Stebnicka, Włodzimierz Kotarba i Stefan Rydel; akompaniował Stanisław Arżewski,

zapowiadał Wojciech Bednarczyk.

25 X 1953
Teatr Satyryków, godz. 19
Załatwiamy od ręki. Premiera IV programu TS

i W widowisku przygotowanym według scenariusza Karola Szpalskiego reżyserowanym przez Kazimierza Szuberta piosenki śpiewali: Hanna Dylążanka i Jerzy Komorowski; zapowiadał Karol Szpalski, nowy kierownik artystyczny TS i autor tekstów.

(…) Wychodziliśmy z przedstawienia z uczuciem ludzi, którym usiłowano wmówić namiastkę w z a m i a n za prawdziwą sztukę. (…) Były chwile, kiedy siedzieliśmy wprost zażenowani poziomem aktorskim tego, co działo się na scenie. I gdyby nie doskonała Krystyna Marynowska w „Balladzie chrabąszczów”, Komorowski, Dylążanka i Szymocha – trudno byłoby dosiedzieć do końca. (…) Czwarty program Teatru Satyryków, mimo iż konferansjerem jest pełen wdzięku Karol Szpalski, nie ma właśnie wdzięku. Niewątpliwy kryzys Teatru Satyryków każe bić w dzwon na alarm. Teatr przy Grzegórzeckiej zyskał sobie dużą popularność. Z wyrozumiałością traktowaliśmy pierwsze próby. Widzieliśmy numery świetne, niejednokrotnie przewyższające osiągnięcia scen stołecznych, przewinęło się przez scenę Satyryków wielu aktorów mających dużo do powiedzenia w trudnej technice rewiowej. Czyżby to wszystko miało pójść w zapomnienie?! Do tego nie wolno dopuścić (…), trzeba wszcząć starania o aktorów z prawdziwego zdarzenia – wypożyczyć z innych teatrów, przyciągnąć do naszego miasta. (…) Inaczej przyszłość naszej jedynej w tej chwili sceny rozrywkowej w Krakowie nie będzie różowa. (…) Reżyser zrobił, co mógł. Gdzie natrafił na materiał podatny – były wyniki: świetna, jak już wspomniałem, Marynowska, nareszcie dobre piosenki śpiewali – Dylążanka i Komorowski. (…) Młode aktorki – Łozińska i Stolzman zostały niestety puszczone samopas, a trzeba im poświęcić więcej uwagi, skoro mają zamiar występować na estradzie rewiowej. (…) Na tym skończę – nie jest to krytyka widowiska. To raczej konstatacja faktów, troska o losy czegoś, o czym przyzwyczailiśmy się już myśleć z sympatią i przyjacielską zażyłością, to wreszcie gorycz zawodu i niespełnionych nadziei (…) Tadeusz Kwiatkowski, „Załatwiamy od ręki”. Premiera w Teatrze Satyryków w Krakowie, „Od A do Z” 15 XI 1953

(…) Za przyczyną niestety aktorów przedstawienie, mimo inne zalety, jest złe. Wrażenia tego nie może zatrzeć ani zgrabna konferansjerka Karola Szpalskiego, ani mocne punkty obsady aktorskiej, przede wszystkim więc myślimy o Krystynie Marynowskiej i Hannie Dylążance. Ewa Stolzman i Barbara Łozińska, wydaje się, nie zrobiły wielkich postępów artystycznych. Jerzy Komorowski podobnie – interpretuje piosenki bez wyrazu, nie pogłębiając swoich umiejętności głosowych i scenicznych, nie może się przy tym wyzbyć przesadnej sztywności. Najbardziej „estradowy” aktor, Leszek Szymocha, niepokoi jednostajnością chwytów scenicznych. (…) „Załatwiamy od ręki” powinno stać się sygnałem alarmowym dla dyrekcji Teatru przy Grzegórzeckiej. Czas najwyższy rozstrzygnąć kłopoty personalne (…). Artos – kierownik Satyryków – znany jest ze swych koneksji w świecie artystycznym, trzeba więc uruchomić wszystkie sprężyny, które poruszają aktorskie rezerwy. (…) A Artos to potrafi. Ryszard Kosiński, Nie wszystko zostało załatwione. Po premierze u Satyryków, „Gazeta Krakowska” 17 XI 1953

(…) Strona aktorska jest najsłabszą częścią ostatniego programu Teatru Satyryków. Pod tym względem nawet piosenki nie dają pełnego zadowolenia. Melodie są ujmujące, pełne lirycznego wdzięku muzycznego i łatwo wpadają w ucho. Ale Dylążanka – której głos ma piękną, wcale dramatyczną pełnię i głębię – w tym programie odsłania jako pieśniarka estradowa wszystkie swoje błędy: jest statyczna i nieruchawa, o mało urozmaiconym repertuarze gestów i dość jednostajnej mimice. Komorowski – choć jego skala piosenkarska jest zbyt wąska – nadrabia ten brak ciepłem lirycznym, które pozwala mu na nawiązywanie żywego kontaktu z publicznością. Na tle całego zespołu jednym z najlepszych aktorów jest – Karol Szpalski, którego werwa i bezpośredni humor wiąże mocno poszczególne człony widowiska. Henryk Vogler, Odwiedziny u Satyryków, „Życie Literackie” 20 XII 1953

30 X 1953 – Warszawa
Finał II Ogólnopolskiego Konkursu Śpiewaczego Centralnego Zarządu Oper, Filharmonii i Instytucji Muzycznych

Konkurs zakończył się dużym sukcesem śpiewaków z Krakowa – nagrody zdobyli: Bolesław Pawlus (II m. w grupie śpiewaków-amatorów), Adam Szybowski (III m. w grupie śpiewaków zawodowych) oraz studenci PWSM – Lesław Pawluk i Władysław Jurek (III m. i wyróżnienie w grupie uczących się w szkołach

muzycznych).

1 -31 X 1953

Panie Redaktorze! Zauważyłem, że od dłuższego czasu pomijacie w „Przekroju” sprawę chuligaństwa. Czy myśli Pan, Redaktorze, że chuliganów już nie ma? (…) Ostatnio jadłem w „Grandzie” krakowskim obiad. (…) Lekko „zawiany” gość nie chciał naprzód zapłacić rachunku, potem awanturował się, coraz głośniej wykrzykując nieprzyzwoite uwagi pod adresem kobiet siedzących w restauracji. (…) A co powiedziałby Pan, gdyby dostał Pan w głowę kasztanami na odcinku Plant między Dworcem a Pocztą Gł., czy pestką ze śliwki w teatrze? Co powiedziałby Pan, słysząc młode dziewczęta mówiące głośno na ulicy najokropniejszym językiem? A czy nigdy Pan nie słyszał na mieście popularnych piosenek, których teksty zostały strawestowane na sposób najbardziej obrzydliwy i ohydny? – Franciszek Marzec, Kraków Do i od Redakcji: Czy myślicie, że ich już nie ma?, „Przekrój” 4 X 1953

Przy Krakowskich Zakładach Sodowych istnieje amatorski zespół pieśni i tańca, który może poszczycić się poważnymi osiągnięciami artystycznymi. Zespół ma jednak duże trudności – młodzi artyści nie posiadają na przykład pantofli i kostiumów do ćwiczeń. Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa z salą. W przyznanej zespołowi sali urządzono noclegi, coś w rodzaju zastępczego hotelu robotniczego. Dyrekcja i Zarząd zakładowy ZMP, a także Komisja kulturalno-oświatowa powinny okazać więcej troski o swój zespół pieśni i tańca. (Z. Wój.) [ Zdzisław Wójcikiewicz ], Zespół Pieśni i Tańca KZS wymaga lepszej opieki, „Echo Krakowskie” 4-5 X 1953

Międzyuczelniany Klub Studencki ogłasza wpisy do zespołów artystycznych. Studenci wszystkich uczelni mogą się zapisywać do następujących zespołów: orkiestry mandolinowej, małej orkiestry symfonicznej, zespołu tanecznego, zespołu rewiowego, kwartetu męskiego, tercetu żeńskiego, zespołu recytatorskiego, konferansjerki, piosenkarzy oraz solistów instrumentalnych. (…) (red.), Notatnik krakowski, „Echo Krakowskie” 6 X 1953

Po okresie urlopów i wakacji Wojewódzki Dom Kultury Związków Zawodowych rozpoczyna nowy rok. Piękne sale dawnego pałacu Potockich wypełnił śpiew i muzyka. Zespoły taneczne i chóralne przystąpiły do prób, a w gabinecie marksistowskim i w kołach Wszechnicy Radiowej odbywać się będą odczyty i dyskusje. Olbrzymia ilość zgłoszeń do zespołów oświatowych i artystycznych, jaka napłynęła w bieżącym roku do różnych działów WDK ZZ, świadczy o wielkim zainteresowaniu społeczeństwa pracą tych zespołów, o ich dużej popularności. Co roku powiększa się liczba uczestników zespołów, a zarazem rośnie liczba samych zespołów. I tak w nowym roku zgłosiło się do pracy tylko w zespołach artystycznych około 700 osób, a ilość zespołów zwiększyła się do 16. (…) (ZZ) [ Zbigniew Zapert ], Nowy rok pracy WDK ZZ, „Dziennik Polski” 7 X 1953

Piotr B. w Krakowie: – Jak zacząć w tańcu rozmowę z kobietą, którą przed chwilą poznałem. Recz dzieje się na przykład w Klubie Studenckim „Rotunda”… Odp.: Przyznajemy się, że i nasza pomysłowość nie jest tu oszałamiająca. Z nawiązań uniwersalnych oprócz „prawda, jak tu gorąco?” i „doskonała (albo słaba) orkiestra” zdołaliśmy jeszcze wykomponować: 1. Co pani studiuje?, 2. Świetnie pani tańczy (niezawodne), 3. Ciekaw jestem, czy mamy tu wspólnych znajomych, 4.(metoda bezpośrednia) Nie umiem niestety zaczynać rozmowy, niech mnie pani poratuje… Jan Kamyczek [ Janina Ipohorska ], Demokratyczny savoir-vivre, „Przekrój” 11 X 1953

„Budujemy nowy dom” – tę popularną piosenkę śpiewają dzieci u wylotu al. Krasińskiego (od strony mostu Dębnickiego), rozrzucając stosy cegieł i piasku. Nikt się tym jakoś nie interesuje. (…) Może kierownictwo otoczy jednak opieką swój budowlany materiał i doprowadzi do porządku ten nieporządek. (red.), Idąc ulicami Krakowa: Piosenka na „budowie”, „Echo Krakowskie” 14 X 1953

W ciągu kilku lat przed wojną, a następnie – po długiej nocy okupacyjnej – również w ciągu kilku lat każdoroczne „Dni Krakowa” przypominały cieszące się niezmiernym powodzeniem w Barbakanie widowisko Adama Polewki pt. „Igrce w Barbakanie”. Niestety, z nie bardzo zrozumiałych przyczyn „Dni Krakowa” w ostatnich trzech latach nie wznawiały tej imprezy, mimo ustawicznych głosów prasy i domagania się jej przez opinię publiczną. Dlatego też ze wszech miar słusznie postąpiła dyrekcja nowego krakowskiego „Wydawnictwa Literackiego”, wydając – jako jedną z pierwszych swoich pozycji – „Igrce w Barbakanie” w formie pięknej broszury poetyckiej. (…) (W. Zech.) [ Witold Zechenter ], Wśród książek krakowskich pisarzy: „Igrce w Barbakanie”, „Echo Krakowskie” 15 X 1953

Gdy przeczytaliśmy o wręczeniu Robesonowi Stalinowskiej Nagrody Pokoju, żywo stanęło nam przed oczami nasze ostatnie spotkanie z nim, w Ambasadzie Polskiej w Londynie w roku 1949. (…) Na prośbę naszego attaché kulturalnego Robeson dał koncert w gmachu Ambasady. (…) Cała reprezentacyjna część budynku była szczelnie wypełniona wielbicielami wielkiego artysty. Młodzież usiadła na schodach, drzwi od sali koncertowej zostawiono otwarte. Oczywiście nie było mowy, żeby występ zakończył się po odśpiewaniu wszystkich numerów wydrukowanego programu. Niemal siłą zmuszano Robesona do ciągłego bisowania.

Był w świetnej formie i dawał bis za bisem. Pokazał tego wieczoru jak olbrzymie są jego możliwości repertuarowe i wykonawcze. Śpiewał Bacha, Beethovena, Mozarta, Brahmsa, Mendelsohna, Mussorgskiego, Chopina. Śpiewał pieśni języku rosyjskim, żydowskim, niemieckim, francuskim i włoskim… Mówi on biegle sześcioma językami, a potrafi czytać i śpiewać w przeszło dwudziestu – nie wyłączając chińskiego. Powiedział nam wtedy, że właśnie zaczyna uczyć się po polsku i zapewne dzisiaj już, po czterech latach, zna wiele polskich pieśni i arii. (…) Tadeusz Makowski, Robeson, „Przekrój” 18 X 1953

ludowe w

„Warszawa” – to nazwa przyszłego, znajdującego się obecnie w trakcie realizacji, nowego Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca, który rozpocząć ma swoją działalność już od stycznia 1954 r. Nazwę zawdzięczać on będzie nie tylko faktowi założenia go w stolicy, ale przede wszystkim temu, że – w odróżnieniu od „Mazowsza” poświęcającego się wyłącznie tematyce wiejskiej – popularyzować będzie pieśni i tańce miejskie, z warszawskimi na czele. Nie braknie też w jego repertuarze starych pieśni rzemieślniczych i obrzędowych, a także pieśni żołnierskich i pieśni robotniczych innych miast, przede wszystkim Łodzi i Krakowa. (…) Zainteresowanie nową placówką naszego życia kulturalnego jest bardzo wielkie (…), eliminacje trwają już od kilku tygodni. Codziennie przed areopagiem profesorskim w Ministerstwie Kultury staje kilkanaście młodych dziewcząt i chłopców – uczniów, robotników, pracowników, by zaprezentować swój głos i słuch, względnie „zacięcie” taneczne. (…) Doskonały dobór kadry artystyczno-pedagogicznej pozwala mieć nadzieję, że praca ta przyniesie piękne i zdrowe owoce. Bo posłuchajcie: kierownictwo artystyczne obejmie zasłużony twórca „Mazowsza” prof. Tadeusz Sygietyński, z którym współpracować będą: Julian Tuwim (kierownictwo literackie), prof. Witold Rudziński (opieka pedagogiczna), prof. Natalia Nowakowska (choreografia), prof. Władysław Daszewski (scenografia) i wreszcie Mira Zimińska, również zasłużona przy organizacji „Mazowsza”. Swoją współpracę zapowiedzieli też: znakomity reżyser Leon Schiller i doskonały znawca folkloru, dyrektor Muzeum Etnograficznego w Krakowie, prof. Tadeusz Seweryn. Tak więc perspektywy pracy i rozwoju „Warszawy” są niemałe. O tym, że fakt ten jest wykładnikiem całokształtu naszego rozwoju, wynikiem budowy nowego ustroju, tak mówi organizator i przyszły kierownik „Warszawy”, prof. Sygietyński: – Jeszcze przed wojną usiłowałem zorganizować ludowy zespół pieśni i tańca, ale napotykałem na każdym kroku na olbrzymie opory. Po prostu zajmowanie się sztuką ludową uważano w tych czasach za rzecz niepotrzebną i niepoważną. Stosunek do sztuki ludowej był pogardliwy, nikt się nią nie interesował, brak było całkowicie warunków dla kultywowania starych tańców i pieśni ludowych, które są prawdziwą skarbnicą piękna i artyzmu. Dziś państwo ludowe otacza sztukę ludową jak najwszechstronniejszą opieką. (…) Krystyna Zbijewska, „Warszawa” – młodsza siostra „Mazowsza”, „Dziennik Polski” 25- 26 X 1953

Na zaproszenie śląskiego społeczeństwa w Hali Sportowej w Stalinogrodzie (24 X) i w Domu Kultury w Bytomiu (25 X) wystąpił Robotniczy Zespół Pieśni i Tańca „Krakowiacy” – w pełnym składzie 200 osób. I tym razem sztuka ludowa regionu krakowskiego przedstawiona przez „Krakowiaków” oczarowała przybyłych tłumnie mieszkańców Śląska. Obecny na przedstawieniu w Bytomiu baletmistrz Opery Śląskiej M. Kopiński wyraził się o zespole nadzwyczaj pochlebnie: – Trudno mi nie wyrazić wielkiego dla was uznania za repertuar i poziom artystyczny, za doskonałe zrozumienie sztuki ludowej, które przebijało we wszystkich tańcach, temperament i opanowanie rytmu przez tak duży zespół w masowym pokazie. Wasza praca budzi podziw. WW, „Krakowiacy” oczarowali Ślązaków, „Dziennik Polski” 28 X 1953

Z początkiem roku szkolnego 1953/54 rozpoczęły się przygotowania do II Ogólnopolskiego Festiwalu Dziecięcych Zespołów Artystycznych. W ubiegłym roku uczestniczyło w nim 200 tysięcy harcerzy i młodzieży szkolnej, w tym roku spodziewana jest znacznie większa liczba uczestników. Przewidziane są konkurencje zespołów tanecznych, muzycznych i śpiewaczych zarówno szkół podstawowych, jak i średnich. Zespoły z poszczególnych województw wykonają ludowe tańce i pieśni tylko z własnych regionów. (red.), Festiwal Dziecięcych Zespołów Artystycznych, „Małe Echo” X 1953

Listopad

10 XI 1953
Międzyuczelniany Klub Studentów „Rotunda”, godz. 19
Uroczysta wieczornica z okazji Międzynarodowego Tygodnia Studenta

W części artystycznej wieczoru wystąpiły chóry WSE i PWSP, zespół taneczny WSWF oraz studenci albańscy, koreańscy i rumuńscy.

12-14 XI 1953
Teatr Studio, godz. 19
Przegląd związkowych zespołów muzyki, pieśni i tańca w repertuarze

radzieckim

15-20 XI 1953
Teatr Studio, godz. 10
Wojewódzki przegląd amatorskich zespołów artystycznych

W zorganizowanym przez Okręgową Radę Związków Zawodowych – dla uczczenia 36. rocznicy Wielkiej Rewolucji Październikowej – 6-dniowym przeglądzie wystąpiło kilkadziesiąt amatorskich zespołów muzycznych, tanecznych i śpiewaczych z Krakowa i województwa krakowskiego.

(…) Raz po raz padały z estrady zapowiedzi konferansjera o występujących w zespołach przodownikach pracy i racjonalizatorach. Tutaj na scenie ujawniali oni swe talenty w muzyce, piosence i tańcu, a tłumnie zebrana publiczność (…) nie szczędziła gorących i serdecznych oklasków. (…) Na scenie pojawiła się m. in. 8- osobowa grupa cytrzystów WDK ZZ, stanowiąca jedyny tego rodzaju zespół w Polsce. Siwiuteńki jak gołąb prof. Marian Lipiński, ośmioletni chłopiec i jeszcze parę osób różnego wieku i zawodu – spod ich rąk płynie zgodnym rytmem piękna melodia „Wieczoru na radzie”. Gromkimi brawami nagrodzono też inny zespół WDK ZZ – dziecięcy zespół akordeonistów pod dyrekcją prof. Żmudzkiego. (…) Z dużym uznaniem powitała publiczność krakowska występ Chóru Kopalni „Bierut” w Jaworznie i Orkiestrę dętą Zakładów Piwowarsko-Słodowniczych w Okocimiu. (…) Trudno wyliczyć wszystkie zespoły biorące udział w przeglądzie – w ciągu sześciu kolejnych dni przewinęło się ich przez scenę kilkadziesiąt, a ilość wykonanych przez nie utworów przekroczyła liczbę stu. (…) Musimy stwierdzić, że tegoroczny przegląd zespołów artystycznych stał naprawdę na wysokim poziomie. (aż) [ Adam Żarnowski ], Wojewódzki przegląd zespołów artystycznych w Teatrze „Studio”, „Echo Krakowskie” 21 XI 1953

19 XI 1953
Wojewódzki Dom Kultury, godz. 16

Słuchamy muzyki. Pogadanka dla dzieci i młodzieży

22 XI 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 9
Przegląd studenckich zespołów artystycznych przygotowujących się do eliminacji środowiskowych

W przeglądzie tym wzięły udział: chór, orkiestra oraz zespół pieśni i tańca AGH (które przygotowują okolicznościowy montaż na 10-lecie Polski Ludowej), chór WSE (zespół pieśni i tańca tej uczelni przygotowuje regionalne widowisko żywieckie), chór i zespół taneczny Politechniki Krakowskiej, chór PWSP oraz zespoły taneczne UJ, Studium Przygotowawczego, AM (przygotowuje on ludowy taniec białoruski „bulba”), WSWF i WSR. Przegląd wykazał, że zespoły na ogół pilnie przygotowują się do eliminacji. (k), Studenckie zespoły artystyczne „trenują”, „Dziennik Polski” 24 XI 1953

22 XI 1953
Teatr Młodego Widza, godz. 17
Finał międzywojewódzkiego konkursu chemicznej

racjonalizatorów

spółdzielczości

W części artystycznej imprezy – zorganizowanej przez Związek Branżowy Spółdzielni Chemiczno-Mineralnych w Krakowie redakcję „Dziennika Polskiego” – wystąpił Robotniczy Zespół Pieśni Tańca Związku Spółdzielni Przemysłowych i Rzemieślniczych „Krakowiacy” oraz Maria Koterbska wraz z Stalinogrodzką Czwórką Rewellersek, a także B. Brzeziński i M. Załucki; zapowiadał Karol Szpalski.

i

25-29 XI 1953
Teatr Studio, godz. 19
Występy Cygańskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Roma” wraz z chórem pod dyrekcją Michała Madziarowicza
26 XI 1953
Klub Pocztowców „Łącznościowiec”*, godz. 18
* ul. J. Stalina (obecnie: Westerplatte) 20
Koncert Kwartetu wokalnego WDK ZZ „Ich Czworo”
28 XI 1953
Wojewódzki Dom Kultury, godz. 20
Koncert

Pracowników Przemysłu Spożywczego

rozrywkowy dla przodowników pracy Związku Zawodowego

29 XI 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 19
Wieczornica taneczna połączona z występem zespołów artystycznych WSWF
29 XI 1953
Teatr Studio, godz. 19
Koncert Cygańskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Roma”
29 XI 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
Występ Reprezentacyjnego Zespołu Pieśni i Tańca Wojska Polskiego

Zespół przedstawił nowy program przygotowany na 10-lecie Wojska Polskiego.

29 XI 1953
Świetlica Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów*, godz. 18.30
* ul. Sławkowska 30
Koncert dla racjonalizatorów i przodowników pracy – członków TSKŻ

W przygotowanym przez Artos koncercie wystąpili soliści Zespołu Pieśni i Tańca

Krakowskiego Okręgu Wojskowego.

1-30 XI 1953

Z głośnika połączonego z niewielką skrzynką nieznanego nam jeszcze instrumentu, rozlegają się na przemian skoczne tony oberka, to znów poważne dźwięki symfonii, ton wibruje, to znowu brzmi miękko, huczy lub ścisza się. Co za olbrzymie bogactwo dźwięku! Przy podwójnej klawiaturze stoi wynalazca, młody muzyk Mieczysław Janicz, wprawnie przebierając palcami po klawiszach i przez pociśnięcie guziczków zmieniając registry instrumentu. Płynie dźwięk czysty i mocny, miły dla ucha, o oryginalnym brzmieniu. (…) Muzyk-wynalazca objaśnia działanie swego „wirotonu”, taką bowiem nazwę nadał swemu instrumentowi: – Pracowałem nad wirotonem trzy lata – mówi Mieczysław Janicz, muzyk orkiestry rozgłośni warszawskiej Polskiego Radia, a jednocześnie elektryk i radiotechnik amator. – Instrument działa na zupełnie nowej zasadzie, bowiem jako źródło dźwięku

zastosowałem prądy wirowe powstające w metalu nie magnetycznym. Sercem wirotonu są tarcze z odpowiednimi nacięciami i blisko nich umieszczone cewki. W cewkach powstają napięcia prądu, które naciskając klawiaturę przenoszę do wzmacniacza i do głośnika. (…) Instrument nadaje się do odtwarzania muzyki poważnej i rozrywkowej, można na nim grać solo lub w zespole i wreszcie można go używać wszędzie, gdzie istnieje elektryczność. (…) (red.), Młody muzyk Mieczysław Janicz wynalazł nowy instrument muzyczny – wiroton, „Echo Krakowskie” 1-2 XI 1953

(…) Mówimy jednak o Krakowie. (…) A co taki przybysz zobaczy na własną rękę? Oczywiście to, co najbardziej rzuca się w oczy. Nie sądzimy, że tabliczka „Muzeum Narodowe” jest czymś najbardziej zwracającym uwagę w naszym mieście… „Zielony człowiek”* w lepszym wypadku zobaczy najpierw afisz zawodów sportowych, w gorszym – usłyszy rumbę z okien „Krokusa”** (którego i tak będzie nazywał „Feniem”), czy z sieni „Casanovy”***. Lokal stanie się wyłącznym obiektem zainteresowań pozauczelnianych. (…) Sławomir Mrożek, Sprawa „zielonych ludzi”, „Dziennik Polski” 3 XI 1953 * tu: nowicjusz, student I roku ** kawiarnia i lokal nocny Krokus (dawniej Feniks, pop. „Fenio”), ul. Jana 2 *** kawiarnia i lokal nocny Casanova, ul. Floriańska 32

Drogi „Przekroju”! Lubię muzykę i śpiew w ogóle, szczególnie śpiew Robesona. Mam adapter i mógłbym często słuchać głosu tego znakomitego śpiewaka. Niestety – nie ma u nas zupełnie w sprzedaży nagrań robesonowskich. Rozumiem oczywiście, że z nagraniem śpiewu Robesona byłyby w tej chwili duże trudności. Przypuszczam jednak, że można by nagrać kilka utworów z jego repertuaru w wykonaniu naszych artystów. Słyszałem kilka z tych pieśni śpiewanych przez Polaków w radio, wypadły zupełnie dobrze – J. S., Pabianice Do i od Redakcji: Prosimy o „Old Man River”, „Przekrój” 15 XI 1953

Jest zespół pieśni i tańca – ale nie posiada żadnego instrumentu muzycznego! – Przy czym będziemy ćwiczyć…? – zastanawiają się studenci mieszkający w Domu Akademickim przy ul. Gramatyki. – A tak chcielibyśmy urządzić wieczornicę! – dodają zmartwieni. Kłopot jest rzeczywiście duży, bo trudno sobie wyobrazić zespół taneczny, który nie może ćwiczyć w takt muzyki. Chyba ZSP pomyśli o rozwiązaniu tej bolączki? (red.), Idąc ulicami Krakowa: Zespół bez instrumentu, „Echo Krakowskie” 18 XI 1953

Na korytarzu panuje spokój. Czyżby Dzielnicowy Dom Kultury świecił pustką? Jest przecież wieczór, godzina 18, czas wolny od pracy. Czyżby nikt nie interesował się Domem Kultury? Ale nie – to tylko złudzenie. W Domu Kultury wre bujne życie: zza zamkniętych drzwi dolatują nas słowa pieśni. Odbywa się w tej chwili próba 100-osobowego chóru. Z przeciwnej strony korytarza dobiegają miarowo wybijane takty i dyskretne tony walca. (…) To zespół taneczny odbywa lekcje ćwiczeń klasycznych. No, a w tamtym pokoju na lewo zespół harmonistów ćwiczy wiązankę pieśni radzieckich. (…) Żeby zobaczyć próbę zespołu teatralnego musielibyśmy się pofatygować na strych. A gdzie ćwiczy reszta z 11 zespołów artystycznych Dzielnicowego Domu Kultury? Właśnie – to problem, brakuje sal. Nowy, ogromny Dom Kultury dla Nowej Huty nie może powstać w przeciągu kilku dni, to kwestia dłuższego czasu. (…) Ale trudności lokalowe nie mogą hamować rozwoju zespołów artystycznych. (…) Do pracy w zespołach zgłaszają się budowniczowie Nowej Huty – uczą się w nich tańca, śpiewu, muzyki. (…) Powiedzmy sobie krótko – do zespołów artystycznych zgłaszają się wszyscy, którzy mają ochotę i pragną pożytecznie spędzać czas wolny od pracy. (…) C. s. [ ], Wieczorem w Domu Kultury, „Budujemy Socjalizm” 19 XI 1953

W gminnej świetlicy w Kluczach praca się jakoś nie kleiła. Teraz, gdy przebudowany został lokal i otwarta sala teatralna zespoły artystyczne będą miały niewątpliwie większe pole do popisu. Ale to jeszcze nie wszystko. Zespół taneczny pogrążony jest nadal w smutku. – A

przyczyna? – zapytujemy. Za ścianą ktoś zaczyna śpiewać. – O, właśnie! – odpowiada kierownik świetlicy. – Posłuchajcie tej piosenki… Ona najlepiej opowie wam o naszym kłopocie: „Zagrałbym ja, zagrał / w tej świetlicy w Kluczach / ale od muzyki trzeba się oduczać / Bo choć nam do tańca / wszystkim serce rwie się / struny w fortepianie / zerwały się wcześniej / Nie ma kto naprawić / długo trwa ta przerwa / stoi pudło w kącie / i gra nam… na nerwach”… (aż), Spacerkiem po terenie: Smutna piosenka, „Echo Krakowskie” 19 XI 1953

Sala „Rotundy” – w której ma swą siedzibę Międzyuczelniany Klub Studencki – przybrana jest flagami kilkudziesięciu państw, proporcami, transparentami i emblematami. Codziennie gromadzą się tu studenci z 12 krakowskich wyższych uczelni, by zobaczyć imprezy artystyczne, przejrzeć prasę krajową i zagraniczną, zagrać w szachy czy w tenis stołowy. Dużym powodzeniem cieszą się wieczornice taneczne organizowane w każdą sobotę i niedzielę. Sala „Rotundy” jest naprawdę duża – na jednym takim wieczorku tanecznym może śmiało bawić się od razu ponad 1000 osób. Istnieją tu dwa zespoły – taneczny i mandolinistów. W stanie organizacyjnym jest zespół dramatyczny, powstanie również zespół rewiowo-satyryczny. (…) (Z. Wój.), W Międzyuczelnianym Klubie Studentów, „Echo Krakowskie” 20 XI 1953

Jedna z najpopularniejszych naszych pieśniarek, jej głos słyszeliście na filmie „Sprawa do załatwienia”. A oto garść szczegółów: Maria Koterbska (a właściwie po mężu – Czechu z pochodzenia – Maria Frankl) mieszka stale w Bielsku. Dużą popularność zdobyła sobie, śpiewając w radio z zespołem Jerzego Haralda. Wspólnie z Julianem Statlerem spopularyzowała w całej Polsce piosenkę węgierską „Wio, koniku”*. (red.), Maria Koterbska, „Przekrój” 22 XI 1953 * Piosenkę Jaj de ravasz (dolog Az a tavasz) – napisaną w 1928 r. przez węgierskiego kompozytora i librecistę operetek Imré Garaia – śpiewał z tekstem polskim Wio, koniku J. Jurandota najpierw Julian Sztatler, a później Maria Koterbska.

Ogłoszony ostatnio przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, organizacje masowe i szkolnictwo wielki Festiwal Amatorskich Zespołów Świetlicowych będzie ważnym wydarzeniem w ruchu amatorskim. Nowy Festiwal – organizowany dla uczczenia X-lecia istnienia Polski Ludowej – stanie się przeglądem dorobku kulturalnego i artystycznego świetlic wiejskich, robotniczych i szkolnych. (…) Niestety, ocena dokonana na podstawie licznych krajowych pokazów i konkursów nie wypada dla nas najlepiej: w klasyfikacji ogólnopolskiej województwo krakowskie znalazło się na szarym końcu… W dużej mierze winę za słabe wyniki pracy świetlicowej ponoszą zakłady pracy, nie wykazujące dostatecznego zainteresowania życiem kulturalnym na swym terenie. (…) (red.), Przed Festiwalem zespołów świetlicowych, „Echo Krakowskie” 26 XI 1953

Z okna na pierwszym piętrze dochodzą dźwięki akordeonu. Chłopcy siedzący w czytelni raz po raz odrywają oczy od gazet i wsłuchują się w melodię. – To Janek gra – mówi jeden z nich. A drugi dodaje z uśmiechem: – „Samotną harmonię”, coś romantycznie dziś nastrojony… Od drzwi słychać kroki kolegów. To wracają ci z I zmiany. W jadalni niejeden wyraża zdziwienie – sala zmniejszyła się o połowę. Okazuje się, że chłopcy wraz z kierownictwem oddzielili część, w której znajduje się scena. Dotychczas „świetlicą” był hol. Obecnie wydzielona część jadalni nadaje się świetnie na przedstawienia, odczyty i próby zespołów artystycznych. Tylko, że z tymi zespołami jakoś nie bardzo… Był czas, że pracowały dobrze. (…) Obecnie jednak już od kilku miesięcy cechuje je kompletna martwota. Mają rozpocząć pracę w zimie, a tymczasem rosną trudności. Odchodzi dwóch instruktorów, młodzież trzeba na nowo organizować w zespołach. (…) Zamierzenia są ambitne: ma być zespół chóralny, recytatorski i orkiestra dęta, mają zacząć ponownie pracę zespoły – taneczny, instrumentalny, pieśni i

tańca, dramatyczny. Kierownik świetlicy, tow. Pałasiński, będąc jednocześnie wychowawcą, dwoi się i troi, aby młodzieży zapewnić właściwą rozrywkę po pracy. (…) DR, W Domu Młodego Hutnika, „Budujemy Socjalizm”, 27 XI 1953

Zdrowemu rozsądkowi wbrew / zakochał się w kociaku lew / Od czasu owej miłości zaczął sobie pozwalać na wszystko / Spostrzegli podwładni, że coś ci zdurniało dygnitarzysko / Po dancingach łazi jak rok długi / to likier, to pomarańcze, wywija boogie-woogie / i wszystkie co szybsze tańce / krawaty nosi w kwiaty / z kelnerami jest na ty / a nawet widziano przed kinem / że grzywę miał w mandolinę / (…) Ludwik Jerzy Kern, Lew i kociak, „Przekrój” 29 XI 1953

Codziennie przy głośnikach radiowych zasiadają tysiące słuchaczy – miłośników muzyki. Wielu z nich nie widziało nigdy Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia, ale wszyscy znają ją z licznych koncertów radiowych. (…) – Głównym naszym zadaniem – mówi dyr. Jerzy Gert – są nagrania archiwalne na taśmę magnetofonową. (…) Na antenie dajemy przeciętnie 14-15 koncertów miesięcznie, ponadto 2-3 koncerty publiczne. (…) Nową Hutę odwiedzamy z naszymi koncertami od samego jej powstania. (…) Dajemy także koncerty w Zakładach im. F. Dzierżyńskiego w Tarnowie i w Chrzanowskiej Fabryce Lokomotyw. (…) Ryszard Malinowski, Na antenie i wśród robotników, „Dziennik Polski” 29-30 XI 1953

Grudzień

1 XII 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
Występ Reprezentacyjnego Zespołu Pieśni i Tańca Wojska Polskiego
2-4 XII 1953
Dom Oficera, godz. 18
Wesoły ekspress. Koncerty Artosu

W Domu Żołnierza odbyły się trzy koncerty warszawsko-łódzkiego zespołu artystów Artosu. (…) Występował owacyjnie przyjmowany Władysław Walter, tańczyli młodzi, wybitnie utalentowani i sympatyczni tancerze: Olga Sawicka i Witold Gruca, wykonując z wielkim wdziękiem miłe i bardzo estetyczne kompozycje, śpiewała znana dobrze w Krakowie Beata Artemska (dysponująca daleko lepszym głosem i interpretacją głosową niż gestykulacją i mimiką) oraz głosowo bardzo mierny Edmund Wayda. (…) Akompaniował bez zarzutu, ale też i bez temperamentu Seweryn Berezowski. (…) Na ogół więc impreza miła i na niezłym poziomie, mimo kilku punktów zawstydzająco słabych jak na „artystów warszawsko-łódzkich” (tak reklamowano ten zespół). (…) Witold Zechenter, Z estrady: Na marginesie przyjemnego koncertu, „Echo Krakowskie” 6-7 XII 1953

9 XII 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 20
Muzyka programowa. Koncert Artosu
13 XII 1953
Teatr Studio, godz. 19

Wieczór rozrywkowy. Występy zespołów muzycznych i śpiewaczych WDK ZZ

17 XII 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 19
Publiczna próba generalna Studenckiej Estrady Rozrywkowej
20 XII 1953
Międzyuczelniany Klub Studencki „Rotunda”, godz. 11
Przegląd studenckich grup agitacyjno-artystycznych

Pod hasłem „Gotowość grup studenckich do wyjazdu w teren przed II Zjazdem Partii” odbył się w niedzielę w Międzyuczelnianym Klubie Studenckim Przegląd dorobku studenckich grup agitacyjno-artystycznych. Przegląd ten, obejmujący grupy z poszczególnych uczelni, był zarazem podsumowaniem pracy kulturalnej na uczelniach i przygotowaniem do wiosennych eliminacji studenckich zespołów artystycznych. Program był różnorodny (…). Zawierał nie tylko mówione słowo, ale również piosenkę, taniec, humor i satyrę, stanowiąc formę słowno-muzycznych montaży. (red.), Z życia wyższych uczelni: Po przeglądzie grup studenckich, „Gazeta Krakowska” 23 XII 1953

20 XII 1953
Dom Żołnierza, godz. 19

Występ Zespołu Pieśni i Tańca Wojsk Ochrony Pogranicza

25-26 XII 1953
Teatr Studio, godz. 19
Świąteczne wieczory rozrywki. Koncerty Artosu
27 XII 1953
Teatr Studio, godz. 19
Najpiękniejsze melodie. Koncert Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia
30 XII 1953
Filharmonia Krakowska, godz. 18
Koncert sylwestrowy Krakowskiej Orkiestry i Chóru Polskiego Radia pod dyrekcją Jerzego Gerta
31 XII 1953
Dom Żołnierza, godz. 19
Wesoły bilans. Sylwestrowa rewia humoru, piosenki i tańca przygotowana przez aktorów i autorów Teatru Satyryków
31 XII 1953
Teatr Młodego Widza, godz. 21.30
Dziura na całym. Sylwestrowa rewia humoru i piosenki przygotowana przez artystów Artosu
31 XII 1953, 1-2 I 1954
Filharmonia Krakowska, godz. 19
Sylwestrowo-noworoczne koncerty symfoniczne w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Bohdana Wodiczki, z solistą Alfredem Müllerem (fortepian); w programie: H. Berlioz, B. Britten, M. Ravel, O.

Respighi

1-31 XII 1953

„Jak miałam się zachować, gdy wszyscy rozmawiali o muzyce, a ja się na tym nie znam i nie umiałam wygłosić żadnego sądu o pianiście? Czy trzeba było powiedzieć byle co?” – Odp.: Nigdy w życiu! Należało szczerze przyznać się do braku kompetencji, co też Pani uczyniła. Gdybyż wszyscy tak robili, zamiast mówić „byle co” przy dyskusjach! I niepotrzebnie się Pani zawstydziła. Znajomi z pewnością nie znają się na wielu rzeczach, na których właśnie Pani się zna. Niezależnie od tego zachęcamy Panią do chodzenia koncerty. Znajomość muzyki daje dużo przyjemności. Jan Kamyczek, Demokratyczny savoir-vivre, „Przekrój” 6 XII 1953

W odpowiedzi na naszą notatkę w sprawie rozstrojonego fortepianu („Smutna piosenka” – 19 XI) otrzymaliśmy list od stroiciela fortepianów Polskiego Radia i Filharmonii Krakowskiej, Tadeusza Bazylewicza, zam. ul. Jana 1. Pan Bazylewicz pisze: „Proszę powiadomić na łamach waszego pisma kierownictwo świetlicy, że przyjadę bezinteresownie i naprawię zepsute pianino. Znam stan pianin wiejskich, pozbawionych dozoru fachowców, dlatego z przyjemnością przyjdę z pomocą”. (red.), Nie pozostało bez echa, „Echo Krakowskie” 6-7 XII 1953

„Czy w tańcu trzeba bawić partnerkę rozmową, czy też można mruczeć melodię, czy wreszcie nic nie mówić?” – Odp.: W każdym razie nie mruczeć melodii. Partnerki bardziej nerwowe doprowadza to do rozpaczy. Rozmowa nie jest obowiązkowa przez cały taniec, ale choć parę zdań wypada jednak zamienić. Dziękując partnerce po tańcu, nie trzeba podawać jej ręki,

wystarczy ukłon. Nie należy zostawiać po tańcu partnerki na środku sali, trzeba ją odprowadzić na miejsce. Jan Kamyczek, Demokratyczny savoir-vivre, „Przekrój” 13 XII 1953

(…) Zespół Pieśni i Tańca „Nowa Huta” zostanie ostatecznie skompletowany z początkiem stycznia, a 1 Maja 1954 r. usłyszymy i zobaczymy po raz pierwszy 100-osobowy chór wraz 50-osobową orkiestra i 40-osobowym baletem. Takie jest ambitne zobowiązanie kierownictwa i członków „krakowskiego Mazowsza”. (bg), Śpiewa „Nowa Huta”, „Dziennik Polski” 16 XII 1953

Oddział społeczno-samorządowy Powszechnej Spółdzielni Spożywców przy ul. Szpitalnej 36 przyjmuje zgłoszenia członków i pracowników PSS do zespołów: chóralnego, orkiestry, dramatycznego i recytatorskiego. (red.), Notatnik krakowski, „Echo Krakowskie” 16 XII 1953

Dnia 14 grudnia br. w gmachu Miejskiej Rady Narodowej w Krakowie odbyło się otwarte posiedzenie Komisji Kultury i Sztuki MRN poświęcone zagadnieniom teatrów krakowskich. (…) Referat na temat działalności teatrów naszego miasta wygłosił red. Henryk Vogler, po czym wywiązała się ożywiona dyskusja. (…) Rola Teatru Satyryków jest bardzo ważna. Teatr ten wychowuje i mobilizuje nie sztuką monumentalną, ale drogą żartu, piosenki i atmosfery. Jak dotąd Teatr Satyryków nie spełnił swoich zadań. Przyczyny tego są różne: wielka odległość od śródmieścia, sala nie nadająca się dla teatru kameralnego, teatru małych form, wreszcie niedobrany zespół aktorski, w którym brak jest wielkiej, charakterystycznej indywidualności. Miało wprawdzie miejsce dorywcze zasilenie tego zespołu uzdolnionymi artystami z innych teatrów, ale akcja ta nie okazała się wystarczająca. (…) Jak zwykle w Krakowie na zebraniach dotyczących teatrów została poruszona sprawa teatru muzycznego, którego brak dotkliwie odczuwa społeczeństwo naszego miasta. Wobec niemożliwości otwarcia jeszcze jednej scen, padł projekt, aby którąś z istniejących już scen przekształcić na scenę muzyczną. (…) (cl) [ ], O działalności teatrów krakowskich, „Gazeta Krakowska” 17 XII 1953

Z początkiem roku przyszłego Polskie Wydawnictwo Muzyczne w Krakowie staje się – po przejęciu z „Czytelnika” wydawnictw muzyki rozrywkowej i popularnej – jedyną w kraju placówką wydawnictw muzycznych, skupiającą całokształt publikacji z zakresu muzyki. Do tych nowych zwiększonych zadań PWM czyni intensywne przygotowania. (…) Zorganizowano komórkę literacką, zadaniem której jest ocenianie nadsyłanych tekstów poetyckich. Dla komórki tej pozyskano współpracę znanych literatów – Wygodzkiego i Ficowskiego. W roku przyszłym ukażą się pierwsze zeszyty nowego cyklu wydawniczego „Polskie pieśni rewolucyjne”. Z innych niezmiernie ciekawych wydawnictw popularnych, które ukażą się w roku przyszłym, na uwagę zasługują pieśni chińskie w opracowaniu dr Zofii Lissy, pieśni górnicze pod redakcją Wallisa i pieśni różnych narodów o Stalinie. Wyjdzie również przystępnie opracowana dla świetlicowych zespołów orkiestralnych partytura „Krakowiaków i górali”. Zapoczątkowany także zostanie nowy cykl pn. „Biblioteka słuchacza koncertowego”. (…) Bardzo starannie przygotowuje również PWM pozycje z zakresu muzyki tanecznej. W I kwartale 1954 r. ukażą się m. in. utwory Leszczyńskiej, Wasiaka, Wesołowskiego z czołowymi kompozytorami w kraju, dążąc do rozszerzenia wachlarza autorów muzyki tanecznej i podniesienia jej poziomu – m. in. w przygotowaniu są utwory taneczne Z. Turskiego, autora „Symfonii Olimpijskiej”. (red.), Polskie Wydawnictwo Muzyczne rozszerza zakres swej działalności, „Gazeta Krakowska” 17 XII 1953

i Szpilmana. PWM nawiązuje

również współpracę

Program pracy Międzyuczelnianego Klubu Studenckiego wygląda barwnie i zachęcająco. Afisz przewiduje codziennie odczyty, występy zespołów artystycznych, koncerty i spotkania. Tymczasem jednak MKS nierzadko świeci pustkami. Jaka jest tego przyczyna? (…) 4 grudnia według programu miał się odbyć odczyt posła Polewki „Rewolucyjne i postępowe tradycje młodzieży akademickiej”. (…) Odczyt odwołano ponieważ nie przyszedł prelegent. (…) 11 grudnia przyszli studenci na odczyt prof. Jeżewskiego „Telewizja” (…), ale odczyt przełożono. 12 grudnia miał wystąpić zespół artystyczny AGH, ale występ nie odbył się. Podobna historia powtórzyła się następnego dnia z występem zespołu artystycznego Akademii Medycznej. Przykładów tych można by podać więcej. Jeśli jeszcze do tego dodamy, że niewiadomo kiedy czynne jest stoisko prasy i książki i że nie można w nim nigdy otrzymać studenckiego czasopisma „Po prostu” – to z łatwością zrozumiemy, dlaczego sala studenckiego klubu świeci pustkami. (…) A. K. [ ], Z życia wyższych uczelni: Jeszcze raz o Międzyuczelnianym Klubie, „Gazeta Krakowska” 19 XII 1953

„Będąc przejazdem w Bydgoszczy poszedłem na kolację do lokalu z orkiestrą. Przy sąsiednim stoliku usiadły dwie młode niewiasty. Prosiłem kolejno obie do tańca, odmówiły. A po chwili przyjęły zaproszenia innych mężczyzn. Ponieważ ani powierzchowność, ani zachowanie nie różniły mnie od tych panów, sądzę, że postąpiły nietaktownie…” – Odp.: Zdarzenie nie jest wyjątkowe. Milion razy w życiu łamiemy sobie głowę na temat „co ona w nim widzi?”. I zawsze uważamy, że wybierając go (a nie nas), postąpiła co najmniej nietaktownie. Ale na takie nietakty nasza rubryka nie ma wpływu. Jan Kamyczek, Demokratyczny savoir-vivre, „Przekrój” 20-27 XII 1953

„Hej, tam pod lasem coś błyszczy z dala, banda Cyganów…” – wystarczy zmienić w tym „romansie cygańskim” słowa „pod lasem” na „w Sukiennicach”, a już piosenka jest zaktualizowana. Zdezaktualizować zaś powinny ją władze MO, usuwając koczujących wśród MHD-owskich i CPLiA-owskich kramów cygańskich bikiniarzy (i bikiniarki), którzy uroku temu miejscu nie dodają… (red.), Notujemy:, „Dziennik Polski” 22 XII 1953

Mała sala Domu Kultury nie może pomieścić młodych głosów – wylatują przez okno na rozświetlone ulice Nowej Huty. Próbę przerywają ostatni spóźnialscy. Robocze kombinezony tłumaczą ich – była awaria, więc musieli zostać dłużej. Zajmują swoje miejsca, natychmiast zaczyna się przerwana próba. Ćwiczy chór Zespołu Pieśni i Tańca z Nowej Huty. Gdy przed kilku miesiącami ogłoszono wpisy, do zespołu zgłosiło się ponad 100 osób. Przynieśli ze sobą tańce i pieśni całej Polski. (…) Chór liczy 60 osób, balet 40. (…) W rzeczywistości na próby uczęszcza nieco mniej – to jest objaw niepokojący. Wielu członków zespołu opuszcza próby nie z własnej winy: po prostu pracują na II zmianie. Wprawdzie Dom Kultury wystosował do rad zakładowych odpowiednie pisma, prosząc o przeniesienie członków zespołu z II na I zmianę, jednak wszystkie apele przechodzą bez echa. Co więcej, poszczególne kierownictwa i rady zakładowe wręcz utrudniają należenie do zespołu, (…) w trosce o własne, zakładowe zespoły świetlicowe. A przecież Zespół Pieśni i Tańca będzie reprezentował całą Nową Hutę! Niestety zapomniała o tym organizacja ZMP-owska, która powinna serdecznie zająć się zespołem składającym się prawie wyłącznie z młodzieży. (…) Zespół ma wszelkie szanse godnego reprezentowania pierwszego socjalistycznego miasta w Polsce. Jego kierownik – Andrzej Domagalski, baletmistrz Fabian, dyrygent Bok, kierownik artystyczny Kuklewicz – nie szczędzą wysiłków, wkładają wiele pracy w naukę uczestników. (…) By Zespół Pieśni i Tańca Nowej Huty mógł zacząć normalną pracę, trzeba troski ze strony Dzielnicowej Rady Narodowej, ZMP, rad zakładowych – troski o popularyzację chóru i baletu, o dobór kadr.

(…) Uwaga pracownicy Nowej Huty! Wpisy do Zespołu Pieśni i Tańca jeszcze trwają! Ż. [ Jacek Żukowski ], Zespół Pieśni i Tańca, „Budujemy Socjalizm” 23 XII 1953

(…) Gdy Filharmonia Krakowska postanowiła dawać regularne występy w Nowej Hucie (…) wielu było takich, którzy zastanawiali się – jak to długo potrwa? Tymczasem minęło parę miesięcy (…), a akcja koncertowa trwa w Nowej Hucie nadal, spełniając bardzo ważną rolę w szerzeniu kultury muzycznej. Problem koncertów w Nowej Hucie nie jest łatwy. Dobrać odpowiedni program, znaleźć odpowiednie podejście do słuchacza, który w przeważającej części nie miał do tej pory z muzyką nic wspólnego, który nie wie, co to fortepian, co to orkiestra, kto to taki Chopin… Nie wie, bo i skąd? Niewiele się u nas w tej dziedzinie robiło. Trzeba więc tym dokładniej teraz odrabiać zaległości. Powstaje jednak otwarta kwestia – jak? Czy Filharmonia Krakowska ma zacząć od przyjazdów z pieśniami masowymi, ze stylizowaną muzyką ludową, czy z muzyką lżejszą, bardziej powierzchowną lecz strawną? Chyba nie. W Nowej Hucie, jak i wszędzie, działają liczne amatorskie zespoły świetlicowe, które zagadnienie pieśni masowej i ludowej rozwiązują na ogół bardzo dobrze, w stopniu zupełnie zadawalającym. Słusznie więc kierownictwo FK postanowiło dawać w Nowej Hucie po prostu normalne koncerty symfoniczne, z tym jednak, że złożone z utworów bardziej przystępnych, popularnych – niemniej wartościowych (słusznie też poprzedza się je prelekcją omawiającą dany utwór, ale i dającą kilka szczegółów z życia twórcy). A więc utworów działających nawet na mniej wyrobionego słuchacza bądź swą barwnością, bądź piękną melodyką, a przy tym uczące od razu słuchać i oceniać dobrą, wartościową muzykę, dla której chcemy przecież tych ludzi pozyskać. (…) Lucjan Kydryński, Muzyka w Krakowie: Gościnne występy, „Życie Literackie” 27 XII 1953 – 3 I 1954

Niedawno, bo zaledwie w październiku, powstał zespół chóralny przy PP Nowa Huta. Już w chwili organizowania, do chóru zgłosiło się kilkudziesięciu kandydatów. Świadczy to o tym, że młodzież Nowej Huty pragnie wyżywać się kulturalnie, że należy organizować różnego rodzaju zespoły artystyczne i otaczać je troskliwą opieką. (…) W chwili obecnej zespół liczy 80 członków, z tego na próby uczęszcza na ogół niewiele ponad 60 osób. (…) Dla uczczenia II Zjazdu PZPR zespół podjął zobowiązanie podniesienia liczby członków do 100 oraz wyjeżdżania dwa razy w miesiącu z ciekawym programem do gromad województwa krakowskiego. Aby umożliwić jak najszybsze przystąpienie do realizacji tych zobowiązań zespół podjął się zwiększyć ilość prób do trzech tygodniowo. (…) Ofiarnym kierownikiem zespołu jest Stanisław Rachtan. Dla uczczenia II Zjazdu Partii zobowiązał się on opracować trzy piosenki do dnia 4 stycznia 1954 r. Do najaktywniejszych chórzystów należą: Karolina Wadowska, Zofia Mazur, Rozalia Kowalcze, Jan Majcherek, Zygmunt Modrzejewski i solista zespołu – Stefan Kudasiewicz. Akompaniament prowadzi Jan Szatkowski. b. w. [ ], O zespole chóralnym PP Nowa Huta, „Budujemy Socjalizm” 30 XII 1953

II Ogólnopolski Festiwal Dziecięcych Zespołów Artystycznych zapowiada się bardzo interesująco. Odbywać się on będzie pod hasłem „Osiągnięciami w nauce i pracy kulturalno- artystycznej uczcimy X-lecie Polski Ludowej”. Uczestniczyć w Festiwalu będą zespoły artystyczne ze szkół podstawowych, liceów ogólnokształcących, pedagogicznych i dla wychowawczyń przedszkoli, zespoły z Domów Dziecka, Domów Harcerza, Domów Kultury, pałaców młodzieży, ogródków jordanowskich, a także zespoły dziecięce zorganizowane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz Centralną Radę Związków Zawodowych. (…) We wszystkich niemal szkołach w Polsce ćwiczą już zespoły taneczne, muzyczne, śpiewacze, recytacyjne i teatralne. (…) W dniu 22 Lipca 1954 r. w Warszawie na zakończenie Festiwalu przewiduje się pokazy najlepszych zespołów w dniu Święta Odrodzenia. (red.), Dziecięce zespoły artystyczne przygotowują się do Festiwalu, „Małe Echo” XII 1953